ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

„Krucjata” dzieci

W ubiegłym tygodniu na powierzchnię zmrożonego i szczelnie przykrytego śniegową czapą kraju nad Wisłą wydostała się straszna wieść – dokonano profanacji krzyża! Czy potrzeba lepszego tematu do rozgrzania opinii publicznej w mroźne styczniowe dni, na dodatek tuż po Świętach Bożego Narodzenia? 

We wsi Kielno na Kaszubach, 15 grudnia ub. roku jedna z nauczycielek miała zdjąć ze ściany krzyż, który został tam zawieszony przez uczniów i wrzucić go do kosza. Nie odbyło się to bynajmniej na lekcji religii, ale… angielskiego. 

Potem nastała cisza, bo zaczęła się przerwa świąteczna. Po powrocie dzieci do szkoły zdarzenie nabrało nowego wymiaru – już jako profanacja symbolu katolickiego. Stało się to za sprawą rodziców jednego z uczniów, który opowiedział o incydencie rodzicom w czasie świąt. Ci rozpowszechnili nowinę „na wszystkie wioski z miastami”. Sprawa dotarła do wójta gminy (który zawiadomił stosowne organa), episkopatu i polityków, szczególnie prawicowych. Przed szkołą zorganizowano stosowną pikietę, zjawili się zawodowi demonstratorzy z Bąkiewiczem na czele, przedstawiciele Konfederacji Brauna oraz kilkoro posłów PiS. Pikietujący złożyli na ręce dyrektorki petycję w sprawie krzyża, podpisaną przez ok. 30 osób. 
Prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie obrazy uczuć religijnych, Komenda Powiatowa Policji w Wejherowie zabezpieczyła „przedmiot w kształcie krzyża” i przesłuchuje świadków. Z oburzenia zagotowały się profile społecznościowe „obrońców wiary” i prawicowych polityków. Nauczycielka została zawieszona do czasu wyjaśnienia sprawy. 

Po paru dniach okazuje się, że incydent w klasie mógł mieć inny przedbieg, niż chcieliby to gorliwi obrońcy krzyża. Nauczycielka, w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim", stanowczo zaprzeczyła, jakoby wyrzuciła krzyż. Jak zaznaczyła, całe zdarzenie jest "nieporozumieniem". - Wyrzuciłam cosplayowy gadżet od halloweenowego stroju, którym bawiły się dzieci, a następnie powiesiły go nad klatką chomika, w miejscu, w którym wcześniej wisiał zegar - mówiła i podkreśliła, że „szanuje przedmioty czci religijnej i w życiu nie wyrzuciłaby krzyża reprezentującego wiarę". 

Przedmiot ze szkoły w Kielnie rzeczywiście ma kształt krzyża, ale przypomina element stroju zakonnicy, wykorzystywany przez przebierańców m.in. na halloween. Jest brązowy, ma 24 cm długości i wykonany jest z plastiku. Nie ma na nim wizerunku Chrystusa. Można go za to łatwo kupić na jednym z chińskich portali sprzedażowych. Zdjęcia plastikowego gadżetu, który wywołał taką burzę udostępniła policja prasie.

Ale już trwał lincz na nauczycielce w prawicowych social mediach. W naszej okolicy szczególnie aktywny okazał się senator, który zamieścił pełen oburzenia post na swojej oficjalnej stronie, ilustrując je „stosownym” zdjęciem wygenerowanym, przez sztuczną inteligencję. Cóż to za zdjęcie! Bojowo wyglądająca gromadka dzieci z krzyżem (tu już z postacią ukrzyżowanego Jezusa). Krzyż podnosi do góry jeden z chłopców, siedzący obok prezentuje mocno zaciśniętą pięść... W tle polska flaga, orzeł i jeszcze jeden krzyż, wiszący na ścianie. Dziecięca krucjata! Prześladowane przez Prusaków dzieci z Wrześni!...

Do całej sprawy odniósł się prof. Andrzej Draguła, duchowny i teolog: „Niektórzy by chcieli, by scenariusz tych wydarzeń był następujący: nauczycielka w akcie nienawiści do religii, Kościoła, samego Pana Boga bierze drabinę, wchodzi, by zdjąć krzyż wiszący w sali (pewno obok godła albo nad drzwiami), a następnie demonstracyjnie, na oczach dzieci, wrzuca go do kosza. Sytuacja byłaby prosta: profanacja, bluźnierstwo, znieważenie przedmiotu czci prowadzące do obrazy uczuć religijnych. Docierające informacje pokazują, że to nie ten scenariusz. To na pewno nie był krzyż kultyczny, z pasyjką, poświęcony znak. Wszystko wskazuje, że ten plastikowy gadżet pochodził ze stroju, z przebrania na Halloween, choć taki sam można by znaleźć także jako element stroju na bal wszystkich świętych. Sfera religijna przeszła do strefy zabawy...”

„Symboliczna siła dwóch belek skrzyżowanych ze sobą jest tak duża, że od religijnego znaczenia krzyża, nawet plastikowego tak zupełnie uciec się nie da. Jednakowoż, stopień owej identyfikacji będzie już zależał od osobistej wrażliwości religijnej, symbolicznej, kulturowej. Strajku i protestów w obronie krzyża ja bym jednak nie ogłaszał" - dodał duchowny.”

Święte słowa. Ponadto: umiar w opiniach, powściągliwość w sądach i zdrowy rozsądek.

Komentarze obsługiwane przez CComment