Poseł to nie ma łatwego życia... Ciągle musi zabiegać o uwagę swojego elektoratu, dostarczać mu dowodów na to, że istnieje, pracuje dla dobra kraju, nie tylko tu na dole w swoim okręgu wyborczym, ale również tam w Warszawie, na Wiejskiej.
Nie wystarczają już wpisy i zdjęcia na tle wieńców dożynkowych, dzieciaków z przedszkola, strażaków i gospodyń wiejskich. W socjal mediach, trzeba pokazać, że jest się oddanym sprawom najwyższej wagi: walce z reżimem Donalda Tuska, w obronie ojczyzny, konstytucji i niepodległości.
Z grona 460 wybrańców narodu na szczególną uwagę ostatnio zasługuje aktywność na tym froncie Antoniego Macierewicza i Marii Kurowskiej. Swoimi niebanalnymi pomysłami, czynami i gestami twórczo rozwinęli dorobek całej swojej formacji partyjnej w budowie autorytetu poselskiego.
Okazją do pokazania tych umiejętności była sytuacja w Akademii Spraw Wewnętrznych, uczelni państwowej, w której decyzją ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka zmieniono rektora. Wywołało to sprzeciw opozycji, a na czele posłów protestujących po bramą AWS stanęła ta dwójka: krzepkich, biegłych w mowie i skorych do uczynków - Antoniego Macierewicza (78 l) oraz Marii Kurowskiej (72 l.). "Minister ma czelność i odwagę zdymisjonować "naszego komendanta?! Będziemy protestować, okupować AWS, nie wpuścimy tu nominata Żurka"! - zakrzyknęli.
Antoni Macierewicz, poseł od zawsze, twórca i wyznawca spiskowej teorii dziejów, człowiek do specjalnych zadań zarówno w rządzie, jak i w partii Jarosława Kaczyńskiego, w ostatnich tygodniach ostatnimi czasy stał się wyjątkowo pobudliwy. Pamiętamy go z szarży na Pl. Piłsudskiego, gdzie w czasie ostatniej "miesięcznicy" biegał z… pistoletem na farbę, strzelał w niebiosa i szarpał się z protestantami. Ale hitem w internecie jest zapis z kamery ulicznej, na której uwieczniono Macierewicza jak kradnie… wieniec z zamkniętej pakamery należącej do demonstrantów (przeciwnych miesięcznicom smoleńskim).
Przed budynkiem AWS Macierewicz również zachowywał się co najmniej… dziwnie. Wyglądało to na próbę znieważenia policjanta, a ściśle mówiąc, naruszenia jego nietykalności cielesnej. Zostawmy jednak posła Antoniego M. i jego problemy, które skwalifikować można nie tylko karnie, ale i medycznie.
Bo oto teraz Maria K. przebiła go inwencją. Pod wspomnianą akademią wykazała się nie lada przebiegłością i odwagą, przedarła się przez posterunek policjantów i pod pretekstem "interwencji poselskiej" weszła do budynku. Kiedy znalazła się pod gabinetem rektora ogłosiła… okupację głodówkową (a może głodówkę okupacyjną?). Zorganizowała przyczółek oporu przeciwko "rządom Tuska-Żurka" na korytarzu, przed gabinetem rektora -komendanta, SMS-ami i nagraniami z telefonu informowała na bieżąco całą Polskę o ważnych sprawach, które dzieją się wewnątrz uczelni po podstępnym, niecnym czynie Żurka. Brzmiało to jak doniesienia z pola bitwy: „Idę do łazienki, włączam prąd, a tam nie ma już prądu, światła tam nie ma. Biorę suszarkę, czy będzie mi suszyć, nie ma suszarki” – opisywała potworności, jakich doświadczyła. „I wtedy myślę sobie: co ja tam będę robić?” - dzieliła się swoimi rozterkami z elektoratem.
Przyznała jednak uczciwie, że w głodówce nikt jej nie przeszkadza, ma dostęp do łazienki, a nowe władze uczelni nawet zaopatrują ją w wodę pitną.
Ostatecznie jednak posłanka uznała, że głodowanie bez działającej komórki (tylko 13 proc. naładowanej baterii) nie ma sensu. To oczywiste - bo skąd będzie wiadomo, że Kurowska głoduje skoro nie ma jak o tym informować), więc opuściła akademię. Nie omieszkała jednak poinformować zaprzyjaźnionej stacji, że jedzie "w pewne miejsce", gdzie będzie kontynuować głodówkę". Ciekawe co to za miejsce i jak będzie ta głodówka wyglądać?






Komentarze obsługiwane przez CComment