ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Ostatni kosynier Rzeczypospolitej

Kosynierzy to dawne formacje zbrojne, zazwyczaj tzw. pospolite ruszenie, walczące w polskich powstaniach narodowo-wyzwoleńczych.

Pamiętamy może z lekcji historii, że kosynierzy po raz pierwszy pojawili się podczas Insurekcji Kościuszkowskiej, a nazwa pochodzi oczywiście od rodzaju broni, a właściwie narzędzia rolniczego, w które byli wyposażeni – czyli kosy. W sytuacjach, gdy brakowało uzbrojenia, broni białej lub palnej dla nowych rekrutów, ratunkiem było przekucie wiejskich kos, osadzenie ich w ten sposób, aby można było nimi dźgać, kłuć, przebijać wroga. 

Sławę kosynierom przyniosła bitwa pod Racławicami, w czasie której zdobyli rosyjskie działa, a niejaki Bartosz Głowacki swoją czapką ugasił lont armatni. Osobiście docenił go głównodowodzący, generał Tadeusz Kościuszko. Hasłem kosynierów była dewiza „żywią i bronią", którą zdaje się wykorzystuje w kampaniach (politycznych, nie wojennych) jedna z partii.

Mijały lata i wieki, wojny i powstania, podczas których niejednokrotnie wykorzystywano kosy nie tylko do żęcia zboża, a czyn (a jeszcze bardziej mit) kosyniera trwał i rozwijał się, krzepił i budził nadzieję na wolną Polskę. Kosynierzy stali się bohaterami powieści oraz modelami dla malarzy romantycznych i młodopolskich. Tu przedstawiciela tej formacji najczęściej przedstawiano w stroju krakowskim, w czapce rogatywce, sukmanie oraz butach z cholewami. 

I gdy wydawało się, że już nie usłyszymy dźwięku kutych kos w wiejskich kuźniach, że już nie ma potrzeby, że już nikt nie potrafi osadzać je na sztorc, na rynku w Warszawie zjawia się, jak żywy kosynier, niejaki Robert Bąkiewicz. Nie ma wprawdzie na sobie stroju narodowego krakowskiego, ale za to kosa…! Piękna, okazała, patriotyczna. Trzonek jej długi, biało-czerwony, lemiesz na niej szeroki, srebrzysty, osadzony na sztorc, czyli gotowy do użycia... Bąkiewicz dzierży mocno kosę w jednej ręce, co chwilę nią potrząsa, w drugiej zaś mikrofon, do którego wykrzykuje słowa zachęty i otuchy do ludu zgromadzonego na wiecu (głównie PiS -owskiego): „Nie możemy składać broni! Nie bójcie się tego, że oni próbują nas zastraszyć! Nie bójcie się prokuratur, sądów! Ci ludzie zapłacą za to cenę i ta droga na Grunwald musi być taka, że sprawiedliwość musi zapaść, że te chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tą ziemię rzucać, żeby nigdy nie odrosły. I teraz bierzmy do jednej ręki kosę albo miecz i idźmy do walki, a w drugiej trzymajmy różańce”.

Dodajmy, z kronikarskiego obowiązku, że ten pokaz elokwencji, odwagi i determinacji nowego kosyniera Rzeczypospolitej, spadkobiercy tradycji ideowych i bojowych insurekcji, powstania listopadowego i styczniowego oraz innych zrywów narodowych miał miejsce 11 października 2025 roku na Placu Zamkowym w Warszawie. Człowieka z kosą i mikrofonem (różaniec w tym zestawie tym razem się nie zmieścił) podziwiali członkowie partii PiS, uczestnicy demonstracji przeciwko porozumieniom handlowym z krajami Ameryki Południowej (Mercosour). Wśród nich był sam głównodowodzący tej partii.

Kim jest Robert Bąkiewicz, jakie ma poglądy (i uczynki) wielu czytelników zapewne wie, można zresztą łatwo sprawdzić w necie. W skrócie – to popierany przez Prawo i Sprawiedliwość aktywny narodowiec, były organizator Marszów Niepodległości, samozwańczy obrońca - kiedyś kościołów, a dziś polskich granic, organizator antyimigranckich awantur, nie przebierający w słowach i czynach, skazany m.in. za zrzucenie ze schodów kościoła kobiety, ma też zarzuty w śledztwie dotyczącym znieważania funkcjonariuszy na służbie na granicy. Po wystąpieniu na Placu Zamkowym prokuratura stawia mu kolejne poważne zarzuty: podżegania do zabójstwa i nawoływania do nienawiści, odgrażanie się (zapłacą za to cenę, wyrywanie chwastów z polskiej ziemi i napalm). 

Ps. Nurtują zapewne państwa takie pytania, bo mnie tak: z jakiego materiału sporządzona była biało-czerwona broń kosyniera naszych czasów, Roberta Bąkiewicza? Czy to była prawdziwa kosa, czy tylko jakaś plastikowa podróbka? A jeszcze bardziej mnie ciekawi - jak można walczyć trzymając kosę w jednej ręce, a różaniec w drugiej, a do tego używając jeszcze napalmu… Bąkiewicz ,kosynier naszych czasów, potrafi.

Komentarze obsługiwane przez CComment