ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Rozum pod butem

„Kiedy rozum śpi budzą się demony” - tak twierdził Goya, słynny hiszpański malarz na przełomie XVIII i XIX wieku. Ta myśl, kiedyś przypisana do konkretnego dzieła, zaczęła żyć własnym życiem i była umiejscawiana w najprzeróżniejszych kontekstach. Francisco Goya lubił eksponować przywary Hiszpanów swojego czasu.

Był genialnym artystą, pewnie by nie miał mi za złe, że posłużę się jego intuicją w odniesieniu do polskich happeningów na scenie politycznej. Ciągle ktoś tu wygłasza swoje kocopoły. A że aktorów jest dużo, robi się głośno, krzykliwie, patetycznie.

Jarosław Kaczyński, wyspany, po chorobie, uraczył nas „czastuszkami”. Postawił na baczność PiS, bo partia pod jego nieobecność trochę się rozbrykała. Są tam harcerze, maślarze, pretendenci do schedy po prezesie i do zasiadania w rządzie. Różnią się publicznie prawie w każdym temacie, jak stosunek do Ziobry czy do współpracy z Braunem,są spory personalne.

Te spory wódz musiał przeciąć. Od teraz jeśli ktoś bąknie, że coś mu nie leży, albo wychyli się z nieuzgodnionym poglądem, to prezes go zawiesi albo gorzej, posypią się dymisje. Bo wróg jest jeden - rząd Tuska. A jakby komuś za mało było wrogów, to w związku z SAFE, unijnym programem zbrojeniowym, Kaczyński twierdzi, że... patrzeć trzeba na zachód. Bo tam jest odwieczny wróg Słowian – Germaniec, i chce nas wziąć pod but. A my musimy ten but odrzucić. Według prezesa współczesne Niemcy są państwem post-nazistowskim, powinny więc siedzieć cicho w kącie i się nie odzywać. Na takie dictum wielu stukało się w czoło, głównie premier Tusk. Minister Sikorski powiedział, że tu już się nie poradzi, trzeba by egzorcysty. Dostrzegł to, co i ja dostrzegłem lata temu. W największej partii opozycyjnej budzą się demony. A właściwie są tam już od dawna. Teraz mają budzić w nas Polakach wszelkie możliwe strachy.

PiS blado wypada w sondażach i prezes chciałby wynik poprawić, to można zrozumieć. Ale metodą „na Niemca" już chyba się nie da. Ten straszak był wielokrotnie wykorzystywany, także w PRL. Prezes tą partią dyryguje, jak nie przymierzając Bierut lub Gomułka kierowali PZPR. Polacy mają się bać Bundeswehry i wszelkiej maści rewizjonistów w rodzaju Hupki i Czai. Tylko że tych panów już nie ma na świecie. Niemcy są demokratyczne i są naszym wypróbowanym sojusznikiem. Rządzi tam koalicja z premierem z CDU, partii chrześcijańskiej. Teoretycznie najbliższej ideowo prezesowi, który jest zdeklarowanym katolikiem. Dlaczego nie spróbuje rozmawiać z kanclerzem Merzem, jak kiedyś premier Mazowiecki z kanclerzem Kohlem w Krzyżowej? Mieliśmy polsko-niemieckie pojednanie. Ale to nie interesuje prezesa. Zamiast tego wysłał Andrzeja Nowaka, historyka, na kongres AfD, akurat tej partii, która w Niemczech najbardziej epatuje antypolskimi tezami, z kwestionowaniem polskich granic włącznie. Niektórzy w AfD głoszą, że Polacy są europejskimi murzynami.To panu prezesowi nie przeszkadza.

AfD (Alternatywa dla Niemiec), to partia nacjonalistyczna, która rośnie w sondażach i może dojść do władzy, dlatego demokratyczne partie stosują wobec niej „kordon sanitarny", nie wchodzą z nimi w koalicje. Profesor Nowak daje im tlen, przekonując na kongresie, że nacjonalizm nie był przyczyną ani I, ani II wojny światowej. To rewelacja na miarę twierdzenia Brauna, że w Auschwitz nie było komór gazowych. Jak to - Hitler nie był nacjonalistą? To czemu śpiewali wtedy jak opętani że Deutchland uber alles? Hitler nie spowodował wojny? Jak tu się nie pukać w czoło.

Partie nacjonalistyczne, do których PiS też należy, mają podobne cele i modus operandi. Popatrzmy kogo prezes PiS popiera, na jednym z wieców uznał Roberta Bąkiewicza „wybitnym działaczem niepodległościowym". Za chwilę ten ‘działacz" wystąpił z mową, wzywając do trzymania kosy lub miecza w jednej ręce, a różańca w drugiej i uderzenia na Grunwald czy Malbork, wyrywania „chwastów" i częstowania ich napalmem. Myślę, że działacze AfD nie mają lepszego bojownika.

Partie nacjonalistyczne chcą pełni władzy i wszelkie środki, które do niej prowadzą są dobre. Cel uświęca środki. Prezes wielokrotnie w przeszłości potwierdzał, że twórca tej zasady Niccolo Machiavelli to jego guru. Dlatego PiS, gdy rządził zabetonował cały system wymiaru sprawiedliwości, a dzisiaj sprzeciwia się by go "odbetonować". Czasami przybiera to formy komiczne. Na przykład gdy PiS walczy o zachowanie Trybunału Konstytucyjnego. W trosce o to, żeby obecna koalicja nie desygnowała sędziów TK na zwolnione etaty, posłowie PiS występują do tegoż trybunału, aby uznał ustawę którą PiS uchwalił gdy rządził za niekonstytucyjną. Bo teraz ta ich ustawa może służyć komu innemu! Trybunał ma być PiS-owski albo żaden. 

Dlatego prezydent Polski z nadania PiS system. Ostatnio zawetował ustawę reformującą KRS. Jakby nie wiedział, że PiS ustanowił swoją KRS niezgodnie z konstytucją. Przerwał kadencję legalnej Krajowej Rady Sądownictwa i narzucił ustawą niekonstytucyjny tryb powoływania jej członków. Dlatego mamy ten chaos w wymiarze sprawiedliwości, setki, może już tysiące tzw. neo-sędziów. Tego nie uznają unijne trybunały, a przecież jesteśmy w Unii dobrowolnie i pewne standardy prawne nas obowiązują, były warunkiem sine qua non naszej akcesji. Karol Nawrocki w swoim projekcie reformy sądownictwa, przesłanym do marszałka Sejmu domaga się uznania wszelkich zmian legislacyjnych dokonanych przez PiS jako legalnie obowiązujących, niezależnie od tego, że zarówno Trybunał Sprawiedliwości jak i Trybunał Praw Człowieka tych zmian nie aprobują, bo nie są zgodne z polską konstytucją. Według prezydenta, każdy sędzia ma te pisowskie zmiany uznać jako święte, a jeśli nie będzie ich respektował może być karany dyscyplinarnie, albo grzywną, a nawet karą więzienia do dziesięciu lat, w pewnych sytuacjach. To jest kolejna próba nałożenia „kagańca"na sędziów.

Takie 'prawo" jakie proponują prezydent i jego pisowskie zaplecze stawia nas w konfrontacji z Unią Europejską. To byłby faktyczny polexit, którego Polacy sobie nie życzą. Niemniej, jest coś na rzeczy w tym co pisze konserwatywny publicysta Piotr Zaremba w "Rzeczpospolitej": „mamy w Polsce bezpardonową wojnę między zwolennikami ulegania Unii i ulegania Ameryce. Żadna z tych opcji nie gwarantuje Polsce automatycznie większego bezpieczeństwa - to nasz dramat". 

Jest w tym stwierdzeniu dużo przesady. Nigdy w naszej historii nie mieliśmy przecież lepszych gwarancji bezpieczeństwa niż teraz, jesteśmy w NATO. Ale nic się nie dzieje „automatycznie" i prawdą jest, że nie mamy boskich gwarancji, tylko ludzkie. Faktem jest też że od niedawna istnieje konflikt między Europą i Ameryką. Zwolennicy ulegania Ameryce chcą tak naprawdę ulegać Trumpowi. Gdy za trzy lata do władzy dojdzie demokratyczny prezydent, PiS i Nawrocki przestaną się do niego łasić. Teraz są przeciwko SAFE, bo program zakłada rozwój polskiego i europejskiego przemysłu zbrojeniowego. To przecież byłoby w naszym polskim, najlepiej pojętym interesie. Ale nie amerykańskim, tzn trumpowym.

merykanie, owszem, chcą żeby Europa zbroiła się na potęgę, ale jednocześnie chcą żeby kupowała amerykańskie uzbrojenie i sprzęt. Jeśli nie, to ogłaszają, że będą nakładać na Europę sankcje. Zależy im bardzo żeby zniszczyć Unię, dlatego popierają nacjonalistów i populistów, bo ci też nie chcą Unii. Trump potrzebuje Polski w swym podłym dziele, dlatego nas chwali, podobnie jak Węgry. W zachodniej Europie nikt się na to nie nabierze. A my owszem. 

Nie wyobrażam sobie kogoś z PiS-u czy prezydenta Nawrockiego, krytykujących jakikolwiek aspekt polityki Trumpa. A jest krytykowany wszędzie, przede wszystkim w Ameryce. Nawet konserwatywny teraz Sąd Najwyższy orzekł wyraźną większością głosów, że ukochane przez Trumpa cła, które nakładał bez opamiętania na różne kraje, często żeby je politycznie ukarać, są nielegalne, niezgodne z konstytucją. Trump już oświadczył, że jest to wyrok haniebny i że on się mu nie podporządkuje.

Pytanie dla Polaków brzmi - pod którym butem ma być polski rozum?

Komentarze obsługiwane przez CComment