ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Jakoż by to było, gdybyż nas nie było

I nadejszło wielkie święto gladyatorów. I udali się wojowie zacni ze wszystkich stron świata czterech ku gorącej krainie Azteków, ku jankeskim preryom rozległym i ku północnej krainie we klonowy syrop bogatej, coby bój stoczyć o łupy potężne i chwałę po wsze czasy.

Ślepia wszak świata całego ku odległym owym krainom zwrócone będą, albowiem tamże historyja dziać się raczy, o której dziatki nasze nauki pobierać będą, a o czynach owych, które tamże obaczym, przeze roków wiele trubadurzy pieśni śpiewać będą i poematy czynić będą poeci. Jeno, do kurtyzany nędzy, beze nas.

Zaprawdę, żałość człeka ogarnia okrutna, kiedy spoziera człek na obraz ów ruchomy we wihajstrze swem, co się telewizorem zowie, a tamże ni biało, ni czerwono. Nie obaczy człek Robko razów bezlitosnych wrogom zadawanych, Pietrka dyspozycyj krasnych i szlachetnych, Nikosia i Kubusia szarż szalonych, ni Janko muru nieprzebytego. Nie obaczy hetmana Janko oblicza dumnego, co husarską sarmacką kompaniję ku wielkiemu tryumfowi odważnie prowadzi. Nie obaczy krajanów nieprzeliczonych z krainy owej, gdzie bursztynowy świerzop, we wojenne barwy przyodzianych, co gladyatorów naszych do boju zagrzewać raczą. Nie usłyszy człek okrzyków wojennych „Najjaśniejsza Rzeczpospolito, gola nam uczyń wszakże!”, „Cóż waćpan czynisz, na litość boską?!”, „Asystę uczyń, nierządnica mać!”, „Sarmaci, nic stać się nie raczyło…”, ni choćby „Asesor kuś!”. Zaprawdę, nie masz ci aury takowej, jakowa być winna.

I takaż refleksya człeka nachodzi – jakiż by ów łez padół się jawił, gdybyż krainy owej, gdzie bursztynowy świerzop, zbrakło?

Pyry i rogale Germanie by czynili. Żubry ruskie puszcze przemierzać by raczyły. Bursztyn złocisty Wikingowie by zbierali. Nade jeziorami bałtyjskie ludy koczować by naszły. Czarne złoto Pepiki dobywać by poczęli i gumiklejzy czynić. Nitrzańskie plemiona oscypkiem by kupczyły i na Kasprowy lud wodziły. Nie było by Jankesów beze Tadko, ni Anglosasów beze dywizyonu. Beze Józko bolszewicy by naszli, beze Janko Osmanie, a beze szyfrantów naziole. Słońce Germanin by wstrzymał, rad i polon z frankijskiej krainy niewiasta by odkryła, polonezy i mazurki sławetne Frank by czynił, a trzynastozgłoskowce Bałt. Nikt by odnowić nie raczył oblicza tej ziemi i nikt by komuny obalić nie raczył. Nikt by o schabowych, ni rosole nie słyszał, a pierogi ruskie po prawdzie by były. Świat okowitę ruską spożywać by musiał. I nikt by blikać nie umiał. Zaprawdę, ubogi świat ów był by beze sarmackiej krainy i beze sarmackiego ludu.

Zaiste? Zapyta niechybnie jeden z drugiem. Beze lęków i fobij wszelakich, martyrologij, fantomowych bólów? Beze przaśności, kompleksów, improwizacyj, malkontenctwa i awanturnictwa? Beze ku swarom i waśniom podatności, beze przede inszym nieufności i beze trwogi przede progresyją?

Ano zaiste. Albowiem takoż się składa, iże przywary owe nasze jeno i nam jeno szkodzić raczą i ekspansyi przywar naszych zadość nie czynim. A ode czasu do czasu i zacnego coś dla świata uczynim, a takoż bezeinteresownie. Jelenie, zakrzyknie pewno jeden z drugiem. Ciemięgi i lebiegi. Ja jeno rzec raczę – samarytanie.

Po temu właśnie nie masz gladyatorów naszych na jankeskiej ziemi. Wspaniałomyślnie Wikingom miejsce darowalim. Do boju przeto Wikingowie, będziem za was wznosić modły. Za całe Wikingowe plemię i pole.  

Komentarze obsługiwane przez CComment