ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Ostatni dobry rok

I nastał kres roku pańskiego zeszłego. Zdawać mi się raczyło, iże ze poprzedniem rokiem porównawszy, jakowyś spokojniejszy tenże się jawił, we refleksyi takowej myśl, iże może i kusiowo, jeno stabilnie. Lecz kiedym dzieje owe przejrzał, we dictum owe żem zwątpił.

Obaczyć tedy raczmy po wtóre, jakiż opatrzności wiater smagał nas roku pańskiego zeszłego. 

Poczęło się z rury grubej, albowiem kiedy wraz z roku początkiem bye then król jankeski rzecze, a u króla nowego testosteronu poziom normy wszelakie przekraczał, we najjaśniejszej Rzeczypospolitej marszałek Szymko niespodzianie kanclerski wiec zarządził. Nerw jakowyś zapanował tedy, a i zamachu stanu trwoga ponoć, aże się ciechanowska ziemia zatrzęsła. Dziatki ciechanowskie ku szlachcica Podrożały wzburzeniu na czaszkach bestyj malunki czynić poczęły, grodem Karola wizyta fszczonsła, aże pleban ciechanowski, Karola światłość ujrzywszy, nade ozorem zapanować nie mógł, a we ciechanowskiem skarbcu głosy ze zaświatów dochodzić poczęły.

Kiedy boćki traktu ku najjaśniejszej Rzeczypospolitej wypatrywać poczęły, na Marzenny wszelakie blady strach padł, a jankeski Pomazaniec Boży gołąbki swe pokoju wściekłe ze smyczy spuścił, rozkwitać poczęła ziemia ciechanowska targowiskami nowemi, izbami pode najem i kasztelana księgami tajemnymi. Jeno bunkrów nie było, ale i tak morowo. Lecz kiedym Bolko koronacyę świętowali, niespodzianie bezkrólewie nastało. A kiedym dym biały ujrzeli i czternastego Leona we oparach jego, wtem zimna Zośka przyszła. I nastał czas trwogi, wiecowej kiełbasy i Grześko we ciechanowskiem grodzie. Brrr!

Odwilż we dzień dziatka przyszła, co elekcyi dniem się jawił. I zasiadł Karol na tronie po prawicy króla i chwała tedy rajcom we ciechanowskiej kasztelanii, albowiem wiecu wtórego nam oszczędzili, rajcę Kominiarek ode niełaski szczędząc. Lud ciechanowskiej kasztelanii we tany ruszył wakacyi spragnion, a na ulicach cichosza, albowiem zbrakło Sławosza, a poseł Marta karyjerę na dworze królewskim czynić poczęła. Lecz tedy struchlała najjaśniejsza Rzeczpospolita, albowiem Robko trzewiki na kołku zawiesił niespodzianie, hetmana dymisyę spowodowawszy, a rajca kasztelański Janko transfer wielki uczynił. I powiało chłodem na ciechanowskiej ziemi, izbę kultury na cztery spusty zamknęli, inżynierami straszyć poczęli, a na wschodzie bliskim świt cywilizacyi nowej obaczylim, co królestwem nie jest z tegoż świata.

I tedy pstryknął hetman Janko i powrócił Robko, i odtąd odbiornik żaden przeze okno wylecieć już nie raczył. Lecz nastał machin nade miedzą latających czas, dywersyj, prowokacyj, a zapach onucy unosić się począł nade kraina ową, gdzie bursztynowy świerzop. Na ciechanowskiej ziemi rajca za lejce złapał uprzednio spożywszy, jakoby prohibicyę przeczuwawszy i słodkości posuchę, poseł Romko z regimińskich włości ziemianinem się jawił, pode kasztelanią ruchy jakoweś tektoniczne, mer ludowi bunkry obiecał, a we lekowskich włościach Ikara widziano, co na ziemię runąwszy. Lecz pośród trwogi owej mała nadziei iskierka roku pańskiego bieżącego objawić się raczyła - chatka na kurzej łapce.

I takoż kres nastał roku pańskiego zeszłego, a kiedy w progi nasze rok pański bieżący zawitał, wpierw obuchem prohibicyi po łbach dostalim, na początek dobry, cobym zanadto optymizmu nie nabrali. Roku pańskiego millenia dwa i dekady dwie, we mrocznych zarazy czasach, dowcip takowy wisielczy się jawił o ze przyszłych wieków przybyszu, który dowiedziawszy się, któryż rok pański zastał, rzecze jeno, iże ostatni dobry. 

A co, jeśli mylił się przybysz o roków pięć?

Komentarze obsługiwane przez CComment