ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Antychryst na salonach

Nie, to nie będzie o tym jak posłanka PiS Dominika Chorosińska (była ministra kultury w epizodycznym gabinecie Mateusza Morawieckiego) szczekała w Sejmie, najwyraźniej żeby zwrócić na siebie uwagę. Jej głośne hau, hau przejdzie wprawdzie do historii sejmowego folkloru, ale już teraz wiadomo że nigdy więcej w żadnym rządzie nie będzie, ani (mam nadzieję) w żadnym przedsięwzięciu, które miałoby mieć cokolwiek wspólnego z kulturą.

No i ona żadnym Antychrystem nie jest, choć święty Augustyn nie wykluczał, że Antychrystów może być wielu i mogą pojawić się w każdym miejscu, szczególnie pewnie na salonach politycznych. Nie określił święty, ani też nie uszczegółowił Nowy Testament, jak będzie wyglądał Antychryst, jakiej będzie płci i czym nas zaskoczy.

Zaskoczył mnie za to J.D. Vance, obecny wiceprezydent USA, który ten temat poruszył w wywiadzie opublikowanym 1 września, w którym jest mowa o "end times" czyli czasach ostatecznych, których on nie wyklucza w najbliższym okresie, pomimo rzekomej realizacji przez niego "dzieł bożych" jako katolika. Pomimo jego starań, jest bowiem całkiem możliwe i on by się nie zdziwił, gdyby Antychryst już był pośród nas. Wygląda to wszystko dosyć groźnie. Rzekłbym apokaliptycznie. Czyżby J.D. Vance wiedział coś czego my maluczcy nie wiemy?

Nie wskazał przy tym na nikogo personalnie, ani na Trumpa, ani na Putina. Wiemy tylko, że został katolikiem stosunkowo niedawno bo w 2019 r., w dominikańskim klasztorze St. Gertrude w Cincinat, i że jako swego patrona obrał właśnie św. Augustyna, który tyle różnych ostrzeżeń napisał na temat Antychrysta. A zaraz potem za ziemskiego patrona obrał sobie Philipa Thiel'a, przedsiębiorcę, jednego z najbogatszych miliarderów w Ameryce, który najpierw dał mu świetną pracę w swoim koncernie, a później (poprzez hojne donacje w kampanii prezydenckiej) załatwił mu posadę u Trumpa. Jest zastępcą szefa w Białym Domu i jego ewentualnym następcą. Nie jest więc obojętne co robi i mówi ktoś tak wysoko ulokowany na salonach.

A mówi o różnych zagrożeniach, także tych wynikających z rozwoju technologii. Ostrzega nas przed sztuczną inteligencją i alienacją społeczną, tym wszystkim co ostatnio neurolodzy opisują jako "popcornowy mózg", przeskakujący na skutek nadmiaru bodźców z tematu na temat, zajęty dumbscrollingiem, czyli bezmyślnym przewijaniem smartfona. Stąd człowiek traci swoją społeczną naturę, staje się scyborgizowany.

Tego typu refleksje nie byłyby dziwne, gdyby nie to, że zarówno Philip Thiel, jak i wielu innych politycznych kompanów Vance'a, czerpią bogactwa właśnie z nowych technologii i mają swoje firmy w osławionej Silicon Valley, czyli Dolinie Krzemowej, ulokowanej w północnej Kalifornii, blisko San Francisco. Mało tego, z ich inspiracji ukazało się ostatnio wiele publikacji wysławiających nowy porządek świata, oparty o sztuczną inteligencję, eliminujacą pracę ludzką na masową skalę. Cały ten proces zaczął już z powodzeniem Elon Musk, nie tylko w swoich firmach, ale także (z popduszczenia Trumpa) w administracji publicznej. Są to też szatańskie rewiry i działania.

Już Wokulski w "Lalce" Bolesława Prusa westchnął w czasie pobytu w Paryżu:" Kto wie, czy szatan jest legendą i czy w pewnych chwilach nie ukazuje się ludziom"? 

Na przestrzeni dziejów różni szatani pewnie byli czynni...Ale czy sztuczna inteligencja może być Antychrystem? Na to pytanie mógłby być może odpowiedzieć Francis Fukuyama, słynny politolog, który w latach 90. ogłosił "koniec historii". Ale żaden Antychryst historii nie tylko nie zakończył, ale stała się ona jeszcze bardziej dzika, nieokiełznana i wykolejona z jakichkolwiek porządków. Sam Fukuyama tłumaczy że został źle zrozumiany, nie przeczy to jednak jego sławie. Te dwa słowa zabezpieczyły go materialnie do końca stulecia (jeśli dobrniemy), o wiele bardziej niż dwa słowa "cukier krzepi" zabezpieczyły przed wojną naszego Melchiora Wańkowicza. Obie te tezy da się też chyba połączyć. Ktoś, kto spożywa dużo cukru każdego dnia, z pewnością przybliża koniec swojej indywidualnej historii na tym padole.

Ale wróćmy do Vance'a i jego Antychrysta. W historii było ich wielu: Neron, Napoleon, Hitler, Stalin... W czasach Reformacji (XVI wiek), Marcin Luter uważał że papieże są antychrzescijańscy i też są Antychrystami. Nietzsche napisał dzieło pt. "Antychryst" po czym zwariował. Kościół ogłosił go Antychrystem.

Katechizm ostrzega przed "politycznym mesjanizmem", próbą stworzenia raju ziemskiego za pomocą polityki. Takie próby były podejmowane przez różne ideologie, jak nazizm, faszyzm, maoizm czy marksizm. Teraz podobne hasła głosi radykalna prawica. Grzegorz Braun tworzy wręcz własną religię. Vance chce wykonywać "dzieła boże", przeciwstawiając się w wielu sprawach (np tak ważnych jak sprawa wojny i pokoju) obecnemu papieżowi Leonowi XIV, pomimo tego, że jest on Amerykaninem. Donal Trump wprost stwierdził, że ...byłby lepszym papieżem.

J.D. Vance wystąpił w ubiegłym roku na konferencji ds bezpieczeństwa w Monachium i stwierdził, że większym zagrożeniem od Chin i Rosji jest polityka wewnętrzna państw europejskich, tolerancyjna wobec imigrantów, ograniczająca wolność wypowiedzi (tzw hate speech), izolująca partie radykalne, populistyczne. Nie powiedział wprost, ale z kontekstu wynikało, że popieranie partii radykalnych, w tym faszystowskich uważa za "dzieło boże". Spotkał się wtedy ostentacyjnie z szefową AfD Alice Weidel, unikając zarazem spotkań z przedstawicielami rządu. Alice Weidel określa tereny byłej NRD jako Niemcy Wschodnie, z czego wynika, że nasze ziemie zachodnie traktuje jako Niemcy Wschodnie. Taką partię popiera J.D. Vance i duża część polskiej prawicy, niezależnie od tego, że niektórzy członkowie tej partii mają negatywne nastawienie do Polaków, widząc w nich "Afroamerykanów" wschodniej Europy.

Pamiętamy jak bardzo J.D. Vance popierał premiera Orbana w czasie tegorocznej kampanii parlamentarnej na Węgrzech, widząc w nim jednego z czołowych europejskich liderów. Po czym, naród węgierski w sposób miażdżący odrzucił Orbana i jego partię.

Ale J.D.Vance nadal prowadzi zdecydowaną walkę przeciw europejskiej demokracji i liberalizmowi. Czy uważa swoich przeciwników za Antychrysta? Tego nie wiemy. Tak czy inaczej, uważa ich za wrogów, których należy zniszczyć. Rzekomo, w obronie chrześcijaństwa. Rzecz w tym, że część tej prawicy nie jest nawet religijna. Niektórzy są świeckimi nacjonalistami. Pytanie brzmi: czy można takimi politycznymi środkami "bronić chrześcijaństwa" nie przekształcając chrześcijaństwa w ideologię polityczną, co jest przecież zabronione przez katechizm? Czy J.D. Vance zdaje sobie sprawę z tego w jaką pułapkę wpada? 

Jeden z dokumentów polskiego Klubu Jagiellońskiego zaczyna się od słów: "Jesteśmy skazani na wielkość. Polska musi być mocarstwem." I dalej jest mowa-trawa o imperium polskim z woli Opatrzności, bo Polska jest narodem katolickim.Pewnie wszystkie prawice mają podobne teksty. Niemieccy żołnierze w Wehrmachcie mieli na paskach wypisane słowa "Gott mit uns". W niedzielę (a ja piszę w sobotę), odbędą się wybory w niemieckim landzie Saksonia - Anhalt. Jest prawie pewne, że wygra AfD i stworzy rząd. To będzie precedens i jednocześnie przepustka do Berlina, po władzę. J.D. Vance będzie uradowany.

Ale co dalej? Pisarz Wojciech Kuczok napisał: "Często myślę o tym, że to nie pokolenie naszych dzieci lub wnuków, ale my osobiście będziemy mieli okazję dożyć końca ludzkości". Wtórują mu generałowie, wieszczący rozszerzenie się konfliktów, lub rozpalenie ich z drobnej prowokacji, jakich wiele jest w toczącej się hybrydowej wojnie. No tak, skoro już jest mowa o "end times"? Może to samospełniająca się przepowiednia?

Miałem nadzieję, że Antychrysta może (jeszcze) nie być wśród nas, ale J.D. Vance oświecił mnie, kto ewentualnie może nim być…

Komentarze obsługiwane przez CComment