ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Mazowieckie muzy na barykadach powstańczej Warszawy 

Jak każdego roku – dokładnie 1 sierpnia o godzinie 17.00 w wielu  miejscach w Polsce zabiją kościelne dzwony, zawyją syreny alarmowe, powieją biało-czerwone flagi, zapłoną race, w niektórych miastach, a na pewno w Warszawie, na krótki czas stanie ruch uliczny, na lotnisku Chopina zostanie zatrzymana na minutę odprawa pasażerów.

Na Powązkach, przy Pomniku Powstania Warszawskiego na Placu Krasińskich, przy pamiątkowych obeliskach w stolicy, ale także przy powstańczych tablicach w miastach północnego Mazowsza zapłoną znicze i zostaną złożone kwiaty. A potem wieczornice, akademie i wspólne śpiewanie powstańczych pieśni. To chyba jedyny dzień w roku, kiedy w stolicy gromadzą się tłumy ludzi, niekiedy przybyłych z odległych części kraju, a politycy milczą, przynajmniej na chwilę. Przejmująca cisza, zaduma, modlitwa za zmarłych, a później wspólny śpiew powstańczych pieśni. Nigdzie tak to nie wychodzi, jak właśnie w Warszawie. Ale coraz częściej do tradycji tej nawiązują mieszkańcy innych miejscowości na Mazowszu. Śpiew, poezja, drama… Jak wtedy, 82 lata temu, kiedy sztuka niosła powstańcom ukojenie, dodawała sił do walki, niekiedy bawiła, i zarazem tworzyła klimat jakże inny od tego, co działa się wokoło. Stąd wielki wkład w dzieje powstania polskich artystów, głównie z Warszawą związanych, którzy w tamtych dniach odegrali rolę wyjątkową, często niemniejszą niż walczący z bronią żołnierze. Nie brakowało wśród nich naszych ziomków. I właśnie o niektórych z nich chciałem dziś przypomnieć.

Mieczysław Fogg ps. „Ptaszek”
Ponieważ obecny rok jest poświęcony pamięci Mieczysława Fogga, Warszawiaka z urodzenia, od niego chciałem zacząć, kontynuując tym samym jeden z moich wcześniejszych felietonów. Bo Mieczysław Fogg to nie tylko jeden z najbardziej chyba znanych polskich artystów minionego stulecia, „ostatni przedwojenny dżentelmen”, jak wyznała po latach Mira Zimińska-Sygietyńska, ale również starszy strzelec VI Oddziału Okręgu Warszawskiego AK pseudonim „Ptaszek”. Kiedy wybuchło powstanie – jak wspomina w swojej autobiografii „Od palanta do belcanta” – dostał karabin i biało-czerwoną opaskę, i zaczął wznosić barykadę u zbiegu ulicy Koszykowej i Lwowskiej. Był jednak znanym artystą, stąd dowództwo wyraziło zgodę, aby razem z akordeonistą Wiesławem Brodzińskim, stworzył dwuosobowy zespół, który miał wykonywać piosenki zarówno dla walczących, jak i dla ludności cywilnej Warszawy. 
W sumie w okresie powstania Mieczysław Fogg dał ponad 100 koncertów. Występował w auli Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, w polowych szpitalach, w schronach, w kawiarniach, w kinoteatrach, ale też na podwórkach i na barykadach. W dawnym kinie Palladium przy ulicy Złotej, jak zapamiętał późniejszy generał Stanisław Komornicki, śpiewał przedwojenne szlagiery, w tym znane wszystkim „Serce w plecaku”, ale również pieśni powstańcze, jak „Pałacyk Michla”, „Sanitariuszka Małgorzatka” czy „Marsz Mokotowa”.

wudziestoletni wtedy Komornicki, kapral podchorąży 2 plutonu 104. kompanii, tak opisał jego koncert: „Na scenę wszedł starszy pan [Fogg miał wtedy 43 lata! – L.Z.] z opaską na rękawie, w niebieskim kombinezonie, takim samym jak nosili chłopcy ze Śródmieścia. Ktoś zagrał kilka akordów na harmonii. Na sali ucichło. Z ust do ust podawano wiadomość: Fogg, Fogg! Szept przeszedł w pomruk, a pomruk w brawa. Siwy pan skłonił się i powiedział, że dzisiejsze piosenki poświęca chłopcom ze Starówki. Znów biliśmy brawo, a potem jedna po drugiej płynęły melodie, przeplatane brawami, a z każdej przebijało ukochanie Ojczyzny i Warszawy, i dziewczyny, i życia! Słowa tych piosenek były prawdziwe – myśmy tę prawdę czuli”. 

Podobna atmosfera panowała w innych miejscach, między innymi w wypchanej po brzegi auli Wydziały Architektury PW, kiedy 15 sierpnia, w Dniu Żołnierza, starszy strzelec Ptaszek śpiewał „Marsz Mokotowa”, utwór specjalnie dla niego napisany przez Jana Markowskiego, ps. „Krzysztof”. A niezapomniany koncert dla zgrupowania oddziałów Szarych Szeregów w Pałacu Dziewulskich przy Alejach Ujazdowskich? Sala wypełniona po brzegi żołnierzami oddziałów Parasola, Zośki, Miotły, a Fogg śpiewa dla nich „Pałacyk Michla”, napisany 4 sierpnia wieczorem przez Józefa Andrzeja Szczepańskiego ps. „Ziutek”, uważany za hymn legendarnego batalionu „Parasol”. Jakie musiały być wtedy emocje i niezapomniane przeżycia. Swoją drogą cóż to był za czas, kiedy 43-letni artysta uważany był za starszego pana, a za broń chwytali kilkunastoletni chłopcy – żołnierze powstania. Do dziś, kiedy śpiewamy powstańcze pieśni (któż ich nie zna?), brzmi echo tamtych niepowtarzalnych chwil, kiedy młodość przeplata się ze starością, życie ze śmiercią, a miłość z walką: „Każdy chłopaczek chce być ranny, / Sanitariuszki to śliczne panny, / I gdy cię kula trafi jaka, / Poprosisz pannę, da ci buziaka (w nos)”.

Zimińska, Buchwaldowa, Staszewski 
Mieczysław Fogg nie był sam na barykadach powstańczej Warszawy. Na scenach walczącej stolicy można było spotkać również gwiazdę przedwojennej Warszawy, rodem z Płocka, Mirę Zimińską (1901-1997), postać powszechnie znaną, więc daruję sobie kolejne przypominanie jej biografii. W czasie okupacji występowała w „Złotym Ulu” przy Nowym Świecie, dwukrotnie aresztowana, przeżyła Pawiak.  Podczas powstania związana była z Oddziałem VI Komendy Głównej AK (Biurem Informacji i Propagandy), występując w Teatrze Frontowym. Między innymi brała udział w koncertach organizowanych we wspomnianym kinie Palladium przy Złotej 7/9. Tam również spotykała się z Mieczysławem Foggiem, z którym już przed wojną – jak głosiły plotki – wiązało ją co nieco, co przy żywym temperamencie i naturze artystki dziwić nie powinno.

W czasie powstania pojawiało się na warszawskich scenach również dwoje aktorów rodem z Mławy. Była to Maryna (Maria Magdalena) Buchwaldowa (1910-2003) oraz Władysław Soter Staszewski (1905-1959). Pierwsza z wymienionych postaci, była starszą siostrą o. Bernarda Kryszkiewicza, słynnego pasjonisty, który doczekał się procesu beatyfikacyjnego. Przed wojną związana była z Teatrem (Studiem) „Reduta” w Warszawie, gdzie pod opieką Juliusza Osterwy i Marii Dulęby stawiała swoje pierwsze aktorskie kroki. Występowała też w Polskim Radiu, gdzie w 1936 r. debiutowała w roli Racheli w słuchowisku „Wesele” Wyspiańskiego, a ponadto w 1939 r. zagrała w dwóch filmach „Złota maska” oraz „Przez łzy do szczęścia”. W okresie okupacji, jak wiele jej scenicznych koleżanek i kolegów, pracowała jako kelnerka w kawiarni „U aktorów”, jednocześnie działając w Armii Krajowej pod pseudonim „Maryna”, który od tej pory stał się jej imieniem. W powstaniu przeszła szlak bojowy ze Śródmieścia Północ do Śródmieścia Południe. Po upadku powstania została wywieziona do obozu jenieckiego w Niemczech, gdzie brała udział w pracach teatru obozowego założonego przez Olgę Żeromską. Po wyzwoleniu nie powróciła do kraju, lecz wstąpiła do Teatru Ludowego Leona Schillera, a następnie do Teatru Dramatycznego II Korpusu, i tak trafiła do Londynu. Ponad pół wieku spędziła na emigracji. Do Polski wróciła w latach dziewięćdziesiątych minionego wieku i wkrótce potem zmarła. Spoczywa w grobie rodzinnym Kryszkiewiczów na cmentarzu parafialnym w Mławie.

Starszy od Maryny Buchwaldowej o pięć lat, Władysław Soter Staszewski, był absolwentem Gimnazjum Państwowego im. Stanisława Wyspiańskiego w Mławie (1925) oraz Oddziału Dramatycznego Państwowego Konserwatorium Muzycznego w Warszawie (1928). Przed wojną grał w Teatrze Miejskim w Łodzi, w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, a następnie w Wilnie, Lwowie, Grodnie, Białymstoku i Brześciu nad Bugiem (pod okupacją radziecką). W 1942 r. został aresztowany przez Gestapo i wysłany na roboty do Prus Wschodnich, skąd uciekł, i przez „zieloną granicę” przedostał się  do Warszawy. W okupowanej stolicy, podobnie jak jego krajanka, pracował jako kelner w kawiarni „U aktorów” i zarazem związał się z ruchem konspiracyjnym. Razem z Tadeuszem Fijewskim i Andrzejem Łapickim działał w Biurze Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, w słynnej „brygadzie teatralnej” Leona Schillera. Podczas powstania, w randze podporucznika, należał do zgrupowania majora „Bartkiewicza” (Włodzimierza Zawadzkiego) na terenie Śródmieścia-Północ. Po upadku powstania został wywieziony do obozu Bergen-Belsen. Występował krótko w teatrze obozowym utworzonym przez Leona Schillera, a następnie powrócił do kraju, grając na scenach teatrów w Jeleniej Górze, Łodzi, Wrocławiu i w Warszawie. Grał również role filmowe oraz występował w Teatrze Telewizji. Zmarł nagle na scenie Teatru Słowackiego w Krakowie, wkrótce po swoim przemówieniu, które wygłosił z okazji jubileuszu. Spoczywa na Cmentarzu Powązkowskim w grobie rodzinnym.

Komentarze obsługiwane przez CComment