ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Szaleństwo Majki

Ale doczekaliśmy czasów...! Maja Chwalińska i Iga Świątek. Dwie polskie tenisistki spotkały się w walce o finał w turnieju rangi WTA 1000 w chińskim mieście Wuhan. Tego jeszcze w historii polskiego tenisa, ani kobiecego, ani męskiego nie było. Na taki mecz czekały przed telewizorami rzesze rodzimych miłośników tenisa. A kiedy nastał, wielu miało rozterki - której zawodniczce kibicować? 

Wyboru nie ułatwiał fakt, że Maja i Iga są przyjaciółkami w życiu i na korcie. Znają się od dzieciństwa, razem dorastały i startowały jako młode zawodniczki w tej samej drużynie. Wspólnie też sięgały po sukcesy, w tym finał juniorskiego Australian Open w deblu. Obydwie nasze młode tenisistki (25 lat) budzą sympatie kibiców, którzy śledzą i przeżywają ich wzloty i...gorsze momenty. 

Kilka lat temu kariera Igi wystrzeliła z rekordową prędkością piłki tenisowej. Zawodniczka wskoczyła przebojem do pierwszej dziesiątki klasyfikacji WTA, przez jakiś czas była numerem 1 na świecie (obecnie 9 pozycja). Jej gra, zachowanie na korcie (a także poza nim) przyniosły jej uznanie w sportowym świecie. Była, i jest nadal idolką całego pokolenia młodych tenisistek. Ale jak to w sportowym życiu - przychodzą też chwile (i starty) gorsze. Ale wciąż jest to pozim arcymistrzowski.

W Wuhan Świątek zagrała świetnie, wyeliminowała kolejno: Magdalenę Fręch, Ashlyn Krueger i Ann Li. Wróciła "tamta Iga", już postrzegano ją jako faworytkę do zwycięstwa w całym turnieju. Ale na drodze stanęła jej Maja...

Przyjciółka Maja nie miała tak efektownej kariery. Kiedy Iga szalała już na prestiżowych turniejach najwyższej rangi, u Mai trwał jakby "zastój", czegoś ciągle brakowało W pewnym momencie zawodniczka przerwała treningi i miała zamiar pożegnać się z tenisem w ogóle. Jednak namówiona przez przyjaciół, wróciła na kort. Ale co to był za powrót! W czerwcu br. zagrała rewelacyjnie na turnieju French Open, dotarła aż do finału.

Rozkładała jedną po drugiej swoje przeciwniczki, w tym również te z TOP 10, swoimi niekonwencjonalnymi zagraniami. Przegrała dopiero w finale z Mirrą Andriejewą. 
– Nikt nie gra takich skrótów i lobów i nie potrafi tak namieszać przeciwniczkom - chwaliła ją wtedy na konferencji prasowej Świątek, sama czterokrotna FO zwyciężczyni tego turnieju (tym razem odpadła z FO w 1/8 finału).

W Chinach Maja również zadziwiła i deprymowała przeciwniczki. swoją grą. Żeby się spotkać z Igą w półfinale musiała stoczyć cztery pojedynki, o jeden więcej niż koleżanka z Raszyna. Odprawiła więc z kwitkiem Mayar Sherif, Marię Bouzkovą, Ivę Jovic i Marię Sakkari. I rzeczywiście w sposób o jakim mówiła Iga. 

A na ten mecz ostrzyła sobie zęby cała Polska - półfinał między wielokrotną mistrzynią wielkoszlemową Świątek a rewelacją sezonu, "tylko"finalistką Rolanda Garrosa, Chwalińską. Między Igą a Mają. W sobotnie popołudnie stanęły naprzeciwko siebie. Która wygra? 

Był to mecz pełen emocji i zwrotu akcji! Kto nie oglądał niech żałuje. Najpierw wyraźna przewaga mistrzyni i prowadzenie 5:3, oraz pierwsze piłki setowe dla Igi. Obronione przez Maję i wygrany set 7:5.  Potem....No dobrze, wszyscy wiedzą jak było...Zwycięstwo Mai. Iga kończyła mecz z kontuzją, bólem i płaczem.

Po meczu Maja tak to komentuje:  - Chyba sobie jeszcze nie zdaje sprawy, co się dzieje. Zwycięstwo z nią to dla mnie jakieś szaleństwo..." 

To był jednak dopiero pierwszy rozdział "szaleństwa Majki". Apogeum nastąpiło następnego dnia - w finale turnieju. Do walki o najwyższe trofeum, na centralnym korcie Wuhan, naprzeciwko naszej tenisistki stanęła Brytyjka Sonay Kartal. Rozpoczęło się niedobrze dla Chwalińskiej, przegrała w pierwszym secie 2:6. Wydawało się, że Polka nie znajdzie już sposobu na grającą, może niezbyt finezyjnie, ale równo i siłowo, przeciwniczkę. Jednak znalazła i  doprowadziła do wyrównania. A trzeci set to już była pełna dominacja, Mai na korcie, przeciwniczka była zupełnie bezradna.

 - Zawodniczki nie lubią z nią grać — komentował David Law, brytyjski dziennikarz sportowy, o Mai Chwalińskiej w The Tennis Podcast. - Polka w Wuhan pokazała, jak zabójcza jest kombinacja jej stylu gry i spokoju. 

Tak jest. Spokój i styl gry to mieszanka wybuchowa, czyli - szaleństwo Mai.

Ale to nie znaczy, że przyjaciółka Iga nie będzie w stanie temu szaleństwo dać odpór w następnym pojedynku, który miejmy nadzieję, już wkrótce gdzieś na szczytach WTA...

Komentarze obsługiwane przez CComment