Wiosna zawitała do nas w całej krasie. Co prawda jeszcze nas różnymi temperaturami i wichurami zaskakuje, ale to, co widać w ogrodach, parkach, lasach, a przede wszystkim na polach świadczy dobitnie, że przebudzony z zimowego letargu świat przyrody wybija się do życia.
Czują to również zwierzęta – uwaga na sarny i łosie na drogach! – ale również ludzie, a szczególnie ci na uroki przyrody wyczuleni. Tych ostatnich na Mazowszu nigdy nie brakowało, a o dwóch z nich, cieszących się sławą wybitnych przyrodników i polskich pionierów ekologii, chciałem dziś opowiedzieć.
Pierwszy z nich to ks. Jan Krzysztof Kluk. Urodził się 17 września 1739 r. w Ciechanowcu, w rodzinie drobnoszlacheckiej. Po ukończeniu szkoły jezuitów w Drohiczynie i kolegium pijarskiego w Łukowie podjął naukę w Seminarium Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo w Warszawie. Tam w 1763 r. przyjął święcenia kapłańskie, a następnie był kapelanem nadwornym Ossolińskich w Nurze, potem proboszczem w Winnej, a w 1770 r. osiadł w rodzinnym Ciechanowcu, gdzie do śmierci pełnił obowiązki proboszcza. W tym czasie rozpoczął swoje badania naukowe, które uwieńczył doktoratem ze sztuk wyzwolonych i filozofii na Uniwersytecie Wileńskim. Brał też aktywny udział w pracach Komisji do Ksiąg Elementarnych, działającej w ramach Komisji Edukacji Narodowej. Zakochany w przyrodzie, a do tego utalentowany artystycznie, przez lata obserwował faunę i florę Mazowsza i Podlasia, a także zbierał rośliny i minerały, opisywał zwierzęta oraz różne gatunki roślin, wiele z nich szkicował, uzupełniając swoją wiedzę o polskie oraz zagraniczne zielniki i dykcjonarze. Tak powstały jego najważniejsze dzieła: trzytomowy podręcznik botaniki (1777-1778), czterotomowy podręcznik zoologii (1779-1780), dwutomowy podręcznik geologii (1781-1782) oraz trzytomowy „Dykcjonarz roślinny” (1786-1788), wzorowany na dziele Karola Linneusza, ale poszerzony o opis gatunków roślin „krajowych”, w tym również występujących na Mazowszu. Dla potrzeb edukacji młodzieży ksiądz Kluk napisał też dwa podręczniki szkolne: „Botanika dla szkół narodowych” (1785) oraz „Zoologia, czyli zwierzętopismo dla szkół narodowych” (1789), które przez wiele lat były wznawiane i służyły kolejnym pokoleniom polskiej młodzieży. Jego dalsze badania i plany przerwała śmierć. Zmarł 2 lipca 1796 r. w rodzinnym Ciechanowcu i tam został pochowany.
Kolejna postać, bardziej dziś znana za sprawą „Konstytucji dla Europy” (1831), niż jako wybitny polski przyrodnik, to Wojciech Bogumił Jastrzębowski, urodzony w 1799 r. w miejscowości Szczepkowo-Giewarty koło Janowa, zmarły w Warszawie w 1882 r., absolwent płockiej Małachowianki i Uniwersytetu Warszawskiego, w latach 1836-1858 profesor w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie pod Warszawą, o którym już kiedyś pisałem. Od młodości interesował się otaczającą go przyrodą, a jego pasją stała się botaniki i meteorologia. To on był autorem zegara słonecznego w warszawskich Łazienkach. Natomiast w 1843 r. opisał skonstruowany przez siebie przyrząd do wykreślania zegarów słonecznych w wydanej w Warszawie pracy „Kompas polski czyli narzędzie służące za kompas powszechny, gnomonograf, obserwatorium przenośne i narzędzie do kreślenia sekcji konicznych”. Będąc wykładowcą botaniki, zoologii, ogrodnictwa i leśnictwa wiele czasu poświęcał edukacji młodzieży studenckiej w terenie, gdzie jego studenci uczyli się wiązać wiedzę z praktyką. Spod jego pióra wyszły też znane podręczniki: „Historia naturalna w dwóch tomach” (1848-1849), „Mineralogia” (1851), „Rośliny polskie” (1873), „Ogrodnictwo” (1876). Po odejściu z uczelni profesor Jastrzębowski osiadł w okolicach Broku i objął stanowisko komisarza leśnego województwa łomżyńskiego. W Feliksowie założył słynny do dziś ośrodek leśny, nazwany Zakładem Praktyki Leśnej, w którym przez wiele lat kształcił przyszłych leśników, a także łączył swoją wiedzę i pasje intelektualne z ich praktycznym zastosowaniem w tzw. gospodarce leśnej, z uwzględnieniem jej wymiaru ekologicznego (160 lat temu!). Po przejściu na emeryturę w 1874 r. przeniósł się do Warszawy, gdzie jeszcze przed śmiercią zdążył założyć na Czystem plantację rzadkich w Polsce gatunków drzew. Po śmierci spoczął na Powązkach, a jego uczniowie uczcili pamięć profesora tablicą marmurową w kościele Świętego Krzyża w Warszawie. Choć później zapomniany, dziś na nowo jego postać wspominana jest w wielu środowiskach, jako jednego z prekursorów współczesnej ekologii, a zarazem jednego z najwybitniejszych przyrodników i myślicieli polskich XIX wieku, rodem z północnego Mazowsza.






Komentarze obsługiwane przez CComment