Zakaz prowadzenia pojazdów nie kończy się na sądowym wyroku, trzeba go przestrzegać w praktyce. Czasem dopiero na drodze widać, czy ktoś traktuje go poważnie. W Raciążu policjanci zatrzymali kierowcę, który mimo sądowego zakazu wsiadł za kierownicę. Teraz za swoją decyzję odpowie przed sądem.
Do zdarzenia doszło w poniedziałkowe popołudnie, 13 kwietnia, na ulicy Płockiej w Raciążu. Funkcjonariusze z miejscowego komisariatu zatrzymali do kontroli drogowej osobowego Volkswagena. Za kierownicą siedział 35-letni mieszkaniec Raciąża, w aucie podróżowało jeszcze dwóch pasażerów.
Sprawdzenie danych w policyjnych systemach wykazało, że mężczyzna ma aktywny, orzeczony przez Sąd Rejonowy w Płońsku zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Był to zakaz czasowy, który wciąż obowiązywał.
Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut niestosowania się do orzeczonych przez sąd środków karnych. W praktyce najczęściej chodzi właśnie o łamanie zakazu prowadzenia pojazdów, choć katalog takich środków jest znacznie szerszy i obejmuje różne ograniczenia nakładane przez sąd.
- To przestępstwo określone w art. 244 kodeksu karnego. W prostych słowach: jeśli sąd czegoś zakazuje, a ktoś ten zakaz ignoruje, ponosi za to odpowiedzialność karną. W przypadku kierowania pojazdem mimo zakazu sprawa jest jednoznaczna. Za takie zachowanie grozi kara od 3 miesięcy do nawet 5 lat pozbawienia wolności. To nie jest wykroczenie ani „drobne przewinienie”, ale poważne naruszenie prawa. Ta sytuacja pokazuje jasno, że decyzja o zignorowaniu sądowego zakazu ma realne konsekwencje – przekazuje rzecznik prasowy płońskiej policji, nadkom. Kinga Drężek-Zmysłowska.






Komentarze obsługiwane przez CComment