ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Święte wojny i Święta

Ograniczone interwencje zbrojne, jak eufemistycznie nazwali je władcy, Putin i Trump, przeradzają się w prawdziwe wojny, z domieszką religii. Zatem święte wojny.
Można zapytać czy polskie plemiona nie ustawiają się do podobnej zwady, każde cytując wyższe, patriotyczne racje. I ukrywając polityczne interesy. Święte, nieświęte? Jakby powiedział nieodżałowany profesor Stanisławski, to eschatologia stosowana - nieustanny etos o wyższości jednych świąt nad drugimi. A właśnie się do ważnych świąt sposobimy.

To po kolei. Wojna Rosji z Ukrainą. Zwierzchnik Cerkwi Prawosławnej, Patriarcha Cyryl z Moskwy już w dokumentach z 2024 r. uznał wojnę z Ukrainą za „świętą". Święta wojna! Rosja występuje zawsze jako „strona dobra", broni rosyjskiej cywilizacji i prawosławia. Święta jest Ruś! Walka z Ukrainą, mordowanie kobiet i małych dzieci, albo ich porywanie mają „znaczenie metafizyczne", bowiem Rosja broni prawdziwych, tradycyjnych wartości przed zepsutym Zachodem. Cyryl w kazaniach broni też zawsze „Świętej Rusi". Co prawda wielkie grono międzynarodowych teologów uznało to za sprzeczne z chrześcijaństwem, ale nikogo to w Moskwie nie przejmuje. Wielka Rosja musi być jeszcze większa.

Zwierzchnik Prawosławnej Cerkwi Ukrainy Epifaniusz I (metropolita kijowski) stwierdził, że „rosyjska wojna agresji przeciw Ukrainie nie jest święta, lecz diaboliczna". Uznał, że należy modlić się o pokój i obronę Ukrainy. Wielu obrońców używa jednak określenia „święta sprawa" w odniesieniu do obrony ojczyzny. Ukraińcy zwykle też opisują walki jako „świętą wojnę" .

A w Ameryce? Tam świętość mieszka w Pentagonie. Najwyżsi dowódcy mówią, że wojna z Iranem jest „częścią Bożego planu". Niektórzy powołują się na Apokalipsę i powrót Jezusa. Sekretarz wojny Pete Hegseth zaczął nawet organizować w Pentagonie specjalne nabożeństwa. Odbywają się w godzinach pracy i są dla wyższej kadry obowiązkowe. Zapraszani są pastorzy i kaznodzieje. Ulubionym pastorem Hegsetha jest Doug Wilson, nawołujący do wprowadzenia biblijnych porządków. Należy szybko przywrócić segregację rasową, kobiety mają pilnować domu i nie myśleć o pracy, a osoby ze spektrum LGBT mają być karane. Wtedy Ameryka znów będzie wielka...

Sam Hegseth używa pojęcia „krucjata" w odniesieniu do walki o zachodnią cywilizację. Bo przecież Stany Zjednoczone powstały jako kraj o chrześcijańskich fundamentach, prawda? Obecnie państwo powinno przyznawać się do tych korzeni. Podobnie jak amerykański angielski jest najlepszą wersją angielskiego, również amerykańskie chrześcijaństwo ma przewodzić w świecie.

Papież Leon XIV jest Amerykaninem. Ale nie ma zrozumienia dla polityki Trumpa. Krytykuje go często i bezpośrednio, zarówno politykę w stosunku do uchodźców, na przykład łapanki i masowe deportacje, jak również zagraniczne wojny. Trump obiecywał w kampanii wyłącznie pokojowe działania. Tymczasem wojska USA działały już w wielu krajach pod jego przywództwem, takich jak Wenezuela, Irak, Iran, Jemen, Nigeria, Syria i Somalia. Głośno zamierzał się przynajmniej na drugie tyle państw. I chociaż chełpliwie powtarza że już zakończył osiem wojen, nic z tego nie jest prawdą.

Trump raczej nie będzie walczył z papieżem, tak sądzę. Chociaż historia pełna jest konfliktów cesarzy i królów z papieżami. Trump wyznaczył Toma Homana, pełnomocnika do spraw uchodźców, jako tego, który ma „edukować" papieża odnośnie właściwego pojmowania katolicyzmu. Albowiem „wiara powinna zawsze wspierać rządowy wymiar sprawiedliwości". Niech papież skoryguje swoje nauczanie - polecił Trump Homanowi. Pod tym względem ma być jak w Rosji. Tyle że Ameryka nadal przyznaje się do obrony cywilizacji zachodniej a Rosja przeciwnie - głosi, że z nią walczy. Trump najwyraźniej nie może się wciąż zdecydować czy lubi Rosję i Putina.

W wojnie z Iranem Pete Hegseth obiecuje „śmierć i destrukcję spadające z nieba każdego dnia". I dalej: "uderzymy ich mocno gdy leżą bezradni, tak to powinno być". Nowe, rewolucyjne chrześcijaństwo - kopać leżącego. Ta administracja przyznaje się do specjalnej misji opatrznościowej, do boskiej misji. Bóg namaścił Donalda Trumpa i jego akolitów do wykonania szczególnych zadań w Ameryce i w świecie.

Tu trzeba pochwalić Donalda Trumpa. Albowiem Stany Zjednoczone straciły dwadzieścia lat oraz biliony dolarów żeby wymienić jednych talibów na drugich talibów. Trump natomiast wymienił ayatollaha Chameiniego na ayatollaha Chameiniego zaledwie w ciągu dziewięciu dni. Jakiż sprawczy prezydent.

Ale nie wszystkim w Ameryce to przypadło do gustu. Robert P.Jones, prezydent Publicznych Badań Religijnych podnosi kwestię przemocy. I twierdzi, że nie jest to tylko zwykła gloryfikacja przemocy, ale jest to gloryfikacja przemocy w imieniu chrześcijaństwa i cywilizacji zachodniej. Co byłoby, według niego, kompletnym odwróceniem dotychczas wyznawanych wartości. Obawiam się, że to odwrócenie już nieodwracalnie nastąpiło.

Iran ze swej strony wzywa do dżihadu, czyli do świętej wojny od samego początku. Jak bardzo fatwa, czyli klątwa rzucona w świecie islamskim na konkretną osobę potrafi być skuteczna przekonał się kilka lat temu Salman Rushdie, irański pisarz, autor słynnych i grzesznych „Szatańskich rewirów". Wielu muzułmanów uznało, że powieść zawiera treści bluźniercze dla islamu. Fatwa ayatollacha skazała autora na śmierć. Było potem wiele zamachów na niego i na osoby związane z książką. Zamach na japońskiego tłumacza Hitoshiego Igarashiego odniósł skutek śmiertelny. Sam autor został ciężko raniony nożem w czasie spotkania z czytelnikami 12 sierpnia 2022 r. w USA. Teraz Ameryka przeżywa kolejną falę zamachów terrorystycznych, mających, jak wszystko wskazuje, związek z wojną w Iranie. Ucierpiało już kilka synagog, ostatnio w Detroit. Były nowe strzelaniny. Jest coraz więcej ofiar, zabitych, rannych. Władze te incydenty częściowo ukrywają nie chcąc rozsiewać paniki i wzniecać jeszcze większej krytyki opinii publicznej na temat wojny w Iranie. Rząd przekonuje że jest to wojna „ograniczona". Fakty mówią co innego. USA wysyłają w rejon Zatoki Perskiej coraz więcej wojsk, bombardują coraz więcej miejsc w Iranie a Iran atakuje bazy amerykańskie i obiekty w różnych krajach wokół Zatoki Perskiej, chcąc zmusić Stany do zaprzestania tej wojny. Ale czy można łatwo zaprzestać "świętej wojny"? Ta wojna będzie trwała, nawet jeśli cały świat będzie cierpiał, Trump ma święty kaprys.

Wszystko wskazuje że i w Polsce już mamy, lub za chwilę będziemy mieć własną „świętą wojnę". Prezydent Nawrocki wetuje praktycznie wszystko co przychodzi z Sejmu. W ramach walki z rządem, zniszczy możliwość generalnej modernizacji polskiej armii, wbrew dowództwu armii. Idzie w tym za głosem PiS-u. Ale PiS do września ubiegłego roku wypowiadał się pozytywnie na temat SAFE. To się zmieniło, gdy sobie uświadomiono, że wielkie pieniądze (prawie 200 mld zł) zainwestowane w polskich zakładach, mogłyby polepszyć los pracujących tam ludzi i skłonić ich do zagłosowania na Koalicję 15 października. PiS i Nawrocki nie pozwolą żeby rząd miał jakikolwiek sukces. Proponują Polsce Inflanty, bowiem NBP nie ma obecnie jakichkolwiek zysków. A jeśli będzie je kiedyś miał (nie wiadomo kiedy) ze sprzedaży złota, to i tak, zgodnie z przepisami, musi je przekazać do budżetu państwa (95%). Unijny program mógłby być kołem zamachowym dla całej gospodarki. Nawet generałowie powołani przez PiS orędowali za jego wzmocnieniem.

Jeśli ta święta-nieświęta wojna polsko-polska będzie eskalowała, zdemoluje do reszty państwo i demokrację. A na początek zrujnuje nam wiosenny nastrój i całe Święta. Nie pozwólmy na to!

Komentarze obsługiwane przez CComment