Na całym świecie szaleje zawierucha. I algorytmy sztucznej inteligencji. Snują się snadnie realne i wirtualne, dystopijne wizje, zblazowane na prawdziwych lękach. Boimy się wojen, kryzysów, biedy, czasami psychozy, niektórzy pewnie nawet kosmitów.
Politycy w Stanach tłumaczą się często ze swoich kontaktów z UFO, w mediach i w Kongresie. Wywiad wojskowy traktuje sprawę top secret, podobno nawet prezydenci nie mają dostępu. Jednak kosmici upodobali sobie wielką rezydencję Trumpa na Florydzie i tam właśnie odbywają się konwentykle. Nieprawdą jest jakoby Trumpem kierowali Rosjanie, to kosmici. Chcą zająć teren mitycznej Persji, natomiast z Grenlandii już zrezygnowali. Nawet dla nich jest tam za dużo lodu.
To że kosmici doradzają Trumpowi nie dziwi. Prezydent Argentyny Javier Milei opowiadał w wywiadach jak bardzo pomocne są dla niego kontakty z duchem zmarłego psa Conana (sprawdźcie w Wikipedii). Pies był dla niego tak dobrym doradcą, że musiał go sklonować i teraz ma już kilka mastifów, wszystkie na etatach. W całej Ameryce Południowej realizm magiczny rozpowszechnił się między innymi w literaturze pięknej i rozkwitł głównie w takich dziełach jak „Sto lat samotności" Gabriela Garcii Marqueza, czy „Dom duchów" Isabelle Allende. Ale miał wpływ i na europejskich pisarzy, na przykład Bułhakowa („Mistrz i Małgorzata"), czy naszą Olgę Tokarczuk, która w powieści „Prawiek i inne czasy", cudnie miesza rzeczywistość ze sferą duchową, nawet z aniołami.
Ale to nie czas aniołów, raczej demonów. Popatrzmy na takie Węgry. Trwa tam teraz kampania wyborcza, potrzebne są duchy z pazurem politycznym. Takie co straszą wyborców i każą im głosować na Orbana, przyjaciela Putina i polskiej prawicy. Tam jest nasz rząd na wygnaniu: Ziobro i Romanowski. Potrzebne są skuteczne działania. Wskazanie na wroga Węgrów, bo wróg to najlepszy przyjaciel w wyborach. Padło na Ukraińców. Na Żydów paść nie mogło, bo Trump ich kocha jak Melanię, a Trump to przecież idol Orbana. Ogłoszono w mediach, że rząd ukraiński planuje wojnę z Węgrami, Zełeński chce zająć Budapeszt, a nawet postawić tam pomnik Bandery. Rząd Wielkich Węgier na to nie pozwoli! Orban znów zbawi Węgry. Publiczne gmachy w stolicy i okolicy zyskały ochronę. Wzięto zakładników. Potem ich wypuszczono, ale miliony które przewozili do Ukrainy, zarekwirowano. Po tych działaniach notowania rządzącego Fideszu od razu się poprawiły. Demony nieprawości cieszą się i triumfują, ale wybory są w kwietniu i wynik jest wciąż niewiadomy. Jeśli Orban przegra znowu będziemy z Węgrami bratankami. Do szklanki…
I niewiadomy jest wynik wojny Rosji z Ukrainą. Po czterech latach wojowania Putin zyskał kawałek Donbasu i kawałek oddał. Trwają ciężkie boje. Podobno traci ponad tysiąc żołnierzy każdego dnia i mnóstwo sprzętu. Miał to być łatwy blitzkrieg i parada zwycięstwa, jest wojenna bryndza. Cała gospodarka Rosji ledwo zipie.
Ale na Kremlu wciąż snują plany podbojów. Ruskij Mir ma zbawić ludzkość. Trump już przestał się tym przejmować. Ale przejmuje się Unia i jej główne osie. Polska prezydencja wymyśliła program dozbrajania SAFE i nic dziwnego, że Polska jest głównym beneficjentem. Za prawie dwieście miliardów złotych na dogodny kredyt możemy zbudować potężny przemysł zbrojeniowy. I być potęgą na miarę marzeń. Pod jednym warunkiem, że prezydent to zaakceptuje. Ale on inaczej chce nas zbawić. Wraz z prezesem NBP przedstawił konkurencyjny program SAFE 0%. Tamten unijny na 3%, ten bezkosztowy. Wprawdzie NBP od czterech lat ma same straty, ale ma bogate rezerwy walutowe. Konstytucja dozwala na pomoc rządowi z zysków, tyle że ich nie ma. Z rezerw walutowych nie wolno, ale strażnik konstytucji i tak jej nie poważał, niech więc złoto z banku centralnego (po przeprowadzeniu karkołomnych operacji rynkowych) spełni nasze potrzeby. Prawnicy i ekonomiści mają wątpliwości, jeden z nich (Witold Gadomski) stwierdził że jest to „pomysł z piekła rodem". Profesor Balcerowicz uznał że to „brednie". Inni są nieco bardziej wyrozumiali.
Politycy też różnie to widzą. Marszałek Czarzasty chciałby skarby przeznaczyć na zdrowie publiczne, inni (jak Adrian Zandberg), na elektrownie atomowe. Premier Tusk jest otwarty na każdy dobry projekt, jeśli będą...konkrety. Mamy ogromny deficyt budżetowy, może by go zasypać..? Łaskawcy z PiS sypali pieniędzmi „z helikoptera", dając jak leci świadczenia i biednym i bardzo bogatym. Teraz już żaden rząd tego nie odkręci. Szczególnie, jeśli kolejnym premierem miałby zostać Przemysław Czarnek, populista doskonały, obecny "maszynista" PiS-u, prowadzący teraz otwartą wojnę z opcją rzekomo "jawnie niemiecką", czyli obecnym rządem. Strasznie to wszystko frustrujące. Strasznie to frustrujące.
Marcin Matczak ogłosił przepis na sfrustrowanego Polaka. Nie wziąć pieniędzy, które wziąć się da. Żądać pieniędzy, których wziąć się nie da. Za brak pieniędzy w obu przypadkach oskarżyć Niemca. Zostać z pustymi rękami, ale za to z sercem pełnym nienawiści. Pożyczyć od Chińczyka. A ja bym dodał, także od Koreańczyka, bo jeszcze nie tak dawno rząd PiS kupował czołgi z Korei Południowej na kredyt 6%. I wtedy prezes NBP nie wyszedł z propozycją że dosypie złota...Ot, zbawca narodu.
Ale największym zbawcą świata jest oczywiście Donald Trump. Przecież jeszcze nie tak dawno podawał się za głównego rozjemcę konfliktów międzynarodowych, żądał dla siebie pokojowej nagrody Nobla, wymyślił i otworzył z hukiem Radę Pokoju, gdzie i Polskę reprezentował jeden z przybocznych prezydenta Nawrockiego, Marcin Przydacz...Donald Trump, który głosił w kampanii że skieruje całą swoją uwagę na sprawach Ameryki, ponieważ Ameryka ma być znowu wielka, teraz prowadzi wojnę z Iranem. I nie jest do końca jasne dlaczego ją prowadzi. Podawano różne powody wojny i różne jej cele. Podobno Irańczycy mieli wyprodukować broń masowego rażenia. Ale pamiętamy sytuację z Irakiem dwadzieścia trzy lata temu. Na forum ONZ Amerykanie głosili, że w Iraku znajduje się broń chemiczna. Nigdy nie znaleziono śladów takiej produkcji. Teraz też nie udowodniono Iranowi niczego. Nie wiadomo czy bardziej na wojnie zależało Trumpowi czy premierowi Izraela Netanjahu. Moim zdaniem ta druga ewentualność jest bardziej prawdopodobna. Tak jak kiedyś bóg wojny i szału (Wotan), ogarnął Niemcy i Hitlera, tak teraz premier Izraela prowadzi wojny żeby utrzymać się przy władzy, bo ciągle "wiszą" nad nim poważne zarzuty korupcyjne. Tak samo Trump unika jak ognia afery Epsteina. W dokumentach dotychczas nie ujawnionych publicznie znajdują się zarzuty o jego kontakty seksualne z 13-letnią dziewczynką. Obaj zatem, Trump i Netanjahu są równorzędnymi mocodawcami tej wojny, która może zgubić ich i wielu innych. Co prawda naczelny ajatollah Iranu Ali Khamenei został zabity, ale jeden z pozostałych przy życiu (Naser Makarem Shirazi), wydał fatwę wzywającą Irańczyków do pomszczenia braci. Wezwał do dżihadu, do świętej wojny. To może trwać lata i dekady. Tym bardziej, że amerykańskie pociski, kierowane przez algorytmy sztucznej inteligencji, mylą się czasem i zamiast w obiekty wojskowe, trafiają w cywilne. W ten sposób zginęło w Iranie ponad sto młodych dziewcząt w jednej ze szkół w Minab na południu kraju. Ich rodzice i bliscy z pewnością tego nie zapomną.
Bo pomysł żeby sztuczna inteligencja kierowała naszymi działaniami jest rzeczywiście z piekła rodem. I będzie nas prześladować do końca dziejów.






Komentarze obsługiwane przez CComment