Dużo myślałem ostatnio o Kunderze. Milan Kundera był pisarzem czeskim, ale jednocześnie zachodnim, wiele lat spędził we Francji, pisał po czesku i francusku. Kiedyś był mocno osadzony w moim kanonie literackim, oczywiście w tłumaczeniu na polski. Zmarł ponad dwa lata temu.
Zarówno w swojej głównej powieści "Nieznośna lekkość bytu" jak i w większości innych książek zajmował się polityką jako zjawiskiem społecznym, pokazywał jej ambiwalencję i zwodniczość. Robił to z subtelnością, ironią, nie stroniąc od zmysłowości, erotyki. Wolność, miłość i polityka - to były filary, wokół których obraca się akcja jego książek. Ciekawe jak oceniałby obecny świat z jego postrzępionymi wartościami. Tego się już nie dowiemy, starzy mistrzowie pióra odchodzą do krainy cieni, a nowi nie zbudowali jeszcze mocnych autorytetów.
Za to mamy nowych polityków. Na dużej scenie pojawił się Karol Nawrocki i zawrócił nam w głowach. Jest prezydentem, wygrywa w sondażach popularności.
I to jest właśnie dla mnie nieznośne. Nie głosowałem na tego kandydata PiS, nie miałem złudzeń, że będzie popierał demokrację, ale miałem nadzieję, że będzie się chociaż starał być strażnikiem konstytucji i współpracować z rządem. Bo przecież składał przysięgę na wierność i ma wokół siebie setki doradców, w każdej prawie specjalizacji. Po pół roku jego urzędowania straciłem wszelkie złudzenia. Widzę, że jego priorytety rozmijają się z polską racją stanu.
Podobnie to wygląda w Stanach Zjednoczonych. Z tym, że tam właśnie mija (20 styczna br.) rocznica objęcia urzędu przez Donalda Trumpa i Amerykanie w swojej większości negatywnie oceniają każdy aspekt działalności prezydenta. Zarówno jego politykę wewnętrzną, gospodarczą, jak i zagraniczną. Na przykład tylko 17% opowiada się za przyłączeniem Grenlandii do Stanów, co stało się fobią Trumpa. Według niego Grenlandia „musi" być częścią Stanów. Co prawda Trump zdążył już grozić wielu innym krajom (ostatnio Iranowi i Kolumbii), ale przypadek Grenlandii jest wyjątkowy. To część terytorium "odwiecznego" sojusznika – Danii, a USA i Dania są w NATO. Tygodnik "Newsweek" podaje, że Trump w ciągu pierwszego roku obecnej kadencji rozpoczął i przeprowadził więcej zamachów wojskowych (Syria, Nigeria, Wenezuela, etc), niż prezydent Biden w ciągu czterech lat. A to Biden przecież miał być rzekomo wojowniczy. Trump musiał po nim (jak się przechwala), „gasić pożary" i zabiegać o pokój. Domagał się Nobla... Gdy jednak Trump ogłasza że Putin jest gotów do zawarcia pokoju a Zełeński nie jest, i że to Putin ma na względzie dobro Ukrainy, chyba wszyscy czujemy, że nawija nam się makaron na uszy. Tworzenie alternatywnej rzeczywistości to specjalność Trumpa od lat. Sam pisałem o tym już wiele razy.
Nawrocki to niby wie i rozumie, bo czasem zdarzało mu się przyznać, że Rosja Putina jest agresorem w tej wojnie z Ukrainą i to jej imperialistyczna polityka jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski, ale głośno nie powie, że król jest nagi, i że takie podejście może agresora zachęcić do każdej inwazji. Chwali się specjalnymi względami u Trumpa, ale nigdy jeszcze mu się w niczym nie przeciwstawił, nie mówiąc o jakiejkolwiek krytyce.
Zgodnie z polską konstytucją prezydent jest częścią władzy wykonawczej i jest zobowiązany współpracować z rządem, który prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną. Prezydent ma tę politykę reprezentować na zewnątrz. Karol Nawrocki nie tylko tego nie robi, ale będąc za granicą często rząd polski mocno krytykuje, w niewybredny sposób. Tak było na przykład w czasie wizyty w Pradze, czy ostatnio w Londynie. To się nie może podobać. Może dlatego właśnie „nasz Karol” nie spotkał się z Karolem III, królem Anglii, który nie popiera nielojalności i nie zaprosił go do Pałacu Buckingham. A premier Keir Starmer po krótkim spotkaniu, nie wyszedł z nim na zewnątrz siedziby przy Downing Street 10, na wspólną konferencję, jak ma to zwyczaj robić przy innych wizytach.
Europę i Amerykę dzieli coraz więcej. Jeśli Trump zechce zaatakować Grenlandię, NATO może zakończyć swój żywot, sojusz który wydawał się ostoją Polski i Europy. To byłaby katastrofa. Nawet co mądrzejsi republikanie w Kongresie, tak zawsze głosujący za każdym pomysłem Trumpa, ostrzegają przed taką ewentualnością. Stany Zjednoczone okazałyby się wrogiem swoich lojalnych sojuszników. Europa nie pozostaje bierna. Unia Europejska ogłosiła Deklarację, przypominającą że Grenlandia jest autonomicznym terytorium, przynależącym do Danii. Podpisał ją także premier Donald Tusk. A Radek Sikorski, minister spraw zagranicznych i wicepremier ujawnił, że rozważa ustanowienie konsulatu honorowego na Grenlandii. Polski premier wielokrotnie dawał do zrozumienia, że rząd nasz jest lojalny wobec Danii. Inni reprezentanci Europy ostrzegają Amerykanów, że Europa nie jest bezbronna. Małe kontyngenty wojskowe wysłali na Grenlandię nie tylko Duńczycy, ale i Szwedzi, Niemcy, Finowie i Francuzi. Nawet prawicowa niemiecka partia AfD, do tej pory szukająca podpory u Trumpa, odniosła się tym razem krytycznie, wskazując że Trump w kampanii wyborczej obiecywał nieingerencję w sprawy innych państw. Rosja, poprzez rzecznika rządu Pieskowa, potępiła wypowiedzi Trumpa. Ale nie pan prezydent Nawrocki.
Karol Nawrocki oświadczył, że to jest sprawa między Stanami a Danią. To można też powiedzieć, że wojna w Ukrainie jest sprawą tego państwa i Rosji. To powrót do prawa dżungli, w którym silny sam decyduje czy chce „połknąć" słabego i zarazem zachęta dla wszystkich silnych wodzów, pokroju Hitlera czy Czyngis-chana, żeby zaczęli igrzyska tak jak je lubią, wraz z obozami koncentracyjnymi i wbijaniem na pal... Mieliśmy takie przykłady w poprzednich latach, także po stronie amerykańskiej, patrz waterboarding, czyli podtapianie więźniów (np. w Kiejkutach Starych)...okrutna tortura. Skoro teraz decyduje jedynie „moralność" wodza, jak to oświadczył Trump w wywiadzie dla „New York Times'a", to nie trzeba już troszczyć się o jakiekolwiek prawo. Cuius regio, eius religio, jak mówiono w średniowieczu (czyja władza, tego religia). Dziś Nawrocki nie miałby nic przeciwko zaanektowaniu Grenlandii przez Stany, jutro zapewne zgodziłby się na zabór fragmentu Polski. Polscy magnaci, którzy wraz z klerem oraz królem przyłączyli się do Targowicy w końcu XVIII wieku, myśleli zapewne podobnie. I pogrzebali Rzeczpospolitą.
Jaki jest prawdziwy pogląd prezydenta Nawrockiego w sprawie Grenlandii (która jest papierkiem lakmusowym „wolnościowych" poglądów każdego polityka) niech zaświadczy najlepiej wypowiedź Sławomira Cenckiewicza, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Występując w telewizji TVN24 nie tylko poparł on prezydenta Trumpa, jako „realista" i „atlantysta", ale także skrytykował europejskich polityków broniących Grenlandię. Sugerował, że mieszkańcy tej największej w świecie wyspy wolą bogatego niż biednego, USA a nie Danię. Dzień wcześniej premier Grenlandii oświadczył, że mając taki wybór wybraliby Danię, NATO i Unię Europejską. Wszystkie badania pokazują że Grenlandczycy wolą skandynawskie państwo dobrobytu z dostępem do rozwiniętej służby zdrowia niż amerykański system, premiujący możnych. Jest dokładnie odwrotnie niż sądzi Cenckiewicz i jego szef Nawrocki. Podobnie większość Polaków, woli pozostać w Unii Europejskiej, niż wisieć u klamki amerykańskiego satrapy. Ale Karol Nawrocki krytykując Unię przy każdej okazji, krytykuje zarazem wybór Polaków i przyczynia się do obniżenia rangi naszego państwa.
Warto zapytać , czy polski prezydent już zapisał się do trumpowskiego ruchu MAGA? Czy wetując wyjątkowo często ustawy lądujące na jego biurku, kieruje się polskim interesem, czy amerykańskim? Na przykład ustawa o usługach cyfrowych, mająca zwalczać hejt i dezinformację w sieci oraz zabezpieczać interesy użytkowników, w tym dzieci, była naszemu społeczeństwu wyjątkowo potrzebna. Nie rozumiałem dlaczego Nawrocki ją zawetował, jak można było nie widzieć tej potrzeby? Gdy jednak to weto pochwalił Elon Musk a Tim Rose, amerykański ambasador w Polsce złożył gratulacje, wszystko stało się jasne. Chodziło o wolność dla wielkich graczy, dla Big Techów, o większe miliardy dla nich. Wtedy poczułem, że priorytety polskiego prezydenta są skrzywione, nieznośne, niezależnie od wielkich słów, które świetnie umie wykrzyczeć. Zwłaszcza do kiboli na Jasnej Górze, wśród których są kryminaliści. My, normalni Polacy nie chcemy być oszukiwani. Chcemy współistnieć w Europie na zasadach prawa. Lojalnie i solidarnie.






Komentarze obsługiwane przez CComment