ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Za murami i na przedmieściach 

Pisząc ostatnio o epidemii dżumy na Mazowszu i jej ofiarach – nawet w tysiącach liczonych – wspominałem, że ofiary „czarnej śmierci” grzebano w zbiorowych grobach, a jedno z takich miejsc, zlokalizowane pod Ciechanowem, nazywano „Pomorkiem”. Być może również płocka „Cholerka”, znacznie oddalona na wschód od centrum miasta, była takim właśnie miejscem pochówku zadżumionych. Z reguły bowiem ofiary epidemii grzebano za miastem.

Miało to wiele przyczyn, przede wszystkim zdrowotnych (epidemiologicznych), ale również sakralno-kulturowych. Teren miasta, wyznaczony murami lub punktami granicznymi (figurami lub przydrożnymi krzyżami), był jasno określony w dokumentach lokacyjnych i stanowił zarazem przestrzeń „świętą”. Co prawda już od średniowiecza również na obrzeżach miast toczyło się życie, nieraz nawet barwniejsze niż w samym mieście, ale zawsze w źródłach zaznaczano, że dotyczyło to przestrzeni „za murami” (łac. „extra muros”) lub „na przedmieściu” czy „na podgrodziu” (łac. „in suburbio”). I właśnie owym średniowiecznym przedmieściom chciałem się dzisiaj poświęcić nieco uwagi.

Gdy chodzi o Mazowsze tylko dwa miasta – jak wynika z zachowanych źródeł – posiadały średniowieczne mury miejskie. Była to Warszawa i Płock. Dla Mazowsza północnego ważniejszy jest Płock. To na przedmieściu tego miasta („in suburbio”), tuż przy szlaku wiodącym do Płońska, znajdował się kościół (kaplica) świętego Idziego. Z kolei dwie inne budowle sakralne – kościół i klasztor norbertanek (teren dzisiejszego szpitala miejskiego) oraz klasztor dominikanów i kościół św. Dominka, czyli jak mówią Płocczanie „na Górkach”, w dokumentach średniowiecznych określa się jako położone „extra muros”, czyli „poza murami”. Oczywiście chodziło tu o mury wzniesione przez króla Kazimierza Wielkiego w drugiej połowie XIV wieku i dopiero od tego czasu źródła tak określają wspomniane budowle. Choć mury posiadał również Pułtusk, ale dopiero w czasach biskupa Erazma Ciołka (początek XVI wieku), więc trudno znaleźć w średniowiecznych dokumentach określenie jakiegoś jego terytorium jako „extra muros”. Natomiast z epoki nowożytnej – dokładnie z XVI wieku – pochodzą dwie ciekawe informacje o przedmieściach Przasnysza i Mławy. Mianowicie w Metryce Koronnej odnajdujemy wpis z 1539 r., który mówi o dwóch drogach publicznych (gościńcach), wiodących do Bartnik i Chorzel (droga bartnicka) oraz do Rudy i Pułtuska (droga rudzieńska), zlokalizowanych na przedmieściu Przasnysza („in suburbio oppidi Przasnysz”). Również w wizytacjach parafii mławskiej z końca XVI i początku XVII wieku znajdujemy zapisy o kościele/kaplicy św. Wawrzyńca, który znajdował się na przedmieściu Mławy („in suburbio oppidi Mlawa”). Podobne przedmieście istniało w tym czasie w Szreńsku, gdzie nawet chciano lokować Nowe Miasto. Również w innych źródłach pisanych z tego okresu można znaleźć podobne wzmianki o przedmieściach, na przykład Ciechanowa. Niekiedy zwane są one Błoniami, ze względu na liczne na tym terenie łąki nadające się między innymi do wypasu bydła. 

Nasza wiedza o roli średniowiecznych przedmieść, zwłaszcza w dużych miastach, jest dziś dość sporo. Przede wszystkim stanowiły one przestrzeń życia i pracy dla osób, które z różnych przyczyn, głównie finansowych, nie mogły zostać przyjęte – jako to wtedy określano – „do prawa miejskiego”. Nieraz całymi latami wielu mieszkańców przedmieść pracowało na to, aby stać się obywatelami miasta. To był zaszczyt, gwarantujący wyższą stopę życiową, ale przede wszystkim wiążący się z konkretnymi przywilejami i obowiązkami. Przedmieścia większych i średnich miast były dość gęsto zabudowane i mocno zaludnione. Niekiedy liczyły więcej mieszkańców niż poszczególne dzielnice miast, ale i rotacja ludzi bywała tu znacznie większa. Mieszkańcy przedmieść zajmowali się głównie rolnictwem, ale także zakładali warsztaty rzemieślnicze, stanowiące konkurencję dla rzemieślników miejskich, zrzeszonych w cechach. Stąd dla rzemieślników z przedmieść oraz podmiejskich wsi powstało w języku staropolskim określenie „partaczy”. Współcześnie terminem tym określamy osoby wykonujące swoją pracę niedbale i niefachowo. Ale dawniej wcale tak być nie musiało i dlatego wszelkiej maści partacze byli realną konkurencją dla rzemieślników cechowych, droższych, bo przecież płacących podatki od swojej działalności. Przedmieścia to również szansa zarobku dla właścicieli tawern, w których zatrzymywali się podróżni przybywający do miast w różnych interesach. Niekiedy mieli w nich swoje warsztaty także rzemieślnicy, głównie szewcy, krawcy i kowale. Prowadzili w nich działalność również drobni handlarze. Na przedmieściach kwitło życie rozrywkowe, nie tylko w tawernach, gdzie przy miodzie i okowicie urządzano tańce i zabawy, ale również w tych miejscach, gdzie zatrzymywali się kuglarze i wędrowni trubadurzy, i gdzie swoje usługi świadczyły – niechętnie w granicach miast widziane – „przydrożnice” (jedno ze staropolskich określeń prostytutek). 

W tak żywej przestrzeni dawnych przedmieść istotną rolę odgrywała topografia sakralna. Zazwyczaj wyznaczały ją przydrożne figury, przy których – jak wynika z wizytacji biskupich – chowano innowierców, „obcych”, poległych żołnierzy czy nieochrzczone dzieci, a niekiedy także zadżumionych i skazańców. Zdarzało się jednak, że na przedmieściach funkcjonowały kościoły, kaplice i klasztory. Tak było w Mławie, gdzie na przedmieściu, „na górze św. Wawrzyńca” funkcjonował kościół (kaplica), z własnym duchownym. W Płocku na Górkach osiedlili się już w XIII wieku dominikanie. Co ciekawe, reguła tego zakonu nakazywała wznoszenie klasztorów właśnie na przedmieściach, z dala od centrów miast. Tak było początkowo i w Płocku, ale na początku XV wieku – z fundacji księżnej Aleksandry żony Siemowita IV – wzniesiono w mieście drugi klasztor, i to w granicach miasta („intra muros”), przy którym znajdował się szpital i kościół Świętej Trójcy. Powody tej decyzji do dziś pozostają niejasne. Dwa konwenty dominikańskie w jednym, średniej wielkości mieście, były w średniowiecznej Polsce absolutnym ewenementem, do czego może jeszcze kiedyś wrócę. Dziś natomiast chciałem jeszcze raz podkreślić, że życie średniowiecznych miast na Mazowszu, to także losy mieszkańców ich przedmieść i terenów za murami.

Komentarze obsługiwane przez CComment