Mówimy, że świat się zmienia, ale nawet nie wyobrażamy sobie jak szybko. Już tylko 7 procent ludzi żyje w liberalnych demokracjach a 74 procent w autokracjach. Reszta pewnie żyje w krajach o nieokreślonych ustrojach. Na przykład na Wyspach Triobrandzkich położonych na Morzu Salomona, albo, choćby na Tahiti, na dalekim Pacyfiku, gdzie uciekają Francuzi nie lubiący Francji.
Pięknie to zjawisko opisał angielski pisarz Somerset Maugham w jednej z moich ulubionych powieści ("The Moon and the Sixpense"), bazowanej na życiu francuskiego malarza Paula Gauguina. Gauguin uciekł od życia mieszczańskiego na daleką wyspę, odrealnioną. Artystów ciągnie tam gdzie nie muszą przejmować się rachunkami czy polityką.
Ale dla większości z nas polityka jest ważna, tak jak realne życie. Od niej zależy jak działają sądy, administracja, prokuratura, media publiczne, szkoły, czy samorządy. W krajach autokratycznych wszystkie rewiry kontroluje taki czy inny strongman, krótko mówiąc - despota. Na przykład Putin... W demokracji zaś organy państwa, centralne i terenowe, powinny skutecznie działać (przynajmniej w teorii) dla obywateli, w ich interesie, który oni sami mogą artykułować. Jeżeli organy (instytucje) nie działają w interesie publicznym, mamy prawo skarżyć się, poruszyć taką czy inną kontrolę społeczną, media, nasi reprezentanci mają prawo składać interpelacje. Jako obywatele, mamy określone prawa podmiotowe, wynikające z konstytucji i innych aktów prawnych niższego rzędu. Organy państwa mają obowiązek działać praworządnie, poruszając się w określonych przepisami ramach. Praworządność jest cechą ustrojową. Tak mają działać demokracje liberalne, ale czy działają?
Demokracji jest coraz mniej w świecie, a tam gdzie się ostały, przeżywają kryzys. Przyczyn jest wiele, nie zawsze są oczywiste. Bo narastają zjawiska patologiczne, jak korupcja, nepotyzm, przestępczość czy partyjniactwo, prowadzące do polaryzacji, przemoc i parcie na władzę niczym nieograniczoną. Są różne patologie i różne mają semantyczne odpowiedniki. W medycynie są patologie nowotworów czy narządów, w życiu społecznym są patologie prawa, rynku czy mediów publicznych. Ludzie, zachowujący się patologicznie nazywani są często "patusami". Istnieje patostreaming, filmiki, rolki, niegodne treści w mediach społecznościowych. Co czwarte dziecko ogląda patostreaming, tam materiały pornograficzne, freak fighty, bicie, poniżanie, rozpijanie osób małoletnich. Wspólnym elementem patologii jest idea nieprawidłowości, zarówno w działaniu, jak i w myśleniu. Pójdę więc o krok dalej i wprowadzę pojęcie "patologiki", w moim przekonaniu bliskie pojęcia nonsensu. Albowiem jest wiele sytuacji w Polsce i w świecie, będących wyrazem patologicznego myślenia. Mistrzem w tej dziedzinie jest Donald Trump, który ostatnio znów zgłasza roszczenia do Grenlandii, która jest autonomicznym terytorium suwerennej Danii. A Dania jest członkiem NATO, w której to organizacji USA wciąż odgrywają przewodnią rolę. Zatem roszczenia Donalda Trumpa do Grenlandii, nigdy w historii nie należącej do Ameryki, oscylują na granicy pure-nonsensu. Trump jest w tym sensie (bezsensie), groźniejszy niż Putin, bo chciałby napaść na sojusznicze państwo. Z innymi krajami też postępuje patologicznie, na przykład z Ukrainą. Niedawno, podczas szczytu w Ankarze obiecał, że sprzeda Ukrainie licencję na produkcję Patriotów, co pozwoliłoby Kijowowi zwiększyć siłę i skuteczność obrony przeciwlotniczej, strącanie rosyjskich pocisków. Kilka tygodni później Trump się z tego wycofuje, już tej licencji Ukrainie nie sprzeda… Patologika, bo jest w amerykańskim interesie żeby pozostać liderem największego sojuszu w historii świata, a także nie dopuścić do wzmocnienia Rosji, która już teraz rozszerza swoje wpływy w Europie.
Wszystkie działania Trumpa dotknięte są, w większej czy mniejszej mierze, patologiką, także w sferze handlowej. Nakłada i znosi cła na różne kraje, bezmyślnie, w tym na sojuszników, te stosują retorsję i w rezultacie amerykańscy konsumenci płacą więcej w sklepach za importowane produkty. Nie mówiąc już o tym, że w myśl amerykańskiego prawa podatki i cła może nakładać tylko Kongres. Potwierdził to amerykański Sąd Najwyższy. Trump pogorszył w ten sposób relacje z sąsiadami, głównie z Kanadą, które wcześniej były "rodzinne". A przy okazji warto postawić ważne pytanie: czy Stany Zjednoczone nadal zaliczają się do kręgu liberalnych demokracji? Można mieć wątpliwości. Podobnie, do stanu mentalnego amerykańskiego prezydenta.
W Polsce też mamy sporo patologiki. Głównie po prawej stronie sceny politycznej. Tam ostatnio byty się mnożą poprzez dzielenie. Od pewnego czasu mamy dwie Konfederacje, teraz -po rozłamie będziemy mieli dwa PiS-y. Jeden, rządzony nadal przez Jarosława Kaczyńskiego i drugi, pod egidą Mateusza Morawieckiego. Sprawa jest niby w gestii rzecznika dyscyplinarnego PiS Karola Karskiego, który jeszcze niedawno w TVN głosił, że nie ma nic do tego. O wszystkim w PiS, według niego, decyduje wola wodza. I chyba do końca nie będziemy wiedzieli, czy najpierw pojawili się "intryganci" chcący wyrzucić aż tylu kolegów, czy też "rozłamowcy" parli od dawna do rozłamu. Patologiką byłoby działanie jednych i drugich skoro w wymiarze programowym niczym się nie różnią i obie grupy bronią własnej przeszłości, której się obronić nie da. Zatem, deklarując do siebie sympatię obrzucają się z lubością najgorszymi inwektywami. Na przykład Jacek Sasin dobija Morawieckiego tym, że ten kiedyś przez dwa lata był doradcą Tuska. Ale gdy sam był w rządzie Morawieckiego, twierdził głośno że Morawiecki nigdy takim doradcą nie był.Takie wolty w PiS-ie są na porządku dziennym. Były premier, kiedyś wzór cnót wszelakich, teraz jest czarnym ludem. Prym w oczernianiu wiedzie Jacek Kurski, którym piętnował gorliwie Donalda Tuska, teraz przerzucił jad na Morawieckiego, który też ma być według niego "żałosnym trybikiem w niemieckim planie podboju Europy". Michał Szułdrzyński, naczelny "Rzeczpospolitej" nazywa Kurskiego anty-Midasem. Król Midas, według mitologii, potrafił wszystko czego się dotknął przemieniać w złoto, Kurski odwrotnie, wszystko zamienia w błoto. Nawet ponowny ślub kościelny, zamiast być świadectwem przywiązania do katolicyzmu, stał się publicznym zgorszeniem. Ślub na Wawelu, przypomnijmy, za pozwoleniem kardynała Dziwisza, z obecnością Jarosława Kaczyńskiego. Ach, cóż to był za ślub...niezapomniany, bo tak uroczo patologiczny. Kościół wszak nie popiera rozwodów i kolejnych związków. W teorii… Tak samo jak nie popiera pedofilii, przemocy, antysemityzmu, ksenofobii i wielu innych nieprawości…
Prezydent przyjął ślubowanie od dwóch sędziów Trybunału Konstytucyjnego, od czterech nie przyjął. Bo uważa że takie jest jego "konstytucyjne prawo". Powtarzają to w mediach jak za panią matką posłowie PiS. Tyle, że w konstytucji RP nie ma jednego słowa na temat takiej prerogatywy. Prezydent pomylił to prawo z sądami powszechnymi. Efekt? Sędzia Sławomir Patyra, od którego prezydent przysięgę łaskawie przyjął ( a co jest jego formalnym obowiązkiem) zadeklarował, że nie będzie orzekał dopóki wszyscy sędziowie, wybrani prawidłowo przez Sejm nie zostaną dopuszczeni do orzekania. Bo ślubował na wierność konstytucji. Niby prezydent też... Jednak patologika prezydenta, konstytucyjnego strażnika, rozbija do reszty polski wymiar sprawiedliwości. Tym bardziej, że nie podpisał ustawy o statusie osoby najbliższej, chociaż deklarował to wyraźnie w kampanii prezydenckiej. Zranił tym dwa miliony Polaków, żyjących w związkach nieformalnych. A pamiętajmy, że co trzecie dziecko rodzi się w takich związkach. Chodziło o elementarne ułatwienia życia. Dogmatyka Nawrockiego stanęła temu na przeszkodzie. I znowu, profesor Ewa Łętowska wytłumaczyła przekonująco, że art.18 konstytucji, chroniący małżeństwo, nie wyklucza przecież innych związków.
Patologika dotyka coraz więcej polityków i różnych medialnych celebrytów. Także po stronie rządowej (np. wpis Radosława Sikorskiego w serwisie X odnośnie wynagrodzeń w sektorze publicznym, że nikt nie powinien zarabiać więcej niż prezydent, jest czystą patologiką; najlepsi specjaliści uciekliby do sektora prywatnego). Jeśli się będzie panoszyć istnieje poważne niebezpieczeństwo, że niebawem będziemy mieli pato-państwo, a może nawet pato-społeczeństwo, takie pokraczne państwo wspierające.






Komentarze obsługiwane przez CComment