Minęło 35 lat od wprowadzenia reformy samorządowej, która przywróciła samorząd terytorialny. Pierwsze wolne wybory do rad gmin i miast odbyły się w maju 1990 roku. Minione trzy i pół dekady wspominano podczas uroczystej sesji rady miasta Płońska - mówiono również o wyzwaniach, z jakimi samorządy będą musiały zmierzyć się w przyszłości.
Uroczysta sesja rady miasta Płońska z okazji 35 – lecia samorządu terytorialnego odbyła się w poniedziałek, 8 czerwca w Miejskim Centrum Kultury w Płońsku. W wydarzeniu wzięli udział radni poprzednich kadencji, samorządowcy z terenu powiatu i zaproszeni goście. Spotkanie było okazją do podsumowań, refleksji, podziękowań, okolicznościowych wystąpień i wręczenia pamiątkowych medali osobom, które miały swój wkład w rozwój miasta. Poniedziałkowe świętowanie uświetnił program artystyczny, przygotowany przez uczniów i nauczycieli Państwowej Szkoły Muzycznej I Stopnia w Płońsku.
5 czerwca 1990 roku odbyło się pierwsze posiedzenie nowo wybranej rady miasta i gminy Płońsk, liczącej 28 osób. Była to bardzo młoda rada – średnia wieku wynosiła 41 lat. Dodajmy, że wówczas radni nie otrzymywali diet, pracowali na rzecz miasta społecznie.
Większość w radzie pierwszej kadencji stanowili radni Komitetu Obywatelskiego, a pierwszym burmistrzem wybrany został Franciszek Gościniak. Dwa lata później - w 1992 roku rada wybrała na to stanowisko Andrzeja Pietrasika, w tym samym roku uchwalono też podział na dwa odrębne samorządy: miasto Płońsk i gminę Płońsk.
- Rada tej pierwszej kadencji położyła podwaliny pod przyszły rozwój Płońska. Chcieliśmy zmieniać miasto i Polskę, to nas łączyło, choć różniliśmy się w wielu kwestiach – mówił burmistrz Płońska, Andrzej Pietrasik, który od 2002 roku, gdy po raz pierwszy odbyły się wybory bezpośrednie wójtów, burmistrzów i prezydentów, pełni tą funkcję nieprzerwanie. I dodawał:
- Nie było wszystkich ustaw, tylko kilka kluczowych. Musieliśmy wcielać je w życie bez przepisów wykonawczych. Krok po kroku, mozolnie, przejmowaliśmy majątek komunalny, firmy, które były państwowe. Mieliśmy zapał, entuzjazm, chęć zmiany, które łączyły to pierwsze pokolenie pierwszej kadencji.
Burmistrz wspominał, że dążenie mieszkańców wsi do samodzielności zostało uszanowane przez radnych i powstała gmina Płońsk.
- Dziś są różne dyskusje na temat tej decyzji: czy była to decyzja potrzebna i jakie są teraz jej skutki. Niewątpliwie wymaga ona korekty, nie było tam analizy ekonomicznej, żadnych analiz dotyczących przyszłości powierzchni jednej i drugiej gminy. Można się było podzielić w oparciu o mapę, gdzie jest teren miasta i teren gminy, albo w ogóle się nie podzielić. W pierwszych kadencjach było to korzystne dla gminy wiejskiej, ale ten model nie był powszechny. Podzielił się też Raciąż, ale nie podzielił się Pułtusk czy Nasielsk – mówił Andrzej Pietrasik. - Czas zrobił swoje i kolejna kadencja rady będzie musiała zmierzyć się z tym tematem. Miasto się rozrosło i jest wiele elementów, których nie braliśmy pod uwagę przy podziale na miasto i gminę.
Kolejne lata przynosiły kolejne zmiany.
- Gdyby ktoś mnie zapytał: co tak naprawdę robiłeś przez te 30 lat, odpowiedziałbym: zarządzałem zmianami i budowałem zespół ludzi, którzy razem ze mną chcieli brać odpowiedzialność i budować nowy Płońsk, w nowych realiach, w nowej rzeczywistości. Myślę, że to się udało – mówił burmistrz Andrzej Pietrasik, dodając, że ważnym momentem było m.in. wejście Polski do UE, bo wówczas Płońsk zaczął się rozwijać skokowo. - Przez 20 lat zrealizowaliśmy 110 projektów z udziałem środków unijnych na łączną kwotę 350 milionów złotych.
Były to drogi i obwodnice, ścieżki rowerowe, infrastruktura komunalna, ale też rozbudowa MCK, rewitalizacja rynku i zabytkowych kamienic.
- To jest efekt pomysłów, które narodziły się w latach 90. w pierwszej kadencji. Z tych ówczesnych projektów wyszły nam dwa muzea: Dom Pamięci i Muzeum Ziemi Płońskiej, Planetarium i Obserwatorium. Dobiega końca budowa stadionu, trwają inwestycje związane z bioróżnorodnością, jak odmulenie Rutek. Dlatego dziwią mnie dyskusje typu, czy Polska powinna być w Unii Europejskiej. Widać, co się zmieniło i jak szybko się zmieniło – mówił burmistrz Płońska, dodając, że to wszystko jest możliwe, jeśli jest zespół ludzi do pracy, a jemu udało się zgromadzić wokół siebie bardzo profesjonalną kadrę zarządzającą, w ratuszu i jednostkach oraz spółkach.
Burmistrz wspominał, że przez wiele lat płońska ciepłownia, w której węgiel zastąpiono biomasą, była przykładem dla ciepłowników z całej Polski, a płońska spółka sprzedawała limity na emisję dwutlenku węgla w Paryżu i Tokio, bo w Polsce nie można było ich sprzedać.
- Gdyby ktoś 35 lat temu powiedział, że tyle zrobimy dla miasta, to bym nie uwierzył – podkreślał burmistrz. - Naprawdę mamy się z czego cieszyć.
Ale teraz, jak mówił burmistrz, trzeba zapytać: co dalej? Burmistrz i radni są dotykalni, mają kontakt z mieszkańcami, którzy ich wybierają.
- Gdy podejmę złą decyzję, to zanim dojadę rowerem do urzędu , mam już po drodze osoby, które mi to powiedzą. Ale mamy niedotykalnych, to klasa polityczna wyżej, która nie zawsze chce mieć kontakt z nami i nie ma kontaktu z ludźmi. Nie zawsze widzą to, co my widzimy – argumentował.
Jedną z tych rzeczy, które widzieć trzeba, to depopulacja, która wszystkich dotknie. Zdaniem burmistrza już pora na to, by myśleć o rozwiązaniach na przyszłość.
W płońskim samorządowym święcie uczestniczył również dyrektor biura Związku Miast Polskich, Ryszard Grobelny (były prezydent Poznania) oraz jego poprzednik na tym stanowisku - Andrzej Porawski, który dyrektorem biura ZMP był od 1991 roku (laureat tegorocznej edycji Płońskich Wież).
W swoim wystąpieniu Andrzej Porawski podkreślił, że Płońsk jest jednym z 2,5 tysiąca dowodów na to, że reforma samorządowa się udała.
- Jesteśmy jednak teraz w takim momencie, gdy widać, że pewne rzeczy wymagają dostosowania do tak szybko zmieniających się okoliczności – zauważał.
Przypominał, że lokalne samorządy powstały w granicach administracyjnych odziedziczonych po PRL, z drobnymi korektami.
- Dziś widać, że te granice administracyjne nie mają już sensu, nie mają już znaczenia, ponieważ coraz więcej procesów, którymi zarządza burmistrz, rada miasta, rada powiatu, przekracza granice administracyjną – mówił. - Dzisiaj życie lokalne odbywa się w obszarach funkcjonalnych, obszarach, które nie mają twardych granic. Do pracy w Płońsku dojeżdżają osoby spoza Płońska, spoza powiatu, do szkół też z różnych kierunków. To znaczy, że musimy myśleć o zmianie również podziału administracyjnego, ale nie na zasadzie walki o mapę, ale odpowiedzenia sobie na pytanie, jakie funkcje ma pełnić gmina dzisiaj? Jaki potencjał musi mieć, by wywiązać się ze swoich zadań? W Konstytucji jest napisane, że gminę wyznacza się w zależności od więzi społecznych, gospodarczych, przestrzennych i zdolności wykonywania zadań. I dziś, w zależności od tego, jakie funkcje tej gminie przypisujemy, musimy się zastanowić, czy podział administracyjny jest dobry. To samo dotyczy powiatów.
Zdaniem Andrzeja Porawskiego, patrząc na ostatnie 15 lat, polska klasa polityczna nie jest w stanie przeprowadzić głębszych reform w tej materii. Poprzedni rząd zapowiadał różne reformy, ale na zapowiedziach się skończyło. Obecny rząd też zapowiedział reformy, ale póki co, nic się nie dzieje.
- Optymizmem coś innego mnie napawa. To odpowiedzialność włodarzy lokalnych, współpraca, przełamywanie podziałów, dostrzeganie wyzwań – mówił.






Komentarze obsługiwane przez CComment