Śpiewali onegdaj trubadurzy sławetni, co się chłopcami ze zwierzęcego targowiska zowią, coby ku zachodzącemu słońcu podążać, albowiem tamże żywot spokojny i niebiosa niebieskie.
Byłem niedawno na ciekawym spotkaniu towarzyskim, którego przebieg najlepiej pewnie oddałaby Olga Tokarczuk w książce takiej jak "Opowieści bizarne". Było dziesięć opowieści, mogłoby być jedenaste… co z kolei kojarzy mi się ze słynnym Jedenastym Przykazaniem Mariana Turskiego, ale to absolutnie by już nie pasowało do tej literatury.
Początek września w Polsce, poza tradycyjnym rozpoczęciem nowego roku szkolnego, wiążę się z pamięcią o wybuchu drugiej wojny światowej. Dlatego, nawiązując do opublikowanego przed miesiącem felietonu poświęconego bohaterskiej pielęgniarce powstania warszawskiego Zofii Orlickiej („siostrze Danucie”), chciałem poświęcić kilka zdań jej dwóm siostrom, których wojenne losy dobrze obrazują tragedię tamtych lat.
Lato zbliża się nieuchronnie do końca i chociaż kalendarzowo potrwa jeszcze prawie miesiąc, to już przyroda dała nam znać, że jesień ze swoimi „atrakcjami” czeka za progiem. W miniony weekend temperatury spadły gwałtownie w całym kraju, w dzień 15 -17 stopni, w nocy do 8-10, a w górach nawet poniżej zera.
Zaprawdę powiadam wam, zbliża się nieuniknione. Niechybnie i nieubłaganie. Jako Buka, co ze mroku wychodzi i trwogę wzbudza we sercach naszych. Jako lęki z otchłani najgłębszej wydobyte, coby zgrozę we duszy naszej zasiać. Uciec nie sposób, albowiem nie masz gdzie i ratunku znikąd, albowiem nie masz kto. Strach, utrapienie, lament i łamanie rąk.
Pracownia SW Research przeprowadziła ostatnio badanie, z którego wynika, że Polacy nie ufają Donaldowi Trumpowi i jego działaniom w kwestii zakończenia wojny w Ukrainie. Około 50% nie ufa, około 30% ufa, a 20% nie ma zdania.