ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Paradoksy ćwierćwiecza

Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że właśnie wkroczyliśmy do nowego, drugiego już ćwierćwiecza dwudziestego pierwszego wieku. Większość myśli pewnie, że ten wiek zaczął się już w roku 2000. Ale przecież każdy rozdział w czasie zaczynamy od roku pierwszego, a nie zerowego… Zatem pierwsze ćwierćwiecze skończyło się dopiero co, w ubiegłym 2025 roku. Witamy w nowym...

Ale, mało kto ten fakt zauważył. W związku z tym nikt nie celebruje przełomu ćwierćwieczy. Przynajmniej ja nie zauważyłem. Celebrujemy tylko przełomy wieków a chyba jeszcze bardziej koniec każdego roku i początek następnego. Po prawdzie to i przełom wieków był pod tym względem marny. Niektórzy czekali na koniec świata, najpierw w roku 1000, później w 2000 i się nie doczekali. Jakież rozczarowanie… Sekta Jima Jonesa ("wielebnego Jonesa") już w 1978 roku wyznaczyła sobie koniec świata i w ciągu jednej nocy 900 kobiet i mężczyzn całkiem dobrowolnie przeniosło się do raju. To się stało w Jonestown, w Gujanie. Podobno ładne miejsce. Nie byłem.

Tym którzy czekają na koniec świata zadedykowałbym "Piosenkę o końcu świata" Czesława Miłosza, albo podobne wiersze Wisławy Szymborskiej, tyle tam mądrości, przekonujących do piękna życia ("pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji"), tylko się zachwycać.

Gdybyśmy jednak mieli pochylić się nad minionym ćwierćwieczem i starać się je ocenić bardziej globalnie, w dużej skali i z uwzględnieniem trendów perspektywicznych, refleksje nie byłyby optymistyczne. Najpierw było wielkie bum, czyli terrorystyczny atak na Nowy Jork i Amerykę we wrześniu 2001 roku (zginęło ok. 3000 osób), co spowodowało obawy o bezpieczeństwo na całym globie. Niektórzy przestali latać samolotami i mają ten "fear of flying" do dzisiaj. Ale później było pasmo terroryzmu w najróżniejszych miejscach i środkach lokomocji. Od tamtej pory nie ma już bezpiecznych miejsc!

W latach 2007-2009 nastąpił bum finansowy, gdy bank Lehman Brothers zbankrutował i konsekwencje tego dla całej gospodarki były globalne. Nawet łańcuchy dostaw były zaburzone, w efekcie wszędzie na Zachodzie siadła produkcja i wystąpiła recesja (to wtedy Polska była jedyną gospodarczą "zieloną wyspą", bez recesji, nie lada wyczyn kraju, którego "polnishe wirtschaft" było wyszydzane przez wieki). W latach 2019-2023 mieliśmy z kolei pandemię COVID-19, w wyniku której niepoliczone do końca miliony ludzi zmarły w każdym kraju i na każdym kontynencie. Wreszcie, w roku 2022 Rosja napadła na Ukrainę i do dzisiaj pełnoskalowa wojna toczy się za naszą wschodnią granicą. Putin naruszył elementarne zasady prawa międzynarodowego i inni dyktatorzy z pewnością będą brali z niego przykład.

To tylko główne zarysy minionego ćwierćwiecza. Nie wszystkie były katastrofalne. Na przykład, w 2004 roku Polska przystąpiła do Unii Europejskiej i od tej akcesji weszliśmy w orbitę Zachodu, Polska stała się dużo zamożniejszym, atrakcyjnym krajem. W krótkim czasie rozkwitły inwestycje i poprawiła się infrastruktura. Do Polski ściągają uchodźcy i imigranci z najróżniejszych krajów, co niekoniecznie podoba się naszemu społeczeństwu. W każdym razie nie wszystkim z nas.

I właśnie, w jakim stanie ducha wkraczamy w to nowe ćwierćwiecze. Jakim jesteśmy narodem? Jakie wydarzenia wpływają na naszą duchowość? Moim zdaniem wpłynęły na to dwa wydarzenia, jedno w Ameryce, drugie w Polsce. Oczywiście, chodzi o wybory. Od 20 stycznia 2025 r. rządy w Waszyngtonie objął Donald Trump, który przyczynił się w dużej mierze do tego, że od sierpnia ubiegłego roku do „Dużego Pałacu" w Warszawie wprowadził się Karol Nawrocki. A to oznaczało, że polska busola polityczna przechyliła się radykalnie na prawo.
Nawrocki jest "uczniem czarnoksiężnika", bo przecież Jarosław Kaczyński uczynił wszystko, żeby go wystawić w wyborach i wspierać, a kiedy wygrał okazało się, że ani on ani Prawo i Sprawiedliwość na tym nie zyskali. PiS traci w sondażach, bo Nawrocki nie wygrałby bez głosów wyborców Mentzena, Bosaka, czy Brauna i teraz okazało się, że jest ich coraz więcej. W efekcie Koalicja Obywatelska, której kandydat minimalnie przegrał w wyborach prezydenckich, zamiast pogrążyć się w sondażach, zyskuje nowe punkty i ma regularnie stabilną przewagę nad PiS. Co prawda, znacznie gorzej jest z "przystawkami" tworzącymi koalicję rządową, ale do wyborów jest jeszcze daleko i to się może zmienić.

To jest jednym z głównych polskich paradoksów. Stabilizuje scenę polityczną. Natomiast ubocznym skutkiem tego jest silniejsza pozycja radykalnej prawicy. Obie konfederacje zbierają w sondażach ponad 20% i jest prawdopodobne, że wejdą do następnego rządu, po wyborach w 2027 roku. Wtedy musimy liczyć się z powstaniem bardzo niestabilnej koalicji.

Mamy więc bardziej radykalne społeczeństwo. Widać to między innymi w mediach społecznościowych. Jest zalew hejtu i dezinformacji. Częste są posty wzajemnie się wykluczające. Z jednej strony chwalące PRL... nawet Grzegorz Braun powiedział niedawno, że PRL była bardziej suwerenna niż III RP (sic!), zatem gloryfikuje się rzekome osiągnięcia gospodarcze Polski Ludowej, z drugiej zaś wyszydza się komunizm, postkomunizm i ludzi, którzy w jakikolwiek sposób mogą być z tym przeszłym ustrojem skojarzeni. Na przykład nowy marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty… Tymczasem Czarzasty już od 36 lat nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek formą komunizmu. Ale nie szkodzi. Kiedyś miał… I wszyscy, którzy wypowiadają się progresywnie, w jakiejkolwiek sprawie, też są odsądzani od czci i przypina im się łatkę lewaków, jeśli nie komunistów. Rządowi obrywa się za to, że niektórzy byli esbecy odzyskali swoje emerytury. Po pierwsze, zdecydowały o tym sądy, po drugie procesy zaczęły się jeszcze za czasów PiS, po trzecie w polskim prawie nie może być miejsca na odpowiedzialność zbiorową. 

A prawicowi wyborcy są tyleż katoliccy, co nietolerancyjni wobec bliźnich. Nie tylko wobec byłych esbeków, także Żydów, którzy zostali ostatnio zaatakowani w terrorystycznym ataku na australijskiej plaży. Zginęło kilkanaście osób, wielu było rannych. Na wszystkich platformach społecznościowych pojawiły się komentarze wyrażające radość z tego faktu… Bo to miał być odwet za politykę Izraela w Gazie. Ale taka postawa jest antysemityzmem. Ci ludzie w Australii nie mieli nic wspólnego z sytuacją na Bliskim Wschodzie!

Wybitni historycy źle oceniają zarówno sytuację w Polsce jak i w Stanach. Profesor Antoni Dudek powiedział, że Grzegorz Braun "kłamie jak bura suka". I kłamią jego zwolennicy. Tony Snyder porównał obecną Amerykę z Niemcami w latach 30., co mówi samo za siebie... Zagraża faszyzm. A Norman Davies ostrzegł przed Trumpem jako sojusznikiem, bo może nas zdradzić. Tymczasem prezydent Nawrocki i jego elektorat zdają się na nim polegać jak na Zawiszy...

Tylko profesor Andrzej Nowak, związany z naszymi partiami prawicowymi, utrzymuje kontakty z AfD, partią neonazistowską w Niemczech, która nie uznaje polskiej granicy zachodniej.
Paradoksów, odziedziczonych po przeszłym ćwierćwieczu jest całkiem sporo. Prawica akceptuje pełen reset z Rosją, w wykonaniu Donalda Trumpa (włącznie z czerwonym dywanem dla zbrodniarza Putina), nie akceptuje jednak niegdysiejszego krótkiego spotkania Donalda Tuska z Putinem, w zupełnie innej sytuacji historycznej. Tak samo z Niemcami. Lepszy jest ewentualny rząd nacjonalistyczny, antypolski, od obecnego, demokratycznego, Polsce przyjaznego. Jak to określił polityk PiS, profesor Zdzisław Krasnodębski, bardziej zagraża nam Zachód niż Wschód. Naprawdę?

Będziemy musieli sobie z tymi paradoksami poradzić, albo polska wspólnota rozpadnie się do reszty.

Komentarze obsługiwane przez CComment