Gdzieś tak pod koniec lipca, a jeszcze bardziej w sierpniu, gdy wielu moich znajomych jeszcze marzy o morzu, słońcu i plaży (rym niezamierzony), mnie majaczą się wspomnienia tatrzańskich szlaków. I ciągnie w tamte strony.
W minione lata, mniej więcej o tej porze, z grupą przyjaciół (głównie z kręgu ciechanowsko-mławskiego PTTK) ruszaliśmy na kilkudniowe wypady w Tatry. Ach, co to były za wędrówki… Od rana do nocy na rozległych, pięknych i niezbyt zatłoczonych szlakach, uczynni i życzliwi ludzie spotykani na trasach, duma, radość i wytchnienie na "zdobytych" przełęczach i szczytach. A wieczorem - umordowani, nierzadko przemoczeni (albo spaleni słońcem), ale dzielący się wrażeniami przy wspólnej kolacji w schronisku, Domu Turysty, albo ognisku...
Z tamtych lat najbardziej utkwiło mi w pamięci pierwsze przejście Orlą Percią… Wraz z przewodnikiem Jaśkiem Krzeptowskim, pełne ciekawych informacji o mijających obiektach (szczytach, przełęczach, dolinach, turniach, żlebach), okraszone ciekawostkami i rubasznymi anegdotami o górach, gazdach i ceprach...
A właśnie 12 lipca br. mija 120 lat od otwarcia "ścieżki tylko dla orłów", czyli - "orlej perci" (perć w gwarze góralskiej to stroma ścieżka wśród skał, pierwotnie wydeptana przez zwierzęta). Obecnie Orla Perć, to najsłynniejsza ścieżka wysokogórska, prowadząca granią polskich Tatr - od Zawratu do Krzyżnego, najbardziej wyeksponowanymi miejscami. Uważana za najtrudniejszy i najbardziej niebezpieczny szlak w naszych górach.
Na pomysł wytyczenia szlaku i nadania mu nazwy "Orla Perć" wpadł na przełomie XIX i XX w. Franciszek Nowicki, krakowski młodopolski poeta, miłośnik i piewca Tatr. Sprzymierzeńca w tym dziele znalazł w osobie Walentego Gadowskiego, księdza taternika z Zakopanego, człowieka również zakochanego w urodzie Tatr. To właśnie ksiądz wpadł na pomysł, alby wzorem alpejskich tras wyposażyć perć w łańcuchy, klamry i drabiny. Chodziło o to, aby szerzej udostępnić trasę turystom, którzy coraz częściej zaczęli zaglądać do Zakopanego i szukać atrakcyjnych wycieczek. "Nikt komina owego bać się nie powinien, bo sztuczne ułatwienia, jakie w nim dodano, poręczają bezpieczeństwo osób..." - pisał ksiądz. Tak też zrobiono.
Prace przy "trasowaniu" szlaku trwały całe 3 lata, nie brakowało w tym czasie przeciwników i sceptyków tej budowy. Również wśród osobistości, które propagowały Tatry i Zakopane. Zatrudniano miejscowych górali, ale wielu rezygnowało bądź porzucało z dnia na dzień tę wyczerpującą robotę na niebezpiecznych graniach, na krawędziach skał, nad przepaściami.
Nowicki i Gadowski, dwaj zapaleńcy i propagatorzy górskich wycieczek działali wspólnie i konsekwentnie, choć kierowani innymi przesłankami. Socjalizujący (za poglądy zwolniony z pracy na uniwersytecie) poeta Nowicki, uważał, że góry "z dostępem do nieba" i możliwością odbywania atrakcyjnych turystycznych wypraw są symbolem swobody, miejscem niczym nieskrępowanej wolności, natchnienia poetyckiego. Natomiast ksiądz Gadowski, pryncypialny kapłan, dowodził, że "górska turystyka jest tak surowa, jak reguły życia prawdziwego katolika". Mimo sporów i różnicy poglądów byli zgodni, że widoki z góry (i dołu) na otaczające ich granitowe skały i lesiste turnie są warte, aby uczynić je bardziej dostępnymi za sprawą stworzenia wysokogórskiego szlaku.
Dziś chyba wszyscy, zarówno wytrawni i wierni bywalcy tatrzańskich szlaków, jak ci, którzy łyknęli choć trochę tatrzańskich klimatów i być może zostali "zarażeni" Tatrami są zgodni - dzieło poety i księdza jest zacne. Ma w sobie piękno, treść, moc i przekaz, ludzki i boski. Można pisać wiersze albo modlić się. Albo to, i to...
Ale przede wszystkim trzeba uważać podczas wędrówki...
RM
PS Najbardziej charakterystyczne miejsce na Orlej Perci: 8-metrowa, stalowa drabinka na niemal pionowej ścianie, którą turyści schodzą z Zamarłej Turni na Kozią Przełęcz. Nie każdy, kto tu dotrze, jest przygotowany na takie doznania.






Komentarze obsługiwane przez CComment