ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Brat wielkiego mistrza biskupem w Płocku?

W ostatnim numerze TC redaktor Radosław Kowalski zamieścił ciekawy tekst na temat stosunków mazowiecko-krzyżackich w średniowieczu, który po części był pokłosiem konferencji, jaka w czerwcu br. odbyła się w Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie. Idąc tym śladem, chciałem dziś przybliżyć mało znany epizod z początku XVI wieku, kiedy to rodzony brat wielkiego mistrza Albrechta Hohenzollerna został nominowany przez papieża na biskupa płockiego. I choć ostatecznie biskupstwa w Płocku nie objął, warto przypomnieć o jego postaci oraz okolicznościach tej bezprecedensowej decyzji, zwłaszcza w związku z obchodzoną obecnie rocznicą wcielenia Mazowsza do Korony.

Jan Albrecht Hohenzollern był synem Fryderyka Starszego, margrabiego Brandenburgii, oraz jego żony Zofii Jagiellonki, córki króla polskiego Kazimierza Jagiellończyka. Był więc spokrewniony z Jagiellonami. Urodził się 20 września 1499 r. w zamku Ansbach jako szesnaste dziecko pary książęcej. O dziewięć lat był młodszy od swego brata, późniejszego wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego, Albrechta Hohenzollerna, a o rok od Wilhelma, niedoszłego męża ostatniej księżnej mazowieckiej Anny, później zaś arcybiskupa ryskiego. Jako prałat kapituły katedralnej w Magdeburgu studiował w latach 1518–1521 w Rzymie. W tym właśnie czasie dyplomaci brandenburscy podjęli na dworze papieskim dwie – ostatecznie nieudane – próby obsadzenia dwudziestoletniego wtedy księcia Jana Albrechta na stolicach biskupich we Wrocławiu i Płocku. Kiedy bowiem w 1520 r. zmarł biskup wrocławski Jan Turzo, kapituła katedralna wybrała na jego następcę Jana Salzę, pochodzącego ze szlacheckiej rodziny z Górnych Łużyc. Chcąc nie dopuścić do zatwierdzenia tego wyboru w Rzymie, książęta brandenburscy podjęli działania, w wyniku których ówczesny papież Leon X mianował biskupem wrocławskim księcia Jana Albrechta. Sprzeciw kapituły katedralnej, rady miejskiej Wrocławia, a także protesty dyplomatyczne, między innymi płynące z otoczenia Zygmunta Starego, żywo zainteresowanego sprawami Śląska, doprowadziły ostatecznie do anulowania papieskich decyzji i zatwierdzenia wyboru Jana Salzy, który w grudniu 1521 r. przyjął święcenia biskupie i objął katedrę wrocławską.

Naocznym świadkiem tego, co działo się wówczas na dworze papieskim, był biskup płocki Erazm Ciołek, który przebywał w Rzymie od 1518 r. jako poseł króla Zygmunta Starego. Co prawda latem 1521 r. został on z tego poselstwa odwołany, ale pozostał nadal w Wiecznym Mieście, czyniąc między innymi starania o nominację kardynalską. Nic jednak z tych zabiegów nie wyszło, natomiast sam zainteresowany padł ofiarą zarazy i zmarł w Rzymie 9 września 1522 r. Zgodnie z prawem kościelnym ówczesny papież Hadrian VI, nie bez wpływu dyplomatów margrabiego brandenburskiego, mianował na następcę Erazma Ciołka właśnie Jana Albrechta, któremu rok wcześniej nie udało się objąć biskupstwa wrocławskiego. Sprawa jednak się skomplikowała, gdyż król Zygmunt Stary wskazał (mianował) na biskupstwo płockie swego bliskiego współpracownika, ówczesnego biskupa przemyskiego, Rafała Leszczyńskiego. Kiedy więc doszły z Rzymu wieści o nominacji Jana Albrechta, zarówno król, jak i pilnująca spraw mazowieckich królowa Bona, natychmiast wysłali w tej sprawie poselstwo i wyrazili swój zdecydowany sprzeciw. Podobnie jak w przypadku Wrocławia, król Zygmunt, co by nie powiedzieć, wuj papieskiego nominata, okazał się wyjątkowo stanowczy. Powoływał się nie tylko na prawo patronatu, które mu nad biskupstwem płockim przysługiwało, ale również zastrzegał, że biskupi płoccy są członkami senatu, i obecność w tym gremium „Brandenburczyka”, nawet związanego pokrewieństwem z Jagiellonami, jest niemile widziana. Mimo działań strony przeciwnej, a także zaangażowania brata papieskiego nominata, wielkiego mistrza Albrechta Hohenzollerna, papież Hadrian VI ostatecznie wycofał swoją nominację dla Jana Albrechta i bullą z 6 czerwca 1523 r. na biskupa płockiego prekonizował Rafała Leszczyńskiego, a przy okazji podwyższył annaty, czyli opłaty uiszczane przez polskich biskupów na rzecz Stolicy Apostolskiej, przeciwko czemu ani król, ani polski episkopat już nie protestowali. I tak zakończył się krótki epizod w życiu biskupa nominata płockiego Jana Albrechta.

Jeszcze w tym samym roku, w którym biskupstwo płockie objął królewski nominat Rafał Leszczyński, książę Jan Albrecht został mianowany koadiutorem kardynała Albrechta Brandenburskiego, arcybiskupa Magdeburga i administratora biskupstwa w Halberstadt. Dwa lata później jego starszy brat, Albrecht Hohenzollern, ostatecznie porzucił stan duchowny i po sekularyzacji zakonu złożył hołd lenny królowi Zygmuntowi, stając się pierwszym świeckim księciem Prus oraz pierwszym w Europie władcą protestanckim. Po wcieleniu Mazowsza do Korony i nieudanych staraniach starszego o rok brata Wilhelma o rękę księżniczki mazowieckiej Anny, na co ostatecznie król Zygmunt się nie zgodził, również Wilhelm poczuł w sobie powołanie kapłańskie, obejmując w 1529 r. rządy koadiutora arcybiskupstwa ryskiego, a dziesięć lat później został ostatnim w historii arcybiskupem ryskim (zmarł w 1566 r.). Książę Jan Albrecht znacznie dłużej niż jego brat czekał na pełnię władzy i dopiero po śmierci kardynała Albrechta w 1545 r. został oficjalnie arcybiskupem Magdeburga i biskupem Halberstadt. W przeciwieństwie do swoich starszych braci, Albrechta (zmarł w wieku 78 lat) i Wilhelma (zmarł w wieku 65 lat), nie cieszył się zbyt długo książęcą i arcybiskupią władzą. Zmarł 17 maja 1550 r. w Moritzburgu, mając zaledwie 51 lat. 

Śledząc itinerarium Jana Albrechta można zauważyć, że nawet raz w życiu nie gościł na Mazowszu i nigdy na oczy nie widział Płocka, swojej – ostatecznie nieobjętej – stolicy biskupiej. Co by jednak nie powiedzieć, przez ponad pół roku był biskupem nominatem płockim z papieskim poparciem. A gdyby król Zygmunt chciał być „dobrym wujkiem” i wyraził zgodę na papieską nominację swego siostrzeńca Jana Albrechta w 1522 r.? Mielibyśmy na stolicy biskupiej w Płocku rodzonego brata wielkiego mistrza krzyżackiego, który jeszcze dwa lata wcześniej, w czasie ostatniej wojny z zakonem krzyżackim, czyli tzw. wojny pruskiej, najeżdżał i niszczył dobra na terenie północnego Mazowsza. I to również ważny aspekt kilkuwiekowych i niełatwych w ocenie stosunków mazowiecko-krzyżackich, o których coraz częściej słyszymy przy okazji różnych wydarzeń rocznicowych i towarzyszących im konferencji naukowych.

W ostatnim numerze TC redaktor Radosław Kowalski zamieścił ciekawy tekst na temat stosunków mazowiecko-krzyżackich w średniowieczu, który po części był pokłosiem konferencji, jaka w czerwcu br. odbyła się w Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie. Idąc tym śladem, chciałem dziś przybliżyć mało znany epizod z początku XVI wieku, kiedy to rodzony brat wielkiego mistrza Albrechta Hohenzollerna został nominowany przez papieża na biskupa płockiego. I choć ostatecznie biskupstwa w Płocku nie objął, warto przypomnieć o jego postaci oraz okolicznościach tej bezprecedensowej decyzji, zwłaszcza w związku z obchodzoną obecnie rocznicą wcielenia Mazowsza do Korony.

Jan Albrecht Hohenzollern był synem Fryderyka Starszego, margrabiego Brandenburgii, oraz jego żony Zofii Jagiellonki, córki króla polskiego Kazimierza Jagiellończyka. Był więc spokrewniony z Jagiellonami. Urodził się 20 września 1499 r. w zamku Ansbach jako szesnaste dziecko pary książęcej. O dziewięć lat był młodszy od swego brata, późniejszego wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego, Albrechta Hohenzollerna, a o rok od Wilhelma, niedoszłego męża ostatniej księżnej mazowieckiej Anny, później zaś arcybiskupa ryskiego. Jako prałat kapituły katedralnej w Magdeburgu studiował w latach 1518–1521 w Rzymie. W tym właśnie czasie dyplomaci brandenburscy podjęli na dworze papieskim dwie – ostatecznie nieudane – próby obsadzenia dwudziestoletniego wtedy księcia Jana Albrechta na stolicach biskupich we Wrocławiu i Płocku. Kiedy bowiem w 1520 r. zmarł biskup wrocławski Jan Turzo, kapituła katedralna wybrała na jego następcę Jana Salzę, pochodzącego ze szlacheckiej rodziny z Górnych Łużyc. Chcąc nie dopuścić do zatwierdzenia tego wyboru w Rzymie, książęta brandenburscy podjęli działania, w wyniku których ówczesny papież Leon X mianował biskupem wrocławskim księcia Jana Albrechta. Sprzeciw kapituły katedralnej, rady miejskiej Wrocławia, a także protesty dyplomatyczne, między innymi płynące z otoczenia Zygmunta Starego, żywo zainteresowanego sprawami Śląska, doprowadziły ostatecznie do anulowania papieskich decyzji i zatwierdzenia wyboru Jana Salzy, który w grudniu 1521 r. przyjął święcenia biskupie i objął katedrę wrocławską.

Naocznym świadkiem tego, co działo się wówczas na dworze papieskim, był biskup płocki Erazm Ciołek, który przebywał w Rzymie od 1518 r. jako poseł króla Zygmunta Starego. Co prawda latem 1521 r. został on z tego poselstwa odwołany, ale pozostał nadal w Wiecznym Mieście, czyniąc między innymi starania o nominację kardynalską. Nic jednak z tych zabiegów nie wyszło, natomiast sam zainteresowany padł ofiarą zarazy i zmarł w Rzymie 9 września 1522 r. Zgodnie z prawem kościelnym ówczesny papież Hadrian VI, nie bez wpływu dyplomatów margrabiego brandenburskiego, mianował na następcę Erazma Ciołka właśnie Jana Albrechta, któremu rok wcześniej nie udało się objąć biskupstwa wrocławskiego. Sprawa jednak się skomplikowała, gdyż król Zygmunt Stary wskazał (mianował) na biskupstwo płockie swego bliskiego współpracownika, ówczesnego biskupa przemyskiego, Rafała Leszczyńskiego. Kiedy więc doszły z Rzymu wieści o nominacji Jana Albrechta, zarówno król, jak i pilnująca spraw mazowieckich królowa Bona, natychmiast wysłali w tej sprawie poselstwo i wyrazili swój zdecydowany sprzeciw. Podobnie jak w przypadku Wrocławia, król Zygmunt, co by nie powiedzieć, wuj papieskiego nominata, okazał się wyjątkowo stanowczy. Powoływał się nie tylko na prawo patronatu, które mu nad biskupstwem płockim przysługiwało, ale również zastrzegał, że biskupi płoccy są członkami senatu, i obecność w tym gremium „Brandenburczyka”, nawet związanego pokrewieństwem z Jagiellonami, jest niemile widziana. Mimo działań strony przeciwnej, a także zaangażowania brata papieskiego nominata, wielkiego mistrza Albrechta Hohenzollerna, papież Hadrian VI ostatecznie wycofał swoją nominację dla Jana Albrechta i bullą z 6 czerwca 1523 r. na biskupa płockiego prekonizował Rafała Leszczyńskiego, a przy okazji podwyższył annaty, czyli opłaty uiszczane przez polskich biskupów na rzecz Stolicy Apostolskiej, przeciwko czemu ani król, ani polski episkopat już nie protestowali. I tak zakończył się krótki epizod w życiu biskupa nominata płockiego Jana Albrechta.

Jeszcze w tym samym roku, w którym biskupstwo płockie objął królewski nominat Rafał Leszczyński, książę Jan Albrecht został mianowany koadiutorem kardynała Albrechta Brandenburskiego, arcybiskupa Magdeburga i administratora biskupstwa w Halberstadt. Dwa lata później jego starszy brat, Albrecht Hohenzollern, ostatecznie porzucił stan duchowny i po sekularyzacji zakonu złożył hołd lenny królowi Zygmuntowi, stając się pierwszym świeckim księciem Prus oraz pierwszym w Europie władcą protestanckim. Po wcieleniu Mazowsza do Korony i nieudanych staraniach starszego o rok brata Wilhelma o rękę księżniczki mazowieckiej Anny, na co ostatecznie król Zygmunt się nie zgodził, również Wilhelm poczuł w sobie powołanie kapłańskie, obejmując w 1529 r. rządy koadiutora arcybiskupstwa ryskiego, a dziesięć lat później został ostatnim w historii arcybiskupem ryskim (zmarł w 1566 r.). Książę Jan Albrecht znacznie dłużej niż jego brat czekał na pełnię władzy i dopiero po śmierci kardynała Albrechta w 1545 r. został oficjalnie arcybiskupem Magdeburga i biskupem Halberstadt. W przeciwieństwie do swoich starszych braci, Albrechta (zmarł w wieku 78 lat) i Wilhelma (zmarł w wieku 65 lat), nie cieszył się zbyt długo książęcą i arcybiskupią władzą. Zmarł 17 maja 1550 r. w Moritzburgu, mając zaledwie 51 lat. 

Śledząc itinerarium Jana Albrechta można zauważyć, że nawet raz w życiu nie gościł na Mazowszu i nigdy na oczy nie widział Płocka, swojej – ostatecznie nieobjętej – stolicy biskupiej. Co by jednak nie powiedzieć, przez ponad pół roku był biskupem nominatem płockim z papieskim poparciem. A gdyby król Zygmunt chciał być „dobrym wujkiem” i wyraził zgodę na papieską nominację swego siostrzeńca Jana Albrechta w 1522 r.? Mielibyśmy na stolicy biskupiej w Płocku rodzonego brata wielkiego mistrza krzyżackiego, który jeszcze dwa lata wcześniej, w czasie ostatniej wojny z zakonem krzyżackim, czyli tzw. wojny pruskiej, najeżdżał i niszczył dobra na terenie północnego Mazowsza. I to również ważny aspekt kilkuwiekowych i niełatwych w ocenie stosunków mazowiecko-krzyżackich, o których coraz częściej słyszymy przy okazji różnych wydarzeń rocznicowych i towarzyszących im konferencji naukowych.

Komentarze obsługiwane przez CComment