We need Greenland, we need Greenland… - powtarzał jak mantrę prezydent USA w wywiadzie dla swojej ulubionej stacji telewizyjnej, czym wprawiał w osłupienie mieszkańców tej wyspy. I nie tylko ich.
W innej wypowiedzi na ten sam temat Trump nazwał Grenlandię „kawałkiem lodu”, kpił na temat jej zdolności obronnych, wielkości populacji itp. Ameryce Trumpa Grenlandia jest potrzebna, żeby zbudować tarczę obronną, tzw. „złotą kopułę”, skorzystać, a jakże!, z zasobów naturalnych wyspy. I wyprzedzić Rosję i Chiny, które też ponoć marzą o zagarnięciu tego obszaru. Trump grozi: albo was kupimy, albo weźmiemy siłą!
Po tych wypowiedziach prezydenta i jego współpracowników przerażenie pomieszane ze wściekłością ogarnęło nie tylko samych Grenlandczyków, ale również Duńczyków. Wyspa należy od 200 lat do Królestwa Danii, od kilkudziesięciu lat ma status autonomicznego terytorium, a Amerykanie posiadają tu bazy wojskowe, takie jakie chcą.
I chociaż między tymi narodami, Inuitami i Duńczykami w przeszłości nie zawsze było miło, można nawet mówić o prześladowaniu rdzennej ludności Inuickiej (zwanej powszechnie Eskimosami) przez administrację duńską, to obecne żądania amerykańskiego prezydenta zjednoczyły te dwa terytoria jak nigdy dotąd. Żale i pretensje odłożono na bok, zresztą Dania od pewnego czasu stara się zadość uczynić pokrzywdzonym.
Sondaże pokazują, że ponad 85 proc. Grenlandczyków i Duńczyków też, nie chcą zwierzchnictwa amerykańskiego (za jest 6%, a 9% jest niezdecydowanych). Młody premier największej wyspy świata dość dosadnie wypowiedział się w imieniu całej społeczności o zapędach prezydenta – biznesmena USA. A co myślą na ten temat Amerykanie? Podobnie. Aż 86 proc. respondentów jest przeciwna przejmowaniu największej wyspy świata. Za prawem do decydowania o sobie Inuitów jest zdecydowana większość rządów i opinii publicznej Europy. „Mr. Trump, po prostu zostaw w spokoju ten „kawałek lodu”.
My Polacy także kochamy Grenlandię, chociaż za dużo o niej nie wiemy. Wiedza jaką posiedliśmy głównie z dwóch lektur szkolnych Aliny i Czesława Centkiewiczów: „Anaruk, chłopiec z Grenlandii” oraz „Odarpi syn Egigwy” była interesująca, a jest już dawno nieaktualna. Zresztą, już była mało prawdziwa, kiedy przekazywali nam ją nasi pisarze podróżnicy.
W ostatnich latach, gdy Polska otworzyła się na świat (z wzajemnością) i może tam pojechać każdy jako turysta (kto ma trochę grosza w kieszeni) przekona się na własne oczy, ale my starsze pokolenie jesteśmy skażeni opowieściami o Eskimosach wyniesionymi ze szkoły. Anaruk towarzyszył całym pokoleniom Polaków i ukształtował nam obraz Grenlandii ze wszystkim absurdami, np. pocieranie się nosami czy jedzenie mydła i skojarzeniami, że tam wszyscy mieszkają w igloo, jeżdżą psimi zaprzęgami i żywią się surowym mięsem foczym.
Owszem bywało tak w niektórych zakątkach Grenlandii, na odległych, najbardziej na północ wysuniętych wyspach archipelagu. Pisarz poznał historię jakiegoś dzielnego chłopca (na pewno nie o imieniu Anaruk) i jego rodziny od pewnego norweskiego badacza polarnika i na tej podstawie napisał swój quasi - reportaż. Powiedzmy wprost – stworzył fikcję literacką. Zdjęcia, które zamieszczono w pierwszych wydaniach „Anaruka” są również ściemą, nie są autorstwa Centkiewicza, ale fotosami z ówczesnego filmu o Eskimosach. Prawdziwy Anaruk nie istniał – udowodnili to parę dobrych lat temu Adam Jarniewski i Agata Lubowicka w ciekawym, literackim śledztwie.
Rzecz o chłopcu z Grenlandii nie jest już od wielu lat lekturą obowiązkową w polskich szkołach, ale wciąż jest czytana i omawiana, bo książeczka zalega wciąż w szkolnych bibliotekach. Mimo wszystko jest ciekawa, dobrze napisana.
Nie było więc prawdziwego Anaruka, ale my i tak kochamy go jak Grenlandię. Kto nie budował śnieżnego igloo i nie próbował zaprząc do sanek swojego wiernego czworonoga, niech pierwszy rzuci śnieżką w legendę o chłopcu z dalekiej Północy.





![Bogaty Finał w małym Niedzborzu [zdjęcia]](/images/powiaty/mlawa/inne/Niedzborz%20%201.jpg#joomlaImage://local-images/powiaty/mlawa/inne/Niedzborz 1.jpg?width=900&height=675)
Komentarze obsługiwane przez CComment