Stara lotnicza anegdotka opowiada o tym, jak matki przeżywają decyzje synów, którzy chcą wstąpić na ścieżkę kariery lotniczej. Jedna z nich długo protestowała przeciwko wyborowi syna, w końcu zgodziła się, ale postawiła warunek: "Synku masz na siebie uważać, lataj nisko i powoli!."
Nie wiemy, czy akurat ten syn posłuchał matki, ale na pewno tak postąpili bohaterowie przestworzy z ubiegłego piątku, piloci F-35, którzy kierowali trzema supernowoczesnymi maszynami, wyprodukowanymi w USA, a zakupionymi przez polskie siły zbrojne. Na pewno uważali, lecieli przez całą Polskę zgodnie z zaleceniami, rozkazami i instrukcjami.
Zaczerpnąłem też garść danych o tych trzech "wspaniałych maszynach": osiągają prędkość około 2 tys. km/h (Mach 1,6), latają na wysokości do 50 tys. stóp (ok. 15 km), a ich zasięgi wynoszą do 2,2 tys. km (bez tankowania).
Myśliwce F-35 ,"reklamowane" jako niewidoczne, wykonały w piątek (12 czerwca) loty w ramach akcji "Powitanie z Polską". Zaczęły od Gdańska, a potem wzdłuż koryta Wisły dotarły nad Warszawę i Kraków, po czym dokonały zwrotu i ponad Łodzią powróciły do swojej bazy w Łasku. I tyle ich widzieliśmy, bo przecież są... niewidoczne.
Tu należy się małe wyjaśnienie: to określenie znaczy tylko i aż tyle, że samoloty tego typu (technologia stealth) są niewidoczne dla radarów (dzięki specjalnym powłokom i materiałom pochłaniającym fale), ale dla bystrych oczu ludzkich już tak. Zresztą, jak informowały media (w tym również tygodnikciechanowski.pl) myśliwce były jak najbardziej widzialne i słyszalne, a nawet pozwoliły się sfotografować w kilku miejscach północnego Mazowsza. (Zdjęcia czarnych maszyn na niebie nadesłał nam wierny czytelnik z Jabłonny, k. Warszawy - patrz fb/TC).
Przelot zainaugurował służbę najnowocześniejszych samolotów w polskich siłach zbrojnych. Według zapewnień wojskowych i polityków posiadając je na wyposażeniu możemy się czuć o wiele bezpieczniej w tych czasach. Hmm...
Co potrafi ta maszyna w powietrzu? Bez wątpienia jest to jeden z najnowocześniejszych narzędzi w wyposażeniu współczesnej armii. Ich wszechstronność polega na zdolności do wykonywania różnorodnych misji – od walk powietrznych, przez wsparcie sił lądowych, aż po misje rozpoznawcze. Dzięki zaawansowanym technologiom F-35 są niezwykle skuteczne, i jako się rzekło, trudne do wykrycia w działaniach bojowych. No, ale dodajmy, niezwykle kosztowne. Polska zakupiła łącznie 32 myśliwce F-35, wraz z pakietem szkoleniowym i zapasem silników, wartość kontraktu wynosi 4,6 mld dol. Kolejne partie samolotów będą przylatywać zza oceanu (o ile nie bedzie opóźnień) do końca 2029 r.
Policzono też, ile kosztowało nas to podniebne, 2-godzinne przywitanie F-35 z Polską Według szacunków opartych na danych amerykańskiego GAO, jedna godzina lotu F-35 to wydatek rzędu 34–42 tys. dolarów, czyli około 130–170 tys. zł. Znaczną część tej kwoty pochłania samo paliwo (ok. 5600 litrów na godz.). W efekcie piątkowy przelot trzech myśliwców kosztował od 500 do 700 tys. zł. I o co tyle hałasu?...
Ale wracając do anegdoty... W tej sprawie na antenie TVN wypowiedział się gen. pilot Ireneusz Nowak. Okazuje się, że samoloty F-35 w ramach przywitania z Polską leciały nad Warszawą powoli, zaledwie 463 km/godz. i obniżyły pułap lotu nad wybranymi punktami tak, aby mieszkańcy mogli łatwiej je dostrzec. Czyli tak, jak zalecała mamusia...






Komentarze obsługiwane przez CComment