W miniony czwartek odbywały się w Płocku uroczystości związane z Dniem Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce, w których brał udział między innymi ambasador Izraela w Polsce Jaakow Finkelstein, naczelny rabin Polski Michael Schudrich, przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem kardynał Grzegorz Ryś, samorządowcy, biskupi, księża, rabini, przedstawiciele różnych instytucji i wspólnot, płocka młodzież oraz wielu gości z Polski.
Niektórzy z przybyłych tego dnia do Płocka – jak się okazało – byli tu po raz pierwszy, więc otrzymałem od organizatorów „bojowe zadanie”, aby w ciągu godziny oprowadzić wszystkich po centrum miasta (ulice były zabezpieczone przez odpowiednie służby), zatrzymując się przy miejscach związanych z historią płockich Żydów, a przy okazji przemycić garść najważniejszych informacji o dziejach dawnego Płocka. Jak raz, kiedy wychodziliśmy z synagogi (dziś muzeum) na ulicy Kwiatka, zaświeciło słońce i towarzyszyło nam aż do katedry. Mimo więc lekkiego przymrozku i miejscami oblodzonej kostki brukowej spacer po Płocku się udał. Wśród wielu postaci, których pamięć tego dnia przywołałem, była rodzina Themersonów, których losy w sposób szczególny związane były z dziejami Płocka (w 2013 r. ich nazwiskiem została nazwana jedna z ulic miasta), ale również z dziejami Mazowsza oraz polskiej kultury minionego stulecia, a to głównie za sprawą najsłynniejszego ich przedstawiciela, Stefana Themersona.
Pierwszym z Themersonów, który rozsławił swoją rodzinę na Mazowszu, był Mieczysław Themerson, a właściwie z urodzenia Chaim Mendel, który przyszedł na świat 8 października 1871 r. w domu przy ulicy Szerokiej (dziś Kwiatka) w Płocku. Wywodził się z zasymilowanej rodziny żydowskiej, a jego ojciec, Rubin, był z zawodu tokarzem. Po ukończeniu gimnazjum gubernialnego w Płocku (obecnej Małachowianki) Mieczysław Themerson rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego. Po studiach praktykował krótko w Lipnie (tam urodził się jego najstarszy syn Roman), po czym osiadł w rodzinnym Płocku. Zamieszkał w domu przy ulicy Grodzkiej 5, gdzie prowadził gabinet lekarski (był lekarzem chorób wewnętrznych) i gdzie przyszła na świat jego córka Irena i młodszy syn Stefan. Mieczysław Themerson był zapalonym społecznikiem, poetą i literatem, członkiem Towarzystwa Naukowego Płockiego, Płockiego Towarzystwa Wioślarskiego oraz bliskim współpracownikiem najwybitniejszego przedwojennego płockiego samorządowca, doktora Aleksandra Macieszy. Po powrocie z wojennej tułaczki (jako lekarz był zmobilizowany do armii carskiej) był lekarzem Powiatowej Kasy Chorych w Płocku, a także założycielem organizacji charytatywnej zajmującej się bezpłatną pomocą lekarską dla ubogiej ludności żydowskiej. Po przedwczesnej śmierci syna Romana załamał się psychicznie i wkrótce zmarł. Został pochowany na cmentarzu żydowskim 2 lutego 1930 r., a już w kwietniu na posiedzeniu Rady Miasta zgłoszono wniosek, aby jedną z ulic nazwać jego imieniem. Wniosek ten jednak przepadł i na swoją ulicę w rodzinnym mieście przyszło mu czekać ponad 80 lat.
Mieczysław Themerson miał dwóch synów, z których jeden poszedł w jego ślady i został lekarzem, a drugi stał się wybitnym pisarzem i filmowcem. Obaj walczyli o polską niepodległość oraz swym talentem literackim i poetyckim upowszechniali polską kulturę. Starszy z nich, Roman Themerson, urodzony w Lipnie w 1900 r., był absolwentem płockiej „Jagiellonki” i młodszym kolegą Władysława Broniewskiego. Jako członek Polskiej Organizacji Wojskowej brał udział w rozbrajaniu Niemców w 1918 r. Po maturze wstąpił na ochotnika do Wojska Polskiego i walczył w wojnie polsko-sowieckiej. Po demobilizacji i po zdaniu matury rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Warszawskim, które ukończył w 1928 r. Następnie pracował jako internista (podobnie jak ojciec) w szpitalu starozakonnym na Czystem w Warszawie. W wolnych chwilach pisał wiersze, felietony prasowe oraz powieść, którą ukończył krótko przed śmiercią. Na skutek zapalenia płuc zmarł 9 lutego 1929 r. w Warszawie, nie mając nawet 30 lat. Podobno skonał na rękach ojca, który już nigdy nie mógł pogodzić ze stratą swego pierworodnego syna.
Młodszy syn Mieczysława Themersona, Stefan, przyszedł na świat 25 stycznia 1910 r. w Płocku. Podobnie jak starszy brat ukończył płocką Jagiellonkę i rozpoczął w 1928 r. studia na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Po roku przeniósł się na Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej. Jednak prawdziwą jego pasją stała się fotografia i film, co bardzo zbliżyło go do młodej studentki Akademii Sztuk Pięknych, Franciszką Weinles, z którą w 1931 r. zawarł małżeństwo i zamieszkał na Mokotowie. W tym okresie powstało pięć ich filmów, z wykorzystaniem nowoczesnych technik, z których dwa – „Apteka” i „Przygoda człowieka poczciwego” zostały uznane za przełomowe w historii polskiego kina awangardowego, choć początkowo ich twórców odsądzano od czci i wiary. Może dlatego młodzi twórcy opuścili Warszawę i w 1937 r. przeprowadzili się do Paryża. Po wybuchu wojny Stefan Themerson zgłosił się na ochotnika do armii polskiej we Francji. Następnie znalazł się w Anglii, gdzie służył w Polskich Siłach Zbrojnych. Po wojnie pozostał na emigracji w Londynie. W 1953 r. przyjął obywatelstwo angielskie, a rok później po raz pierwszy od prawie 20 lat odwiedził rodzinny Płock. Z jego darów przychodziły książki do zbiorów Biblioteki Zielińskich należącej do Towarzystwa Naukowego Płockiego, a jego prace trafiały do zbiorów Muzeum Mazowieckiego w Płocku. W okresie powojennym zyskał sławę jako autor powieści, opowiadań i powiastek, pisanych na granicy filozofii i groteski. W swoim dorobku ma również powieści kryminalne (np. „Tom Harris”), a nawet operę semantyczną „Święty Franciszek i wilk z Gubbio”. Stefan Themerson był też utalentowanym plastykiem i poetą. Jeszcze przed wojną ukazała się jego książka dla dzieci „Przygody Marcelianka Majster-Klepki”, do której ilustracje wykonała jego żona, Franciszka Themerson. Co prawda twórczość ta nie dorównywała sławą wierszom Jana Brzechwy czy „Królowi Maciusiowi Pierwszemu” Janusza Korczaka, ale dzieci chętnie słuchały jego historyjek o tym, jak można zmieniać świat, niekoniecznie patrząc na innych ludzi, znudzonych życiem, niezaradnych i leniwych.
Stefan Themerson zmarł w Londynie 6 września 1988 r. Przez lata w swoim rodzinnym mieście pozostawał postacią prawie zupełnie zapomnianą. Dopiero w 2013 r. doczekał się wraz z krewnymi swojej ulicy. Upamiętniono go też tablicą na rodzinnym domu przy ulicy Grodzkiej. Ale czy to wystarczy? W grudniowym numerze „Tygodnika Powszechnego” ukazał się felieton Elizy Kąckiej – dziękuję ks. prof. Henrykowi Seweryniakowi za namiary na ten tekst – która wyruszyła do Płocka szukając śladów wybitnego pisarza, filmowca i plastyka. Jej spotkanie z jedną ze starszych mieszkanek Płocka, „z torbą na kółkach”, która z niedowierzaniem słuchała o jakichś tam Themersonach, choć mieszkała przy sąsiedniej ulicy Sienkiewicza, „porządnego patrona”, to życiowa nauka dla niejednego lokalnego „mądrali” i zachęta do wycieczek po naszych miastach.






Komentarze obsługiwane przez CComment