Pisałem już o brunatniejącym pejzażu społecznym i politycznym, zarówno w Polsce jak i w świecie. To jest temat, do którego będę wracał bo sytuacja się zmienia, pogarsza. Zresztą, jak przekonuje Noam Chomsky, bodaj najbardziej znany amerykański intelektualista, większość populacji nie rozumie co się naprawdę dzieje. I nawet nie ma pojęcia, że nie rozumie...
Na prawicy dzieją się rzeczy ważkie i nieważkie, można pomylić. Do tych ostatnich należą happeningi posłów PiS, takich jak Dominika Chorosińska (szczekała w Sejmie), czy Antoni Macierewicz, który w czasie ostatniej "miesięcznicy" szokował na placu Piłsudskiego dziwnym karabinkiem, nawet jeśli z plastiku. Nikt nie wiedział na pewno co to za broń (w końcu był kilka lat ministrem obrony). Było to spektakularnie odlotowe, prezes pochwalił, znaczy że partia stawia na "wektory absurdu". Jak u Mrożka.
Najwyraźniej Przemysław Czarnek, desygnowany przez Jarosława Kaczyńskiego na przyszłego premiera w prawicowym rządzie, po tym jak już obraził możliwie największą grupę osób, nie zdołał przebić Grzegorza Brauna w cyrkowych numerach i nie "zapunktował" w sondażach. Teraz inni posłowie PiS nas rozśmieszają (albo żenują), stosując jego metodę wychylania się w prawo, bo prezes nie znosi konkurencji z tej strony, tam ma być "tylko ściana". Ale w ostatnim sondażu CBOS PiS spadł na poziom 15% i tylko nieznacznie wyprzedza Konfederację. Zapowiada się długo oczekiwana przez młody elektorat "mijanka".
Tymczasem, tuż za naszą zachodnią granicą, brunatna partia AfD, wygrała wysoko wybory do landtagu Saksonii - Anhalt. To wielki i głośny precedens polityczny odnotowany w świecie, albowiem w wielu zachodnich krajach inne partie radykalnej prawicy także szykują się do przejęcia władzy. Do tej pory AfD jeszcze nie rządziła, bo inne niemieckie partie stosowały wobec niej "kordon sanitarny" nie wchodząc z nią w koalicje. Tym razem, AfD uzyskała w małym, wschodnim landzie taki wynik (prawie 44%), że będzie rządzić, nawet jeśli do większości w landtagu brakują jej trzy mandaty. Prawdopodobnie dokooptują kilku posłów z innych partii. I co najważniejsze, mają szanse na zwycięstwa w innych landach na terenach byłej NRD.
Sukces AfD został dobrze przyjęty w USA. Donald Trump (jak i Elon Musk) przesłali do Niemiec gratulacje. Podobnie jak Victor Orban i wielu innych prawicowych polityków w Europie. W Polsce ucieszyli się głównie politycy Konfederacji. Niektórzy z nich zasiadają z deputowanymi AfD w tej samej frakcji w Parlamencie Europejskim. Sławomir Mentzen już dawno głosił, że AfD jest "najbardziej propolską partią w Niemczech". Ale czy tak jest w istocie? Politycy AfD bronili przecież paktu Ribbentrop-Mołotow, nazywali Polaków europejskimi Afroamerykanami, głosili że "Putin nic im złego nie zrobił", głównym zagrożeniem na Wschodzie jest dla Niemiec Polska, nie Rosja. Nie chcą pomagać Ukrainie, przeciwnie domagają się natychmiastowego zawieszenia jakiejkolwiek pomocy dla Kijowa. Nie wstydzą się faszystowskiej przeszłości, uważają że "nie wszyscy SS-mani byli kryminalistami". W tym sensie są bliscy wypowiedziom Grzegorza Brauna, który także neguje komory gazowe i chyba cały Holocaust. Alice Weidel, współprzewodnicząca AfD traktuje tereny byłej NRD jako Niemcy Środkowe, zatem efektywnie neguje granicę na Odrze i Nysie. Niektórzy nie tylko nie chcieliby wypłacić Polsce reparacji za krzywdy wyrządzone Polakom w czasie wojny, ale dochodziliby wręcz roszczeń od Polaków. Tak na przykład zrobiłby Kay Gottschalk, gdyby został ministrem finansów. Na szczęście szanse na to ma małe, wybory federalne dopiero za dwa lata i na tym centralnym szczeblu partie głównego nurtu trzymają się lepiej. Niemniej, przywódcy partii liczą na dalszy wzrost popularności, korzystając z kiepskiej obecnie sytuacji gospodarczej i społecznej w RFN. W ostatnich trzech latach niemiecki PKB jest praktycznie na poziomie zerowym, podczas gdy Polska notuje bodaj najwyższy w UE (3-4% w skali rocznej). Alice Weidel jest bardzo ciekawą liderką. Jest bowiem przeciwna migrantom, ale sama mieszka z imigrantką ze Sri Lanki. Jest przeciw LGBT, ale sama jest lesbijką. Jest przeciw adopcjom i wychowaniu dzieci przez pary jednopłciowe, ale wraz ze swoją partnerką wychowują dwoje dzieci. Jest zagorzałą nacjonalistką, ale nie mieszka w Niemczech, tylko w Szwajcarii.Można powiedzieć, normalna brunatna hipokryzja. Po tej partii można się wszystkiego spodziewać, także tego, że po ewentualnym objęciu władzy, obecnych przywódców zastąpić może nowy silny wódz...Nike kojarzy sie to dobrze. Dlatego Donald Tusk uważa, że w Polsce cieszyć się z sukcesów AfD mogą tylko zdrajcy lub idioci. A według niego nie brakuje takich zarówno w PiS jak i w Konfederacjach. Cieszy ich głównie antyunijna postawa liderów AfD, liczą, że jeśli Niemcy wyjdą z Unii, to ta się zawali. I nikt im nie będzie patrzył na ręce.Tyle, że Unia jest najlepszą zaporą przeciw Rosji (wespół z NATO), a jednocześnie Niemcy w strukturach unijnych są i będą bardziej cywilizowani, niż gdyby nie krępowały ich żadne uregulowania i znowu staliby się tyranią.
Polska prawica już raz postawiła na brunatne siły w Niemczech i srodze się zawiodła (jeszcze w 1939 r. ministrowie Rzeszy, tacy jak Himmler bawili w Polsce i polowali w Puszczy Białowieskiej).
Na razie prawica bawi nas w najlepsze "strzelając" zarówno do rządu jak i wzajemnie do siebie. Każdy walczy z każdym. PiS z Rozwojem Plus Morawieckiego, Mentzen z Bosakiem, Braun ze wszystkimi. Wszyscy atakują Tuska, ten zaś broni się "grzejąc" ciągle aferę Zondacrypto. Pieniądze od tej mafijnej firmy brali politycy PiS (Ziobro) jak i Konfederacji (Wipler). Posłanka Zalewska (PiS) broni jednak Ziobrę, bo był "...narażony na wzięcie pieniędzy. Okazuje się, że minister sprawiedliwości nie mógł sprawdzić od kogo bierze pieniądze, nawet jeśli toczyły się postępowania karne w sprawie Zondacrypto, a jej poprzedni prezes zaginął bez wieści, od dawna podejrzewano że został zamordowany. W tej sprawie, jak w dobrym kryminale, jest tyle mrocznych postaci, że ciąg dalszy będzie niewątpliwie ekscytujący.
Ale brunatniejemy, podobnie jak Niemcy. Po prawej stronie sceny dominują postawy nacjonalistyczne, ksenofobiczne, antyukraińskie i antysemickie. Na prawicowym fejsbuku niejaki Jerzy Osuch zamieścił na przykład długi artykuł, atakujący Żydów, godny czasów Goebbelsa. Oto tylko niektóre jego tezy: Żydów charakteryzują (rzekomo), "epigenetyczne mutacje mózgu". Zatem Żydzi są całkowicie nakręceni przez instynkty biologiczne. Przeważają u nich zachowania zwierzęce, nie ludzkie. Żyd przypomina marionetkę, nieustannie drgającą. Każdy Żyd jest niewolnikiem mamony. Dlatego musi kłamać, i manipulować...Herezje, kocopoły, których głoszenie powinno być wzbronione. Ale nie są, bo odnośną ustawę rządową zawetował prezydent Nawrocki. Podobnie ustawę mającą uregulować rynek kryptowalut zawetował aż trzy razy, dzięki temu firmy jak Zondacrypto mogą nabierać naiwnych uczestników "giełdy".
Prezydent walczy z rządem. Do TK dopuszcza sędziów prawicowych, od innych nie odbiera zaprzysiężenia, pomimo tego że konstytucja mu na to absolutnie nie pozwala. Brunatniejemy...Sytuacja przypomina trochę tę sprzed stu lat, gdy w Niemczech umierała Republika Weimarska, w Polsce było już po zamachu majowym. Cóż, już na początku XIX wieku wybitny filozof niemiecki Georg Wilhelm Friedrich Hegel stwierdzał, że ludzie nigdy nie uczą się z historii i nie wyciągają wniosków. A my wiemy, że najpierw historia jest dramatem, później farsą. Gdy w grę wchodzi faszyzm, na końcu cyklu znajdują się obozy koncentracyjne. Dlatego jestem głęboko uprzedzony do koloru brunatnego.






Komentarze obsługiwane przez CComment