ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Mistrzynie drugiego planu

W ostatnim czasie głośno – głównie za sprawą lokalnych mediów, a także wystawy „Pod niebem Ciechanowa…” zorganizowanej w Powiatowej Bibliotece Publicznej im. Zygmunta Krasińskiego oraz książki profesor Anity Frankowiak „Śladami Apolonii Szczęsnej. Gerson – Słupski – Prószyński – Białoszewski. Szkice o komunikowaniu artystycznym” – o wyjątkowej postaci w powojennej historii Ciechanowa, Apolonii Szczęsnej, oraz o prowadzonej przez nią w latach 1945-1951 Szkole Malarskiej im. Jana Matejki, która mieściła się w barakach przy ulicy Augustiańskiej 7, a następnie w domu przy Placu Kościuszki 6.

To prawie zupełnie zapomniana historia, niedawno na nowo okryta, a jej główna bohaterka, urodzona 17 listopada 1910 r. w Zielonej koło Żuromina, absolwentka mławskiej szkoły kolejowej i działdowskiego gimnazjum (szkoły wydziałowej), a także wychowanka Szkoły Sztuk Pięknych im. Wojciecha Gersona w Warszawie, to nieprzeciętnie utalentowana kobieta i prawdziwy pedagog z powołania. Po wojnie przez sześć lat była wychowawczynią ciechanowskich talentów, wprowadzanych przez nią w arkana rysunku, malarstwa, rzeźby, plastyki i sztuki użytecznej. Potem Ciechanów musiała opuścić. Kiedy umierała w 1990 r. miała na swoim koncie ponad 330 oryginalnych prac malarskich, kilkanaście dzieł robionych z drewna, gliny i papieru oraz projekty ubrań, butów i wyposażenia mieszkań, ale przede wszystkim wdzięczną pamięć uczniów, dla których była mistrzynią. Niestety, w przeciwieństwie do naszych wybitnych krajanek, jak Zuzanna Morawska, Hanna Rudzka-Cybisowa, Sara Lipska, Maryna Buchwaldowa czy Mira Zimińska-Sygietyńska, nie była Apolonia Szczęsna osobą znaną w szerokim świecie. Raczej była mistrzynią drugiego planu. Poza nią na północnym Mazowszu było znacznie więcej kobiet takiego wymiaru, a o dwóch z nich chciałem dziś przypomnieć.

Legitymacja szkolna Apolonii Szczęsnej (Fot. Radosław Marut)

Modystka z duszą artystki 
Pierwsza z nich to Eugenia Celestyna Dolna z domu Dobosiewicz, urodzona 6 kwietnia 1904 r. w Warszawie, od dziewczęcych lat związana z Mławą. Była z zawodu modystką (zajmowała się szyciem i sprzedażą kapeluszy damskich), z zamiłowania zaś artystką, o której Zbigniew Wawrzyński, jej dawny współpracownik i przyjaciel, napisał kiedyś, że „była uosobieniem niemal wszystkich muz, a wśród nich upodobała sobie najbardziej Melpomenę i jej oddała całe swoje życie”. Po ukończeniu pensji Antoniny Mrozowskiej pracowała krótko jako nauczycielka niekwalifikowana w Szkole Powszechnej nr 4 na Wólce. W tym czasie ukończyła kursy pedagogiczne I i II stopnia. Jednak w 1930 r. ze szkolnictwem zerwała i razem z matką prowadziła firmę oraz sklep kapeluszy damskich. Pod wpływem ks. Ignacego Krajewskiego, proboszcza z Wólki Mławskiej, założyła przy miejscowej parafii zespół dramatyczny, który wystawiał sztuki przez nią reżyserowane. Wielką popularnością w połowie lat trzydziestych cieszyła się sztuka „Wesele Basi, czyli wróżba Cyganki”, w której grała główną rolę, a także „Wesele na Kurpiach”, według scenariusz ks. Władysława Skierkowskiego, o którego twórczości pisałem w ubiegłym roku. W jej sztukach występowali aktorzy-amatorzy, głównie z Wólki. Po wojnie przeprowadziła się do domu przy ulicy Stary Rynek 12 i wyszła powtórnie za mąż, za Czesława Dolnego, z którym prowadziła Sklep Materiałów Aptecznych, Perfumerii i Farb. Jednak prawdziwą jej pasją pozostał teatr. 

Już od pierwszych miesięcy 1945 r. pracowała jako instruktorka teatralna w Powiatowym Domu Kultury w Mławie. Prowadziła ponadto amatorskie koła i zespoły teatralne (dramatyczne), działające przy Szpitalu Powiatowym, Zakładach Mleczarskich czy mławskim PKS-ie. Reżyserowała też sztuki wystawiane przez młodzież Gimnazjum i Liceum im. Stanisława Wyspiańskiego, gdzie zespołem teatralnym opiekowała się Jadwiga Witwicka, koleżanka Eugenii z czasów nauki na pensji Antoniny Mrozowskiej. Wielkim sukcesem okazały się reżyserowane przez nie sztuki „Moralność Pani Dulskiej”, „Jeden z nas musi się ożenić”, „Stryj przyjechał” oraz „Teść”, wystawiane przez mławską młodzież na scenie Domu Parafialnego w Mławie (od 1949 r. Domu Ludowego), a także w Domu Kolejarza na Wólce. Ówcześni Mławianie wielokrotnie oklaskiwali sztukę Bałuckiego „Grube ryby”, przygotowaną przez zespół amatorski „Miłośnicy sceny”, którym kierowała Eugenia Dolna, a także uczestniczyli w corocznych jasełkach bożonarodzeniowych wystawianych w kościele Świętej Trójcy. Jednak największym jej sukcesem teatralnym okazał się dramat Stefana Żeromskiego „Grzech”, wystawiany ze względów politycznych z obowiązkowym wówczas IV aktem, dopisanym przez Leona Kruczkowskiego. Premiera tego dramatu odbyła się 11 kwietnia 1953 r. W czasie spektaklu na widowni wszystkie miejsca były pozajmowane, a aktorzy oraz reżyser nagradzani byli niekończącymi się owacjami. Sztuka ta wystawiana była w Mławie siedmiokrotnie, ale także gościła na scenach w Ciechanowie, Przasnyszu, Nidzicy, Żyrardowie i Warszawie. Pod okiem Eugenii Dolnej, nazywanej przez swych podopiecznych „ciocią”, wyrosło sporo lokalnych talentów teatralnych, wśród których nie zabrakło znanych animatorów życia teatralnego i kulturalnego Mławy, jak Hanna Weselik czy Zbigniew Wawrzyński. Oddana całkowicie swej pasji, z wrodzonym zacięciem społecznikowskim, Eugenia Dolna, w niełatwych latach powojennych doprowadziła – jak to ujął kiedyś Michał Nowakowski – do „rewitalizacji życia kulturalnego Mławy”. Zmarła 3 marca 1979 r. w Mławie, w wieku 75 lat, ale w pamięci i w sercach wielu mławian ciągle pozostaje żywa.

Zespół teatralny i taneczny przy świetlicy PKS w Mławie, w środku Eugenia Dolna (fot. ze zbiorów Michała Nowakowskiego)

Miłośniczka ludzi i przyrody
Druga z postaci godnych przypomnienia, owych północno-mazowieckich mistrzyń drugiego planu, to Hanna Kozińska z domu Kurowska. Urodziła się 1 maja 1922 r. w Ciechanowie, jako jedyna córka Franciszka i Marii z Łobodów. Szkołę średnią ukończyła w Grodnie, gdzie jej matka prowadziła sklep. Tam również uczyła się gry na pianinie i skrzypcach, rozwijała swoje pasje literackie i artystyczne, a zawodowo pracowała jako księgowa w fabryce dykt i w tartaku w Szczuczynie Nowogródzkim. Po wojnie rodzice Hanny wrócili do Ciechanowa, a ona zamieszkała w Poznaniu, a potem w Słubicach. W 1948 r. została przyjęta do Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, ale studiów nie skończyła. Po wyjściu za mąż za Stanisława Kozińskiego wróciła do Ciechanowa i tu pracowała zawodowo jako pracownik socjalny w PSS „Społem”, a potem ekonomistka i kadrowa w Rejonowym Przedsiębiorstwie Melioracyjnym i w Fabryce Narzędzi „Vis”. Jednak jej prawdziwą pasją była sztuka. Żałując swojej decyzji z młodych lat, powróciła do edukacji w tej dziedzinie i ukończyła trzyletnie Studium Teatralne w Warszawie, a także kursy uprawniające do pracy w amatorskim ruchu artystycznym oraz jako instruktor plastyki. Z pasją organizowała zajęcia plastyczne dla młodzieży i dzieci oraz prowadziła zespoły teatralne dla dzieci i dorosłych. Najmłodsi – jak wspomniał w swojej pracy dyplomowej Kamil Siatkowski – uwielbiali jej lekcje wprowadzające w świat sztuki, zajęcia z malarstwa, tkania gobelinów, majsterkowania, a także śpiewu i tańca. Do historii przeszły przygotowane przez nią spektakle i bajki: „Pognębienie Bazyliszka”, „Zając Chwalipięta”, „Żołnierz i królewna” czy „Dziewczynka z zapałkami w krainie baśni”, wystawiane w Powiatowym Domu Kultury w Ciechanowie. Jej wielką pasją były też podróże zagraniczne, w tym rejs „Stefanem Batorym” do USA, podczas którego – jak to było w jej stylu – zorganizowała dla podróżnych i załogi konkurs na najpiękniejszy egzotyczny kostium. 

Przez długie lata pracownią Hanny Kozińskiej było jej mieszkanie przy ulicy Narutowicza. Tu – po przejściu na emeryturę w 1979 r. – komponowała, pisała, malowała, rzeźbiła, tworzyła kompozycje z kwiatów, korzeni i muszli, malowała pisanki, układała mozaiki, a także zajmowała się metaloplastyką. „W jej rękach – jak pisał Kamil Siatkowski – powstawał czarodziejski świat leśnych boginek, faunów i ptaków, a w każdym, wydawałoby się zwykłym kamieniu czy korzeniu, odkrywała dziwny i fantastyczny świat sztuki”. I tego potrafiła nauczyć innych. Uczestniczyła też w wielu plenerach malarskich, a także w indywidualnych i zbiorowych wystawach. Za swoje dokonania i zasługi otrzymała w 1998 r. Nagrodę im. dra Franciszka Rajkowskiego i tytuł Ciechanowianina Roku, nadany jej przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Ciechanowskiej. Wspomnę, że w tym samym roku na wystawie w domu kultury prezentowanych było około 130 jej prac wykonanych techniką korzenioplastyki (znaczna część tych eksponatów została niestety skradziona). Wielkim zainteresowaniem cieszyły się również jej  pisanki o tematyce religijnej, przyrodniczej i bajkowej, a także mozaiki wykonywane z ryżu, fasoli, grochu czy kukurydzy. Jej obrazy, rzeźby i inne dzieła sztuki plastycznej znajdują się dziś w zbiorach muzealnych, w także w różnych galeriach i w domach prywatnych. Hanna Kozińska marła 20 lipca 2014 r. w Ciechanowie w wielu 92 lat i spoczywa na cmentarzu przy ulicy Gostkowskiej. Wśród osób, które ją znały i których uczyła sztuki, pozostała niezapomnianą „miłośniczką ludzi i przyrody”, jedną z wielkich mistrzyń drugiego planu.

Prawdziwą pasją Hanny Kozińskiej była sztuka (Fot. Bolesław Prus)

Komentarze obsługiwane przez CComment