ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Tamta szkoła...

Lato… Szkoły zamykają drzwi na dwa miesiące, ale moja "stara buda" obchodzi właśnie 80-lecie istnienia i tuż przed wakacjami zaprasza na spotkanie wszystkich swoich absolwentów. Jechać, nie jechać...?

"Szkoła była podróżą – czasem prostą, czasem wyboistą. Niosła wzloty i porażki, euforię i rozczarowania. Ale dzięki niej jesteś tym, kim jesteś. I za to możesz być wdzięczny. Nie unikaj zjazdów absolwentów. Nawet jeśli miną dziesięciolecia, wracaj. Spotkaj się z tymi, którzy pamiętają Cię takim, jakim byłeś. Bo oni – jak Ty – niosą w sercu tę samą szkołę, ten sam czas, który już nie wróci, ale zawsze będzie żywy w pamięci...".

Po takich słowach (napisanych przez Stanisława Olszówkę, byłego dyrektora szkoły, organizatora poprzednich zjazdów) decyzja mogła być tylko jedna...

A więc jestem... Piękny, słoneczny dzień, budynek szkoły zatopiony w soczystej zieleni starego parku z połyskującymi lustrami stawów, w tle pyszni się odnowiony secesyjny pałac wybudowany na przełomie XIX i XX w. przez arystokratyczną rodzinę Tyszkiewiczów. Po wojnie w 1946 r. majątek hrabiów rozparcelowano, w pałacu urządzono placówkę oświatową dla młodzieży z pow. kolbuszowskiego; szkołę rolniczą, potem zespół szkół rolniczych, a po dekadach szkoła nosi nazwę Zespół Szkół Ekonomiczno-Agrotechnicznych. Mniejsza o nazwę, dla nas absolwentów to ta sama szkoła, te same miejsca.

Ci sami ludzie...

Niestety, nie. Nie ma już moich nauczycieli. Naszym wychowawcą był prof. Józef Rusin, chemik, specjalista od uprawy roślin. Dobry nauczyciel i człowiek: wymagający, ale bez przesady; sprawiedliwy, niepamiętliwy. Prof. Wenancja (cóż za imię!) Górka, matematyczka, czyli z góry można przyjąć, że skazana na brak sympatii. Nic bardziej mylnego! Miła, przychylna uczniom starała się, żeby nam wbić do głowy równania z dwoma niewiadomymi, całki i różniczki. Z grona nauczycielskiego wyróżniał się też Stefan Culak, nauczyciel botaniki, człowiek o wielkiej wiedzy i łagodności baranka. Miał parę słabości, które uczniowie wykorzystywali nagminnie.

Sporo zawdzięczam nauczycielom przedmiotów humanistycznych. Jakoś instynktownie czułem, że muszę od nich „wyrwać” jak najwięcej wiedzy, która będzie mi potrzebna w dalszej edukacji i karierze. Miałem okazję zetknąć się z prof. Kazimierzem Skowrońskim, polonistą, erudytą, zafascynowanym historią regionalną. Polonistą Józefem Szczęchem, który prosto po studiach trafił do naszej szkoły. Elegancki w ubiorze i obejściu, zawsze uśmiechnięty. Wniósł pewien sznyt do naszej szkoły, traktował nas po partnersku, co wtedy było szokiem. Prof. Wojciech Wilk uczył historii, za co już miał u mnie plus, chociaż – z dzisiejszej perspektywy - nie był wybitnym nauczycielem przedmiotu.

Wuefista Zenon Żywiec to osoba, której zawdzięczam miłość do gór. Podczas wakacji zabierał nas na obozy wędrowne w Pieniny i Tatry. Wtedy to było coś! 

Wypadałoby też wspomnieć o ludziach, którzy przebywali z nami na co dzień – wychowawcach internatu. Panie Kwolek, Wilk i Materla nie miały lekko. Z jednej strony my, nastolatkowie, którym już buzowały hormony, ale często brakowało kindersztuby, z każdym rokiem coraz bardziej przeciwstawiający się regulaminom i zakazom, a z drugiej - zasadnicze „starsze panie”, co rusz sprawdzające czystość i porządek, wymagające przyzwoitego zachowania. Musiało dochodzić do starć. Niestety to już „umarła klasa” profesorów i wychowawców. 

A nasza klasa… Kiedy ma się naście lat, wydaje się, że najważniejszymi osobami w życiu są rówieśnicy – koledzy i koleżanki ze szkolnej ławy. Przyjaźnie, sympatie, miłostki... Mieszkaniec internatu był skazany na życie w grupie w sposób szczególny, bo dłużej i intensywniej. Pomieszkiwanie z kimś przez kilka lat w tym samym pokoju, wspólna praca, posiłki, odpoczynek i różne mądre i niemądre pomysły niosły z sobą wiele dodatkowych więzi i doświadczeń. A potem - wspomnień i refleksji. Oczywiście czas zweryfikował te relacje. Po ponad 50 latach po maturze na zbiórce zjawiają się nieliczni. Poznajemy się nie bez trudu, po... identyfikatorach przypiętych do ubrań...

Komentarze obsługiwane przez CComment