W chrześcijaństwie pycha (superbia) jest grzechem i to poważnym. W Biblii jest opisana jako postawa sprzeczna z pokorą wobec Boga. Już w szóstym wieku została umieszczona na czele listy siedmiu grzechów głównych. W islamie pycha (kibr) jest jednym z najcięższych grzechów duchowych. Prorok Mahomet nauczał, że do raju nie wejdzie ten, kto ma w sercu choćby odrobinę pychy. W praktyce oznaczało to przekonanie o własnej wyższości, pogardę, odrzucenie prawdy.
Korzenie pychy sięgają starożytnej Grecji. Grecy nie znali pojęcia "grzechu". W greckiej tragedii pycha (hybris) oznaczała butę, przekroczenie granic, jak w przypadku Edypa czy Ikara, kończące się katastrofą. Był to wynik naruszenia kosmicznego porządku świata. Wina była tragiczna i wymagała interwencji bogów. Tak choćby jak w słynnym dziele Sofoklesa "Antygona". Tam prawo boskie zderzyło się z prawem państwowym, w sporze o pochówek brata. Była też Pytia z Delf, którą należało pytać o powodzenie przedsięwzięcia, zanim się je powzięło. Od Herodota, greckiego historyka, wiemy co przydarzyło się Krezusowi. Pytia oznajmiła mu, że jeśli wyruszy przeciw Persom, zniszczy wielkie państwo. I zniszczył, ale własne… Bo winien był zapytać czy bóg ma na myśli jego państwo czy Cyrusa.
Ta grecka wersja hybris,(lub hubris w kulturze anglosaskiej) zatacza kręgi w naszych czasach. Z religii czy filozofii (np. u Nietzchego) przenika do literatury i politologii. Kojarzy się z nadmierną siłą, władztwem, dążeniem do narzucenia ładu (albo bezładu). Także w skali globalnej. Tam gdzie demokracja jest słaba, wypiera ją autorytaryzm i oligarchizacja. Hubris...
Głównym podejrzanym o uprawianie hubris jest oczywiście Donald Trump. Bo zapowiedział niedawno: „Cała cywilizacja zginie dziś w nocy" (7 kwietnia). Jak dotąd jednak żadna nie zginęła. Bo zadziałała formuła znana w Stanach jako TACO ?(Trump always chickens out - Trump zawsze tchórzy). Czy dyplomacja Pakistanu okazała się skuteczna? Tego jeszcze nie wiemy i sprawa będzie miała ciąg dalszy.
Takiego języka nikt dawno nie używał. Czy znowu ktoś siłą chce zniszczyć cywilizację Persów? I czy tym razem efekt będzie podobny? Czy Ameryka może upaść jak dawne imperia? Trump już złamał prawo międzynarodowe i wszelkie konwencje humanitarne, bombardując infrastrukturę cywilną, szkoły, domy, uczelnie. Zginęli niewinni ludzie, w tym dzieci. Czy wyda rozkaz bombardowania mostów, elektrowni, wielkich miast? Na razie mamy zawieszenie broni. Ale tylko na dwa tygodnie i nie wiadomo czy ten termin wytrzyma. Cieśnina Ormuz wciąż nie jest odblokowana, gaz i ropa z trudem przedzierają się do swoich destynacji. Trump ogłosił triumf. Ale żaden cel wojny nie został zrealizowany. Jest gorzej niż przed wojną. W Iranie nadal rządzi szyicki reżim, nadal ma dostęp do śmiercionośnej broni, nadal kontroluje Cieśninę Ormuz, nadal kraje wokół Zatoki Perskiej drżą o swą egzystencję. Trump chwali się że zatrzymał osiem wojen. Nikt nie wie o czym on mówi. Pewnie rozpętuje wojny po to, żeby je zatrzymać...A jednocześnie robi wszystko, żeby zdegradować, jeśli nie zniszczyć NATO i Unię Europejską. Popiera Orbana, ten przekazuje tajne informacje Putinowi.
Papież Leon XIV, który jest Amerykaninem wielokrotnie krytykował politykę siły, wzywał do dialogu. Sekretarz stanu w Pentagonie Elbridge Colby spotkał się z ambasadorem Watykanu w Waszyngtonie, kardynałem Christophem Pierre'em, udzielił mu „ostrej reprymendy". Zapowiedział, że USA mają niezbędną siłę, by robić co chcą. Zachęcił, żeby Kościół katolicki te akcje popierał, tak będzie dla niego lepiej. W prasie amerykańskiej szerzą się domysły, iż jest to aluzja do tzw niewoli aviniońskiej, inaczej zwanej schizmą zachodnią, w XIV wieku. Wtedy, przez okres od 1378 r do 1417 funkcjonowało dwóch papieży. Ale nikt nie wie czy to ma być zawoalowana groźba. Trump powołuje się na chrześcijaństwo „narodowe" i są tacy, którzy w jego obecności publicznie porównują go z Chrystusem. Czy to nie jest hubris?
Znamy inne głośne historie wielkich władców, którym wydawało się że są niezwyciężeni, że mogą podbić cały świat, którzy jednak doznali upokorzenia upadku. Choćby Napoleon. Wspaniały wódz, wiele wygranych bitew. A wystarczyła jedna jego szalona, karkołomna wyprawa na Rosję, gdy jego pycha doszła do zenitu i cała potęga upadła. Potem było Waterloo, Wyspa Świętej Heleny, śmierć legendy. Cóż jednak wart byłby świat bez Napoleona? Pewnie Tołstoj nie napisałby „Wojny i Pokoju", a i naszemu Mickiewiczowi nie udałby się tak bardzo „Pan Tadeusz". Nie zasłynęłaby pani Walewska i w ogóle nasz hymn narodowy, jeśli by w ogóle powstał, nie miałby takiego ognia. Mało Polaków zdaje sobie sprawę, że polskie prawodawstwo nie rozwinęłoby się tak bardzo bez tzw. konstytucji oktrojowanej (narzuconej) Napoleona, szczególnie jej części dotyczącej prawa rodzinnego, ze szczególnym uwypukleniem praw kobiet. Wszak libertyńska Francja była dużo bardziej progresywna pod tym względem niż ówczesna Polska.
Ponad sto lat później podobny błąd do Napoleona popełnił Hitler. Też wielka pycha, arogancja, chęć podbicia świata i kompletna nieumiejętność wyważenia sił. Hubris w szatańskim wydaniu! To że Hitler uderzył na Rosję w 1941 r. (plan Barbarossa), przyspieszyło jego upadek, a zarazem pozwoliło aliantom wzmocnić się i pokonać Niemcy. Tutaj demiurg świata zadziałał prawidłowo.
A co będzie z Trumpem? Z Putinem? Sprawy się ważą. Dwa wielkie mocarstwa postawiły na szali swój los. I świata. Wierzą, że pycha zwycięży.
W Polsce także jest człowiek co idzie w ślady Trumpa i prowokuje los. To Karol Nawrocki. Dopiero co zaczął pierwszą prezydencką kadencję i już chce zmieniać konstytucję i ustrój kraju. Konstytucja ustanowiła w Polsce ustrój parlamentarno-gabinetowy. Po komunizmie nikt nie chciał w Polsce nowej dyktatury. Miał być podział i równowaga władz, a jednocześnie te władze miały ze sobą współpracować, dla dobra kraju. To już nie wyjdzie. Nawrocki niszczy ład prawny Trzeciej RP. Niszczy rząd. Odmawia powoływania ambasadorów, generałów, oficerów służb. Wetuje „tuzinami", jak to określił redaktor naczelny „Rzeczpospolitej", uwziął się na Sejm. Wymaga żeby akty legislacyjne już w pierwszej fazie były z nim konsultowane. Teraz odmawia zaprzysiężenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Konstytucja w tej sprawie nie daje mu żadnych prerogatyw. Sędziów TK wybiera Sejm, ustawa stanowi tylko że mają złożyć ślubowanie „wobec" prezydenta, nie ma nic na temat formy. Zwyczajowo, jest to ceremoniał. Nawrocki przyjął ślubowanie od dwojga sędziów, innych pominął, pomimo że zostali wybrani dokładnie w tym samym trybie. Tego nie wolno mu robić. Przyczynia się walnie do pogłębienia kryzysu konstytucyjnego. Andrzej Duda tak to omówił w rozmowie z Krzysztofem Szczuckim."
Prezydent jest związany uchwałą Sejmu. I to nie może być tak, że prezydent na przykład przyjmie ślubowanie sędziowskie od kogoś innego niż ten, kto jest wybrany przez Sejm. Albo tylko od niektórych. No nie."
A to jest dokładnie co Nawrocki zrobił, wybrał sobie takich co mu odpowiadają. Tego się nie da obronić i ten dystopijny wymiar sprawiedliwości, zdemolowany przez „reformy" Zbigniewa Ziobry, stanie się jeszcze bardziej nienaprawialny. Reset konstytucyjny, który jak mantrę przywołują posłowie Konfederacji, jest praktycznie nie do zrealizowania. I tak, "strażnik konstytucji" przyczynia się do jej upadku. I może własnego. Bo jak wiemy, pycha kroczy przed upadkiem. Tylko że nawet Pytia Delficka nie mówi czyj to ma być upadek.
To się dopiero okaże...






Komentarze obsługiwane przez CComment