Po ostatnim felietonie z mazowieckich dziejów PRL-u, pisanym trochę z przymrużeniem oka, dziś chciałem jeszcze raz powrócić do tej minionej epoki, lecz już bardziej na poważnie.
Jedna z dziennikarek napisała niedawno, że „nie lubi pudrowania PRL-u”. Jest w tym zapewne jakiś sens, bo okres ten nie u wszystkich budzi pozytywne reakcje i wielu kojarzy się przede wszystkim z wszechobecnym komunizmem (pod różnymi nazwami „chrzczonym”), na straży którego stał aparat represji. Ale przecież dla wielu z nas, tych urodzonych i wychowanych w PRL-u, to okres, kiedy przeżywaliśmy najpiękniejsze chwile swego życia związane z młodością.
Jedna z pierwszych wizyt Szymona Hołowni, tuż po wyborze na urząd marszałka sejmu miała miejsce w ciechanowskim I LO. Wizyta w Krasiniaku nie była planowana, ani specjalnie przygotowywana, ale młodzież dopisała. Dyrektorka LO Marzena Zmysłowska przyznała, że w ciągu kilku minut od wywieszeniu ogłoszenia o spotkaniu sala wypełniła się po brzegi młodzieżą.
Jest lato, czas wakacji a tu pogoda mniej więcej taka jak nasza polityka, od bandy do bandy. To zimno, to gorąco. Szaro-burość i pospolitość. Zbliża się wielkimi krokami zaprzysiężenie prezydenta, a my nie wiemy czego oczekiwać. Odbędzie się czy się nie odbędzie? I kiedy?
Drzewiej, jakem dziatkiem był, miłował ja niezmiernie o smerfach historyję. Opowieść to wszak ponadczasowa i ze uniwersalnem morałem, przeto każden jeden siebie tam odnaleźć może, a i każda jedna człecza społeczność podobieństw obaczy w bród. Tedy zaprawdę powiadam wam, najjaśniejsza Rzeczpospolita jako owa wioska smerfów się jawi. Hej dziatki, jeśli chcecie, obaczyć smerfów las, do kroniki dziś zapraszam was.
Największym wydarzeniem sportowo-medialnym, najczęściej wymienianym imieniem oraz najciekawszą potrawą ostatniego weekendu były…? Oczywiście! Finał tenisowego międzynarodowego turnieju kobiet na Wimbledonie, Iga Świątek oraz makaron z truskawkami. Trzy w jednym.