Od soboty 3 października litr benzyny Pb95 na polskich stacjach nie będzie mógł kosztować więcej niż 6,73 zł. Rząd obniża VAT na paliwa z 23 do 8 proc. i wprowadza maksymalne ceny detaliczne. Wśród kierowców decyzja wywołała jednak nie tylko zadowolenie. Powraca pytanie o dawną zapowiedź benzyny po 5,19 zł i przekonanie, że nawet po obniżce paliwo w Polsce pozostanie najdroższe w Europie. To ostatnie twierdzenie nie znajduje potwierdzenia w danych.
Ministerstwo Energii podało 2 października, że od 3 do 5 października maksymalna cena benzyny Pb95 wyniesie 6,73 zł za litr, Pb98 – 7,59 zł, a oleju napędowego – 7,88 zł. Limit ma obowiązywać na wszystkich stacjach w Polsce. Program ma działać do końca roku, a maksymalne ceny będą w kolejnych dniach aktualizowane.
Skąd wzięło się 5,19 zł?
Kwota, którą przypominają dziś kierowcy, nie została wymyślona przez politycznych przeciwników obecnego rządu. W czerwcu 2022 r. Donald Tusk, odpowiadając na pytanie, ile kosztowałoby paliwo następnego dnia po objęciu przez niego urzędu premiera, odpowiedział: 5,19 zł. W styczniu 2023 r. powtórzył tę deklarację, a kilka miesięcy później mówił o planie zejścia z ceną w okolice 5 zł za litr.
Cena 5,19 zł nie stała się jednak po zmianie rządu przeciętną ceną benzyny na polskich stacjach. W grudniu 2025 r., kiedy premier pokazał zdjęcie stacji sprzedającej paliwo po 5,18 zł, Demagog zwracał uwagę, że była to cena wyjątkowo niska, podczas gdy średnia krajowa wynosiła wtedy, zależnie od źródła, około 5,7–5,9 zł.
Obecna sytuacja na rynku jest przy tym zupełnie inna niż w chwili składania deklaracji 5,19 zł. Wojna z Iranem i zakłócenia w transporcie przez rejon Zatoki Perskiej mocno podbiły ceny ropy i produktów naftowych. Pod koniec września Brent utrzymywał się powyżej 100 dolarów za baryłkę, a 2 października kosztował około 99 dolarów. Międzynarodowy Fundusz Walutowy wskazuje, że od początku konfliktu ceny benzyny, diesla i paliwa lotniczego na światowych rynkach wzrosły o 60–97 proc.
Nie zmienia to faktu, że zapowiadane wcześniej 5,19 zł i obowiązujące od soboty maksymalnie 6,73 zł to dwie różne kwoty. Ocena polityczna tego, czy wcześniejszą deklarację należy dziś uznać za niedotrzymaną obietnicę, należy już do wyborców. Można natomiast sprawdzić drugie często powtarzane twierdzenie: że Polska ma najdroższą benzynę w Europie.
Polska przed obniżką
Według zestawienia GlobalPetrolPrices, opartego w przypadku Polski m.in. na danych unijnego Oil Bulletin, 28 września Pb95 kosztowała w Polsce przeciętnie 7,92 zł za litr, czyli 1,81 euro lub 2,06 dolara.
Już przy tej cenie Polska nie miała najdroższej benzyny w Europie. Drożej było m.in. na Litwie, Słowacji, w Czechach, Niemczech, Francji, Holandii, Danii i Norwegii. W Niemczech 28 września przeciętna cena Pb95 wynosiła 2,27 euro za litr, na Litwie 1,83 euro, a na Słowacji 1,85 euro.
W całej Europie Polska zajmowała wówczas mniej więcej środkową pozycję. Tańsze paliwo można było znaleźć m.in. w Rosji, na Białorusi, Malcie, w Turcji, Szwecji, Bułgarii, na Cyprze, Węgrzech i Ukrainie.
A od soboty?
Cena 6,73 zł odpowiada przy obecnych relacjach walutowych około 1,54 euro lub 1,75 dolara za litr.
Jeżeli zestawić tę cenę z najnowszymi porównywalnymi danymi europejskimi z 28 września, Polska przesuwa się bardzo wyraźnie w dół tabeli cenowej.
Tańsza benzyna pozostawałaby przede wszystkim w Rosji i na Białorusi, gdzie paliwa kosztują mniej niż dolara za litr, a także na Malcie, w Turcji i – nieznacznie – w Szwecji. Natomiast Polska znalazłaby się przed Bułgarią, Cyprem, Węgrami, Ukrainą, Czechami, Słowacją, Litwą, Niemcami i większością pozostałych państw europejskich.
Wśród państw Unii Europejskiej tańsze od polskiego limitu byłyby, przy cenach z 28 września, tylko Malta i Szwecja. Dla przykładu w Bułgarii Pb95 kosztowała 1,65 euro, na Słowacji 1,85 euro, a w Niemczech 2,27 euro.
Trzeba tu zrobić jedno zastrzeżenie. Ceny paliw zmieniają się z dnia na dzień, a nie dysponujemy jeszcze zestawieniem dla wszystkich państw Europy z 3 października. Nie można więc z dokładnością do jednego miejsca przesądzić, na której pozycji znajdzie się Polska w sobotę. Można natomiast powiedzieć z dużą pewnością, że nie będzie miała najdroższej benzyny w Europie. Przeciwnie – przy cenie maksymalnej 6,73 zł znajdzie się w grupie krajów europejskich z najtańszą benzyną.
Najdroższa czy najtańsza?
Odpowiedź brzmi więc: ani jedna, ani druga.
Polska nie będzie miała najtańszej benzyny w Europie, ponieważ zdecydowanie taniej pozostaje m.in. w Rosji i na Białorusi, a według ostatnich danych także na Malcie, w Turcji i Szwecji. Jednak po wprowadzeniu limitu 6,73 zł polska Pb95 będzie należała do najtańszych w Europie, a w granicach Unii Europejskiej – według obecnie dostępnych danych – znajdzie się w ścisłej grupie najtańszych.
Można zatem złośliwie przypominać rządowi wcześniejszą deklarację 5,19 zł za litr i pytać, dlaczego taka cena nie została osiągnięta. Nie ma jednak podstaw do twierdzenia, że po sobotniej obniżce Polska nadal będzie miała najdroższą benzynę w Europie. Dane pokazują coś dokładnie przeciwnego.






Komentarze obsługiwane przez CComment