Zaprawdę powiadam wam, pasa popuścić nam trzeba, albowiem przede nami kupców wszelakich, panów folwarcznych i Ryśko koszmar – pół tuzina nieomal słońca zachodów beze pańszczyzny odrabiania. Cóż uczynilim zacnego roku pańskiego bieżącego, coby nas takową łaską spłynąć? Jakież czyny szlachetne przedsięwzielim, jakież dobro poczynilim? Zaprawdę nieswoje uczucie owo, jakoby zbytek łaski jakowyś. Zaiste, podług zasług naszych opatrzności miłosierdzie owo?
Czas nam tedy na powrót we Mikołaja Ś. wiarę pokładać. Tenże wszak brodacz krasny, co wór tajemny na plecach taszczy, wiedzieć wszakże raczy, któż grzeczny bywał roku pańskiego bieżącego, a któż nie. Zali tedy wszyscy my grzeczni byli, kiedym wszyscy dar otrzymali? Ano niekoniecznie, albowiem Mikołaj Ś. serce ma jako miękiszon, przeto na kreskę daje, jakoż diler, co białe święta czyni. Miast rózgi, na zachętę. Li ze litości.
Mawiają, coby darowanej szkapie we uzębienie nie zaglądać, przeto bierzem, co darują. Sumienie trunkiem złocistym zapijem i okowitą, jadłem wszelakim, li to postnem, li tłustem, opłatkiem winy odpuścim, pasterką grzechy zmyjem, kolędą pokutę odprawim. Korzystać nam trzeba, kiedy możność takowa, choćbym ze duszą na ramieniu czynili, albowiem wiedzieć nam nie dano, li ostatnia to wieczerza.
Zawżdy przede ślepiami czas ów beztroski staje, kiedy człek dziatkiem był. Rachował tedy człek słońca zachody ku wigiliji utęsknionej, śniegiem po pachy się radował, drzewkiem żywicznem oświeconem ślepia cieszył, Mikołaja Ś. zawzięcie wypatrywał, choćby tenże mandarynki jeno we worze targał, pode obrusem słodkości zglądał, trosk i frasunków nie znawszy. Gdzież magya owa dziatkowa udać się raczyła? Czemuż waćpan dorosły czasu owego jako dziatek zażywać nie rad? Cóż ze dziatkiem owem, co we człeku się jawił, stać się raczyło? Mawiała Kaja, iże ding dong i wrota otworzyć racz waćpan. Jeno my nie nabierzem się, wszak my duzi.
Mam ja teoryę takową, iże człek szczyt rozwoju swego za sobą mieć już raczy. U człeka szczytu wpierw żelazna kurtyna opaść raczyła, coby u szczytu kresu na powrót demony stare powróciły. W czasie owem szczytowem ludy wespół dobrobyt czynić poczęli, objawić się raczył światu wihajster, co się internetem zowie, coby wiedzę człeczą na prawicy wyciągnięcie uczynić i jawić się począł świat globalnymi włościami jako nigdy. I tedy zawrócił człek z traktu owego, coby na powrót z lękami swemi i fobyami bój toczyć, miast ku oświeceniu podążać. Na powrót mury budować począł, na powrót wobec inszości trwogę poczuł, a wobec prawdy pokorę zatracił.
Czemuż we okolicznościach takowych hojny takowy Mikołaj Ś.? Zaprawdę, podejrzana to sprawa. Zali wiedzieć mu dano, czegóż wiedzieć nie dano nam? Zali kredyt ów spłacić nam każe? Odsetki naliczyć raczy? A co, jeśli bik u nas nadobny, a zdolności kredytowej ci u nas posucha? Jakaż rózga tedy nas czeka? Jakaż wierzytelności windykacya?
A może, jakem wspomniał, ze litości dary owe? Czemuż tedy litować się raczy jegomość brodaty? Jakaż tedy trwoga nas czeka i jakaż zgroza? Jeśli takiż losu wiater smagać nas będzie, natenczas pasa popuścić raczmy. Pierogi ze kapustą, ze uszkami barszcz, śledzie osolone, ze makiem kluski spożywać raczmy. Dnia następnego napitków wszelakich, mięsiwa i sławetnych groszkowych sałatek nie żałujmy, coby się nie ostało i cobym dojadać nie musieli, a choćbym i pawiem ryzykować raczyli. Bajkę o apostołach każden zna, przeto jedzta i pijta.
Jeśli na rzeź pójdziem, lepiej utuczonym być.






Komentarze obsługiwane przez CComment