ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Kapitanie, jeszcze nie czas

Trudne chwile przeżywają fani piłki nożnej po przegranym meczu barażowym ze Szwecją. Nie pojedziemy na mistrzostwa świata w piłce nożnej, nie dla nas Ameryka, Meksyk i Kanada... A czekało już tam na nas miejsce w grupie F, z Holandią, Japonią i Tunezją.

Komentatorzy twierdzili, że nasza reprezentacja miałaby spore szanse na wyjście z tej grupy, bo awansują dwa zespoły i dodatkowo osiem najlepszych z 12 grup (w tegorocznych mistrzostwach wystartuje aż 48 drużyn!) No ale cóż, przebrnięcie baraży okazało się trudniejsze, niż ewentualny awans z grupy. 

W relacjach telewizyjnych po ostatnim golu i gwizdku oglądaliśmy załamanych piłkarzy, zafrasowanego trenera oraz smętnego prezesa PZPN (któremu odjechała nagroda za awans - podobno ok. 50 mln zł), ale najwięcej smutku malowało się na twarzach polskich kibiców opuszczających stadion w Sztokholmie. Wielu z nich z trudem powstrzymywało łzy, a byli tacy (szczególnie ci najmłodsi), którzy poryczeli się na głos.

Jaka ta piłka jest niesprawiedliwa! Graliśmy dobrze jak nigdy dotąd, a jednak przegraliśmy. W meczu, który był do wygrania.

Na boisku wystąpili wszyscy najlepsi aktualnie polscy piłkarze, od starych mistrzów Lewandowskiego i Zielińskiego po błyskotliwego młodzieńca Oskara Pietuszewskiego. Mieliśmy przewagę przez cały mecz, ale gole strzelali przeciwnicy, my tylko goniliśmy wynik. Dwa razy się udało… Za trzecim już nie.

„Time to say goodbye” – napisał zaraz po meczu w swoich mediach społecznościowych kapitan Robert Lewandowski. Powiało smutkiem, bo zabrzmiało to jak pożegnanie z reprezentacją. Wprawdzie kapitan naszej reprezentacji nie złożył jeszcze oficjalnie żadnej deklaracji, ale widać, było, że o tym myśli, że ta jego reprezentacyjna kariera zbliża się do końca. Jej zwieńczeniem mógłby być Mundial na kontynencie amerykańskim.

Przegrany mecz barażowy kończy pewien etap w historii naszej reprezentacji. Dla młodszych kibiców ten okres miał twarz Lewandowskiego i koszulkę z nr 9.

18 lat występów w barwach biało-czerwonych, 163 spotkania, 89 goli... Niezliczona ilość asyst, genialnych podań, zagrań i trików. Uczestnik 4 mistrzostw Europy i 2 mistrzostw Świata. W tej statystyce zostawił daleko w tyle wszystkich polskich piłkarzy. Wielokrotnie to on był głównym bohaterem i sprawcą sukcesu w meczach naszej reprezentacji. Drużyna nie zachwycała, często męczyła futbol i nas kibiców, ale wystarczało jedno podanie, jedno wejście, jeden strzał kapitana i od razu wracała nadzieja u kibiców i wiara u piłkarzy. A wielokrotnie kończyło się to zwycięstwem i nasz Stadion Narodowy grzał się do czerwoności.

Robert Lewandowski to nie tylko skarb polskiej reprezentacji.

38-letni zawodnik Znicza Pruszków, Lecha Poznań, Borussi Dortmund, Bayernu Monachium i wreszcie FC Barcelony znany jest kibicom całej Europy. Wszystkie z wymienionych klubów zawdzięczają mu wiele sukcesów w rozgrywkach lig krajowych oraz europejskich: Ligi Mistrzów i Ligi Europy. 

Robert Lewandowski słusznie uważany jest za jednego z najlepszych piłkarzy swojego pokolenia na świecie i jednego z najlepszych środkowych napastników w historii piłki nożnej. Zdobył już ponad 600 goli w seniorskich rozgrywkach klubowych i reprezentacyjnych...

Ale, ale… To nie jest przecież żadne pożegnanie, to tylko przypomnienie gdzie aktualnie znajduje się najlepszy polski piłkarz naszych czasów. Nadal na środku boiska, na czele.
Panie Kapitanie, to jeszcze nie czas na pożegnanie z reprezentacją. Proszę nie zostawiać jeszcze drużyny, wielu młodych i zdolnych piłkarzy, mądrego trenera i nas, kibiców.
Za dwa lata mistrzostwa Europy w Wielkiej Brytanii i Irlandii…

Komentarze obsługiwane przez CComment