Zimowa aura nas nie odpuszcza, a synoptycy ostrzegają, że mrozy dadzą się nam jeszcze we znaki. Korzystając więc z tej niecodziennej okazji chciałbym dziś pozostać przy mroźno-zimowych opowieściach z północnego Mazowsza i poświęcić nieco uwagi miejscowościom naszego regionu, których nazwy utrwaliły pamięć dawnych zim lub z takimi się kojarzą.
Zacznę od miejscowości o nazwie Mrozy, pomijając świadomie najbardziej znane mazowieckie Mrozy (od 2014 r. miasto), leżące w dawnej ziemi czerskiej, tuż obok ważnego szlaku handlowego, który prowadził ze Wschodu na Zachód, gdyż miejscowość ta nie należy do północnego Mazowsza. Natomiast warto przypomnieć, że w dawnym księstwie mazowieckim, w ziemi różańskiej, już w XV wieku istniała miejscowość o tej nazwie, która była własnością szlachetnego Jana Pierny. W rejestrze poborowym z 1582 r. występuje ona w łacińskim zapisie „Mrozi, parochia Rozanensis” (Mrozy, parafia Różan). Występowała ona również w nowożytnych wizytacjach parafii w Różanie, między innymi w wizytacji z 1781 r., gdzie umieszczono ją w sąsiedztwie miejscowości Rzwin (dziś Rzewnie) i Boruty. W dziewiętnastowiecznym „Słowniku Królestwa Polskiego” wieś Mrozy została zapisana jako leżąca w powiecie makowskim, w gminie Sielc i w parafii Różan. W 1827 r. znajdowały się w niej tylko cztery domy oraz folwark szlachecki, który w 1878 r. został wydzielony z dóbr Rzewnie. Nazwa wsi, a właściwie to przysiółka, pochodzi zapewne od popularnego na dawnym Mazowszu przezwiska „Mróz”, który mógł zarówno odnosić się do mrozu atmosferycznego, jak i cechy charakteru („człowiek zimny jak mróz”). W liczbie mnogiej „mrozami” nazywano dawne osady śródleśne, na uboczu głównych miejscowości, zakładane często w zalesionych okolicach. Warto dodać, że to właśnie z tamtych stron pochodził zmarły kilka lat temu ks. prof. Ireneusz Mroczkowski, który jak raz do „mroźnych charakterów” nie należał, ale jak na pochodzącego z sąsiednich Borut, trochę niespokojnego ducha w sobie miał.
Kolejna północno-mazowiecka miejscowość z zimą i mrozami w jej nazwie utrwalonymi to wieś Szronka koło Kuczborka. Leży ona u źródeł rzeki Przylepnicy, w średniowieczu nazywanej właśnie Szronką, od której pochodzi również nazwa miejscowości Szreńsk, jednego z najstarszych grodów mazowieckich. Wieś Szronka była w połowie XV wieku własnością Mikołaja z Grzebska herbu Świnka, ale dobra dziedziczne posiadali w niej również przedstawiciele szlacheckich rodzin Radzanowskich i Sarnowskich. W 1578 r. we wsi znajdowały się trzy włóki ziemi uprawianej, młyn w rocznej dzierżawie oraz dwie włóki dziedzicznego wójtostwa. Wieś należała do parafii w Sarnowie, a w 1775 r. pleban sarnowski pobierał z niej dziesięciny od pięciu zamieszkujących ją chłopów. W drugiej połowie XIX wieku liczyła ona 17 dymów (domów) i tu również mieściła się siedziba gminy. Zdaniem językoznawców nazwa miejscowości Szronka pochodzi właśnie od rzeki Szronki, która w swojej genezie zachowała dawny wyraz „szreń/szron”, który w języku prasłowiańskim oznaczał coś białawego, czyli dzisiejszy szron (osad atmosferyczny z drobnych kryształków lodu), ewentualnie szadź (krople zamarzniętej mgły). Zapewne zjawisko to było obserwowane przez naszych przodków podczas mroźnych nocy czy zimowych dni, i w takiej formie zostało utrwalone jako nazwa rzeki (strugi), a ta z kolei dała początek nazwie osady Szronka i nazwie grodu (osady grodowej) Szreńsk.
I na koniec Syberie, ale pisane w liczbie mnogiej, bo mamy je dwie w naszym regionie, a w źródłach nowożytnych znane były nawet trzy: jedna koło Płońska, a dokładnie koło Kuchar (ta zanikła), druga koło Żuromina, zwana jeszcze w XIX wieku Nowym Folwarkiem, na terenie dawnej parafii Zieluń, i trzecia koło Bońkowa, zwana Syberią Bońkowską (parafia Dąbrowa). Ta ostatnia pod koniec XIX wieku liczyła 11 domów i ponad 100 mieszkańców. Natomiast Syberia w gminie Lubowidz, została założona dopiero w pierwszej połowie XIX wieku w miejscu zwanym Nowym Folwarkiem. Pod koniec XIX wieku liczyła ona 22 domy i blisko 200 mieszkańców. Jednak przełomowym dla jej historii był rok 1912 r., kiedy z inicjatywy ówczesnego wikariusza parafii w Skrwilnie, ks. Wacława Malińskiego, rozpoczęto we wsi budowę drewnianej kaplicy, a 20 listopada 1912 r. biskup płocki Antoni Julian Nowowiejski ustanowił przy tym kościele parafię. Na murowany kościół trzeba było czekać ponad ćwierć wieku i dopiero w sierpniu 1939 r. konsekrował go biskup Leon Wetmański. I choć nazwa obu Syberii, tej koło Bońkowa i tej koło Lubowidza, kojarzy się z mroźną Syberią na północy Rosji, to jednak nazwa ta została chyba tylko zapożyczona przez Mazurów. Co prawda w lokalnej społeczności drugiej z miejscowości przyjęło się sądzić, że miejscowość tę założyli rosyjscy żołnierze, którzy po 1815 r. pojawili się na tych terenach, aby strzec granicy rosyjsko-pruskiej, to jednak nazwa ta mogła pojawić się niezależnie od wpływów rosyjskich. Przede wszystkim w języku staropolskim „syberią” nazywano miejsca oddalone od zamieszkałych osiedli, czy wręcz ukryte pośród lasów, przydrożne karczmy (XVII/XVIII wiek), trochę podobne do nazwy dawnych „Mrozów”. W zaborze rosyjskim nazwa ta – jak dowiedli językoznawcy – oznaczała przede wszystkim „miejsce oddalone”, często o surowym klimacie i dużej wietrzności (narażone na działanie wiatrów), mówiąc dzisiejszym językiem – takie „wywiejewo”. Dla naszych przodków mogło się ono kojarzyć z olbrzymią i od świata cywilizowanego oddaloną, mroźną, azjatycką krainą. Tak czy inaczej Syberia pozostała nie tylko na mapie Rosji, ale również na mapie Mazowsza. I choć niekoniecznie ma ona w nazwie bezpośrednie związki z zimą czy mrozem, ale za „mroźną Syberię” niekiedy uchodzi. Bywa też źródłem zabawnych historyjek, które opowiadał mi kiedyś mój kolega ze studiów, ks. Adam Zaborowski, pochodzący z parafii Syberia. Bo „przyjechać z Syberii”, czy „pochodzić z Syberii”, wcale nie musi oznaczać, że z Rosji. A o tym nie wszyscy, zwłaszcza osoby spoza Mazowsza, wiedzą, więc o zabawne sytuacje nie trudno. Tymczasem tegoroczna zima uczy, że nasze mazowieckie Syberie, choć może mroźne, wietrzne i na przysłowiowym wywiejewie położone, wydają się prawdziwymi przyczółkami cywilizacji, w porównaniu z zasypaną śniegiem Mławą, gdzie jeszcze niedawno można było zasmakować iście syberyjskich klimatów.






Komentarze obsługiwane przez CComment