Tak pisał na początku XIX wieku Adam Mickiewicz. Dwieście lat - czy to długo? Jak bardzo świat i pozycja kobiety zmieniły się przez ten czas… Przez wieki w naszej kulturze – podobnie jak w wielu innych społeczeństwach – panował system patriarchalny, w którym głos decydujący mieli mężczyźni. Kobiety (poza nielicznymi wyjątkami, potwierdzającymi regułę) podporządkowane były ojcom, a później mężom. Od najmłodszych lat przyuczały się do prowadzenia domu i gospodarstwa domowego. Nie mogły w żaden sposób decydować o sobie, nie miały prawa mieć własnych zainteresowań i marzeń, co najwyżej mogły mieć głos doradczy – i to w nielicznych rodzinach.
Przedstawicielki płci pięknej przez wieki określane były innymi nazwami niż obecnie. Dziewka początkowo była to po prostu młoda dziewczyna, panna. Z biegiem czasu zaczęto tak nazywać służącą. Zmieniona nieco forma „dziwka” stała się wulgarnym określeniem. Panną była córka człowieka wyższego stanu, pana. Niewiastka lub niewiasta (ta, której nikt nie zna, nikt o niej nie wie) w staropolszczyźnie oznaczała narzeczoną czy oblubienicę, która wkraczała do domu i rodziny męża. Innym określeniem synowej był termin snecha. Białogłowa lub białka oznaczała kobietę zamężną. Mężatki w dawnych wiekach nosiły białe nakrycie głowy, dopiero w XIX wieku zastąpione czepcami lub barwnymi chustami. Najbardziej wieloznacznym określeniem była baba, babka. Ograniczając się tylko do nazewnictwa rodzinnego, była to każda niemłoda, zamężna kobieta. Tak nazywano również matkę matki lub ojca. Ponieważ najczęściej babie przypisywano złe, mściwe i swarliwe cechy charakter, to czarownice w baśniach ludowych dostały miano Baby Jagi czy Baby Jędzy.
Ciekawe były również określenia innych żeńskich członków rodziny, o wiele bardziej zróżnicowane niż jest to obecnie. Żona oficjalnie nazywana była małżonką lub ślubną, a potocznie – kobitą. Matka to mać lub macierz, a do każdej starszej – starej kobiety mówiono z uszanowaniem per „matko”. Najczęściej spotykany dzisiaj wyraz „mama” jest żywcem przeniesiony z wczesnego języka dziecięcego, charakteryzującego się podwajaniem sylab. Druga żona ojca dla osieroconych dzieci była macochą. Siostra matki oraz ojca zawsze była ciotą, ciotką; siostra męża – zełwą, a siostra babki – wielką ciotką lub praciotką. Matka męża w staropolszczyźnie to świekra, a matka żony – cieścia (to z tego wykształciła się teściowa). Żona brata matki to wujenka, wujna, a żona brata ojca to stryjna lub stryjenka. Z kolei żona brata oraz żona brata męża to jątrew lub jątrewka, a siostra żony to świeść. Córka ze związku bez ślubu, ale uznana przez ojca była jego córką naturalną. Byli jeszcze nieć (siostrzeniec), nieciora (siostrzenica), częda (dzieci), wnęki (wnuczęta), rodzeństwo przestryjeczne oraz inne, dziś już zapomniane. Wszyscy krewni ze strony matki byli „po kądzieli” (kądziel to kulisty pęk włókien lnu przygotowany do przędzenia, umieszczony na przęślicy kołowrotka – tutaj jako symbol zajęć matki). Jak widać, terminologia pokrewieństwa – tutaj tylko od strony żeńskiej - była bardzo precyzyjna, skomplikowana i rozbudowana. Wynikało to z faktu, że rodzina była najważniejsza, jej bliżsi i dalsi członkowie mieli obowiązek wspierać się i pomagać, więc trzeba było znać ich miejsce w szeregu.
Słowo „kobieta” pojawiło się w języku polskim dopiero w XVI wieku. Co ciekawe, jest to jak dotąd tajemnicze słowo, niespotykane w żadnym innym języku – a więc skąd się wzięło? Tego jeszcze nie wiemy. Niestety, początkowo przez lata miało ono znaczenie pejoratywne. To pogardliwe, obelżywe lub lekceważące określenie oznaczało nie-pannę, istotę płci żeńskiej niskiego stanu, najemnicę zajmująca się obrządzaniem zwierząt, służącą przy chlewie. Niektórzy etymolodzy wywodzą słowo „kobieta” od prasłowiańskiego „koba” (kobyła) lub „kob” (chlew) i przypisują mu znaczenie obraźliwe, niemoralne czyny i myśli, nierząd. To drugie określenie – kob – jest bardziej zrozumiałe, ponieważ to kobiety zajmowały się w gospodarstwie obrządkiem trzody. Dopiero w XVIII-XIX wieku słowo „kobieta” nabrało neutralnego zabarwienia, takiego jak obecnie.
Wiek XIX stał się czasem walki o prawa kobiet, o samostanowienie, równouprawnienie, możliwość nauki, podejmowania własnych decyzji, wpływu na życie społeczne, kulturalne i polityczne. Jako pierwsze uzyskały je obywatelki Nowej Zelandii (1893 r.), po nich przyznano prawa wyborcze kobietom w Australii (z wyjątkiem Aborygenek, które dostały je dopiero w 1962 r.), Finlandii, Danii, Norwegii, Kanadzie. Polskie kobiety uzyskały prawa wyborcze dekretem Naczelnika Państwa w 1918 roku, zaraz po odzyskaniu niepodległości. W tym samym roku przyznano je kobietom m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Austrii, Litwie, Mołdawii. Później uzyskały je obywatelki USA, Belgii, Węgier, Szwecji i inne. Dopiero w XXI wieku prawa uzyskały kobiety w innych krajach arabskich.
W czasach walki o prawa kobiet, po zamieszkach i strajkach jaki miały miejsce w Nowym Jorku, Socjalistyczna Partia Ameryki – niejako „na otarcie łez” zaproponowała obchody Święta Kobiet, a po raz pierwszy stało się to w 1910 roku. W większości krajów na świecie Dzień Kobiet obchodzony jest 8 marca. U nas zostało ono spopularyzowane w czasach PRL, kiedy pracujące Polki dostawały z funduszu socjalnego przysłowiowe rajstopy, kwiat goździk i buzi od przedstawiciela męskiej części załogi. Dzisiaj stosunek do święta kobiet jest co najmniej zróżnicowany, warto do tego podejść jednak ze zrozumieniem. Jest to okazja do miłych gestów, ciepłych słów, uśmiechów, czasami wesołej zabawy, do zatrzymania się na chwilę w szaleńczej gonitwie codzienności.






Komentarze obsługiwane przez CComment