Natenczas, czyli - kiedy? No - teraz, w tej chwili, na przełomie stycznia i lutego 2026 roku. Więc na ten czas ubierajmy się ciepło i wygodnie, uważajmy na drogach i chodnikach (bo jak jest mroźno, to na pewno i ślisko), dbajmy też o słabszych, o nasze zwierzęta, dokarmiajmy (mądrze) ptaki.
Zajrzyjmy zatem na karty historii mrozu w naszym kraju zanotowane przez meteorologów, spisane przez kronikarzy i przetworzone przez pisarzy.
Mroźne zimy nie oszczędzały mieszkańców Rzeczpospolitej szlacheckiej w wiekach XVI – XVIII, które uważane są za „małą epoką lodowcową” w Europie. Na przełomie 1607/08 r. w Anglii zamarzła Tamiza, w Francji wszystkie rzeki, częściowo pod lodem znalazł się Bałtyk. Z Gdańska na Hel podróżowano po lodzie, podobnie było między duńskimi wyspami. „Więcej osób zginęło od mrozów niż od miecza" - zanotował z kolei pamiętnikarz na przełomie stycznia i lutego 1655 r., opisując bitwę Polaków z siłami kozacko-moskiewskimi pod Ochmatowem, w dzisiejszej Ukrainie.
Jakie to były mrozy, niestety nie wiemy. Można je tylko stopniować: siarczyste – srogie – okrutne... Dokładnie zaczęto mierzyć temperaturę dopiero w XVIII wieku, gdy tacy uczeni jak Gabriel Fahrenheit czy Anders Celsius opracowali skale termometryczne. Przez jakiś czas temperaturę podawano również w skali Réaumura, (od nazwiska badacza René Antoine Ferchault de Réaumura), która nieznacznie różniła się od skali Celsjusza.
W 1775 roku „Gazeta Warszawska" donosiła o dawno nie widzianej mroźnej zimie. 25 stycznia temperatura spadła do -16 st. Reamura, czyli -20 st. Celsjusza. Lód na Wiśle utrzymywał się od ponad dwóch miesięcy i „coraz bardziey się wzmacnia". W Wilnie w lutym były -28 C., co spowodowało pęknięcie termometru wypełnionego spirytusem. Mroźna zima nawiedziła ziemie polskie w 1789 roku. Mróz dochodził do -30 st. C., co prowadziło do śmierci ludzi i zwierząt.
Nie przestano badań meteorologicznych po upadku Rzeczypospolitej. Jan Śniadecki, wybitny polski uczony, zanotował, że zima przełomu 1802/03 roku była długa i nadzwyczaj ostra. W Krakowie średnia temperatura dzienna wynosiła -15 stopni C. Jeszcze gorzej było w 1809 r.: „W listopadzie i w grudniu przyszły tak siarczyste mrozy, że w okolicy z zimna ginęły ptaki" - zapisali w kronice Kapucyni w Olesku (ob. zachodnia Ukraina), a we Lwowie tej zimy odnotowano -32,5 C.
Na długo w pamięci polskiej ludności zapadła zima przełomu 1829 i 1830 roku. W źródłach z tego okresu padają określenia: zima nadzwyczaj tęga, nielitościwa i długo pamiętna. W Krakowie śnieg spadł 20 października 1829 roku i leżał aż do wiosny, a Wisła zamarzła już w listopadzie.
Pod rokiem 1838 roku Bernardyni z Sokala (ob. zachodnia Ukraina) zanotowali -35 st. C. Z kolei Kapucyni z Rozwadowa pisali, że przez cały styczeń była bardzo mroźna zima i „znajdowano pod śniegiem wielu zamarzniętych ludzi". Sroga była też bez wątpienia zima z przełomu lat 1844 i 1845.
Cytowana wcześniej „Gazeta Warszawska" informowała, że lutym 1870 r. temperatura spadła do -30,4 stopnia C. Przypomniano przy tym, że "największe zimno" było w lutym 1855 roku, gdy warszawskie termometry wskazały -33,1 stopnia Celsjusza. W 1884 roku ta sama gazeta podawała, że najniższą temperaturę w Warszawie odnotowano w 1867 r., gdy padło -32,5 stopni C.
W 1871 r. donoszono: „Mrozy były przez ten czas ogromne, po dwadzieścia kilka stopni, śniegi takie, że koleje żelazne pozasypywało".
Swoją zimę stulecia miała także II RP. W lutym 1929 r. w niektórych miejscach temperatura spadła poniżej - 40 stopni Celsjusza. W Warszawie termometry wskazały - 26, w Wilnie: -32, w Białymstoku i w Lublinie: -29.
A teraz uwaga. Oficjalnie najniższą temperaturę w historii pomiarów na ziemiach polskich odnotowano 11 stycznia 1940 roku w Siedlcach - -41 stopni C. Ten rekord utrzymał się do 17 lutego 2025 roku. Naonczas w Tatrach, w Litworowym Kotle, zapisano 41,1 stopni poniżej zera.
Czy natenczas ten rekord zostanie pobity?






Komentarze obsługiwane przez CComment